Po emocjonującym i pełnym zwrotów akcji meczu Lechia wygrała ze Śląskiem Wrocław 3:2. Zdecydowanym bohaterem spotkania został Conrado, strzelec gola i autor dwóch asyst.

Działo się w piątkowy wieczór w Gdańsku. Pięć goli, zwroty akcji. Raz prowadzili jedni, raz drudzy. Kiedy wydawało się, że Lechia ma ten mecz pod kontrolą, to nagle Śląsk doprowadził do wyrównania, a gola strzelił były piłkarz Lechii Bartłomiej Pawłowski. I to bezpośrednio z rzutu wolnego. Koniec końców jednak biało-zieloni zdołali przechylić szalę na swoją korzyść, a decydujące trafienie było autorstwa rezerwowego Łukasza Zwolińskiego.

Bohaterem nie był jednak ani Zwoliński, ani Pawłowski, ani Flavio Paixao, który również strzelił w tym meczu gola. Najlepszym piłkarzem meczu okazał się Conrado.

Bez dwóch zdań najlepszy zawodnik tego widowiska. Niezwykle efektywny, ale też efektowny. Może w pierwszej połowie nie wszystko układało się po jego myśli, ale po przerwie był piłkarzem, z którym obrońcy Śląska kompletnie sobie nie radzili. Najpierw Brazylijczyk sam strzelił gola, a potem dograł do Flavio i Zwolińskiego. Bramka, dwie asysty - to będzie udany wieczór w jego domu. Ma powód, żeby wypić sobie piwko. I to nie jedno.

lechia radosc

Szczerze mówiąc nie spodziewaliśmy się tak dobrego spotkania w drugiej połowie, bo w pierwszej wyglądało to, powiedzmy, dość średnio. Gra była chaotyczna, poza pierwszymi pięcioma minutami trudno było Lechię za cokolwiek pochwalić. Raczej skłanialiśmy się ku ostrej krytyce. Wydaje się, że przy pierwszej straconej bramce trochę lepiej mógł zachować się Zlatan Alomerović. I wtedy, mniej więcej od 20. minuty Śląsk zaczął dominować. Wrocławianie kontrolowali wydarzenia na boisku. Zabrakło im jednak strzelenia drugiej bramki. Sytuacje mieli, nie wykorzystali ich. No i się zemściło.

Na szczęście po przerwie Lechia wrzuciła drugi bieg i wydaje się, że zasłużenie zgarnęła komplet punktów. Parę akcji mogło się podobać. Gra bez przyjęcia, na jeden lub dwa kontakty. Jasne, czasami brakowało efektywności w tych zagraniach, natomiast widać, że zmierza to w dobrym kierunku.

Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław 3:2 (0:1)
Bramki: Conrado (56.), Flavio Paixao (67.), Zwoliński (82.) - Pich (20.), Pawłowski (79.)

Lechia: Alomerović - Fila, Nalepa, Kopacz Ż, Pietrzak - Mihalik (86. Haydary), Kałuziński (90. Tobers), Kubicki, Saief Ż (69. Zwoliński), Conrado (87. Żukowski) - Flavio Paixao.

Śląsk: Putnocky - Celeban Ż, Puerto, Tamas, Stiglec - Zylla (67. Pawłowski), Mączyński, Sobota (71. Pałaszewski), Praszelik (77. Makowski), Pich (77. Samiec-Talar) - Piasecki (73. Exposito). 

źródło: własne