Wiosną Dawid Banaczek wrócił do szkolenia juniorów Lechii Gdańsk, ale teraz pożegna się i z tymi obowiązkami - czytamy na trojmiasto.pl.

- Kontrakt się skończył i nikt nie prowadził ze mną rozmów. Myślę, że przyszłością klubu jest inwestycja w ludzi związanych z regionem, czujących klimat biało-zielonych i chcących zbudować coś długotrwałego - ocenia trener, który w piątek obchodził 37. urodziny.

Rafał Sumowski: Wraz zakończeniem sezonu w Centralnej Lidze Juniorów rozstaje się pan z Lechią. Tak się umówiliście, gdy opuścił pan sztab pierwszej drużyny i został przesunięty do drużyny juniorów starszych czy pojawiły się nowe okoliczności?

Dawid Banaczek: Obowiązującą umowę z Lechią podpisałem na rok, po opuszczeniu sztabu pierwszej drużyny dopełniłem obowiązków w roli pierwszego trenera Centralnej Ligi Juniorów. Nowej propozycji w roli trenera CLJ, czy asystenta w pierwszej drużynie nie otrzymałem.

Profil Dawida Banaczka

Jaki kontakt ma pan z szefostwem klubu? Jest szansa, że jeszcze wróci pan do Lechii?

Myślę, że moje kontakty z szefostwem są poprawne, chociaż może zbyt rzadkie. Swoją przygodę z piłką rozpocząłem właśnie tu, w barwach biało-zielonych jako siedmiolatek. Logiczne, że z tym klubem jestem związany najbardziej. Myślę, że przyszłością klubu jest inwestycja w ludzi związanych z regionem, czujących klimat Lechii i chcących zbudować coś długotrwałego. Miałem możliwość poprzyglądać się klubom zagranicznym. Te na wysokim poziomie, zdecydowanie stawiają na stabilną kadrę szkoleniową. Dajmy na to, Bayern Monachium - odwiedzałem swojego trenera Udo Bassemira po 10 latach, a on wciąż niezmiennie pracował dla Bayernu. W Polsce jest inaczej, myślę że ta rotacja nikomu nie służy. Oczywiście jestem otwarty na współpracę z Lechią, ale chęci muszą być obustronne. Skoro nikt nie podjął ze mną żadnych rozmów, to znaczy że jest inna koncepcja.

tutaj przeczytasz cały wywiad

źródło: trojmiasto.pl