Lechia przegrała z Pogonią Szczecin 0:1 po kuriozalnym golu strzelonym przez Alexandera Gorgonia. Biało-zieloni natomiast kompletnie nie mieli pomysłu na przebicie się przez dobrze zorganizowaną defensywę gości.

Na wstępie podkreślmy, że wcale nie był to bardzo zły mecz w wykonaniu Lechii (i to nawet mimo faktu, że na pierwszy strzał biało-zielonych przyszło nam czekać godzinę). To znaczy, był kiepski, ale po prostu widzieliśmy już w tym sezonie zdecydowanie gorsze.

Było wiele akcji oskrzydlających, natomiast dośrodkowania pozostawiały wiele do życzenia. Szwankowała przede wszystkim prawa strona, po której biegali Karol Fila i Omran Haydary. Może nie zjedli śniadania, może mieli gorszy dzień, ale każda centra była równoznaczna ze stratą piłki. Żeby nie było, po drugiej stronie wcale nie wyglądało to lepiej. Conrado szarpnął parę razy, ale podejmował złe wybory, a Rafała Pietrzaka zapamiętamy głównie z aktywności podczas stałych fragmentów gry.

Zastanawialiśmy się jak zaprezentuje się Kenny Saief. Cóż, miał chęci do gry, prezentował wysoką kulturę piłkarską, natomiast zabrakło konkretów. Było parę prób niekonwencjonalnych podań, zaskoczenia przeciwnika. Za bardzo też nie miał z kim grać. Często był podwajany, może nawet potrajany przez zawodników Pogoni. W drugiej połowie gasł z minuty na minutę, aż w końcu został zmieniony.

Pogoń wygrała, bo grała solidny futbol, choć szczególnie w defensywie. Goście mieli prosty plan na to spotkanie - wybijać Lechię z rytmu przy każdej okazji. Uniknęli indywidualnych błędów, a w ofensywie uśmiechnęło się do nich szczęście, bo jednak bramka strzelona przez Alexandera Gorgonia była kuriozalna. Chciał podawać, zagrał lekko, ale nikt nie przeciął tego zagrania i piłka wpadła do siatki obok zdezorientowanego Dusana Kuciaka. Sam piłkarz Pogoni przyznał w przerwie, że podawał. Fart. Natomiast w futbolu też trzeba go mieć.

Po gościach nie było widać, że jeszcze trzy tygodnie temu ponad dwudziestu zawodników było zakażonych koronawirusem. Nie odbiło się to na ich wydolności fizycznej. W końcówce nie było widać rozpaczliwej obrony. To Pogoń była groźniejsza, miała to spotkanie pod kontrolą. Co więcej, w ostatnich minutach mogła nawet podwyższyć prowadzenie, ale Kuciak w dobrym stylu obronił strzał gracza gości.

Lechia w końcowych minutach prezentowała obraz nędzy i rozpaczy. Nic nie wniosły zmiany, a postawa w ostatniej fazie spotkania była tragiczna. Przy rzutach rożnych w pole karne Pogoni wchodziło trzech piłkarzy w biało-zielonych strojach (przy wyniku 0:1!!!). Nie było pomysłu. I ostatecznie to szczecinianie mogą cieszyć się z zasłużonego kompletu punktów.

Lechia Gdańsk - Pogoń Szczecin 0:1 (0:1)
Bramka: Gorgon (23.)

Lechia: Kuciak - Fila, Nalepa, Kopacz, Pietrzak - Haydary (73. Żukowski), Makowski Ż (79. Sopoćko), Kubicki, Saief (79. Gajos), Conrado (62. Egy MV) - Flavio Paixao (62. Zwoliński).

Pogoń: Stipica - Stec Ż, Triantafyllopoulos, Malec (42. Zech), Matynia (66. Luis Carlos ) - Kucharczyk, Dąbrowski Ż, Smoliński (66. Żurawski), Gorgoń (86. Hostikka), Kowalczyk (86. Podstawski) - Zahović.

źródło: własne