Raport meczowy: Lechia Gdańsk - Tęcza Siwiałka | Kolejka 19 | 2001/02 A Klasa - Gr. IV Gdańsk
2001/02 A Klasa - Gr. IV Gdańsk2001/02 A Klasa - Gr. IV Gdańsk

Lechia Gdańsk vs Tęcza Siwiałka
6 1

Więcej info

Data meczu: sobota, 25 maj 2002
Godz. meczu: 19:00 h
Stadion: Stadion MOSIR w Gdańsku
Sędzia: Andrzej Pawlikowski
 
Widzów : 400

Skład wyjściowy

Bramkarz
Obrońca
Pomocnik
Napastnik

Pierwszy trener

Zmiany

    Oś czasu

    Min. zmiany 46 ::<img src='/images/com_joomleague/database/events//in.png' />Paweł Woronowicz <br> <img src='/images/com_joomleague/database/events//out.png' />Tomasz SłabkowskiMin. zmiany 46 ::<img src='/images/com_joomleague/database/events//in.png' />Łukasz Ciucias <br> <img src='/images/com_joomleague/database/events//out.png' />Radosław WoszczynaMin. zmiany 46 ::<img src='/images/com_joomleague/database/events//in.png' />Krzysztof Bartoszuk <br> <img src='/images/com_joomleague/database/events//out.png' />Marek KowalskiMin. zmiany 70 ::<img src='/images/com_joomleague/database/events//in.png' />Lech Kaniszewski <br> <img src='/images/com_joomleague/database/events//out.png' />Marcin WaniugaGOL Min. 82 ::<img src='/images/com_joomleague/database/persons/wilk_krzysztof.jpg' height='40' width='40' /><br />Krzysztof WilkGOL Min. 37 ::<img src='/images/com_joomleague/database/persons/stolc_bartlomiej.jpg' height='40' width='40' /><br />Bartłomiej StolcGOL Min. 33 ::<img src='/images/com_joomleague/database/persons/waniuga_marcin.jpg' height='40' width='40' /><br />Marcin WaniugaGOL Min. 15 ::<img src='/images/com_joomleague/database/persons/urbanski_przemyslaw.jpg' height='40' width='40' /><br />Przemysław UrbańskiGOL Min. 12 ::<img src='/images/com_joomleague/database/persons/paulewicz_lukasz.jpg' height='40' width='40' /><br />Łukasz PaulewiczGOL Min. 9 ::<img src='/images/com_joomleague/database/persons/urbanski_przemyslaw.jpg' height='40' width='40' /><br />Przemysław Urbański

    Wydarzenia


     Podsumowanie

    Bramka (Tęcza):

    Werochowski 51’

    Relacja (Lechia.gda.pl):

    Dzisiejszy mecz był dla lechistów dobrą okazją do rehabilitacji za niespodziewaną porażkę w Starym Targu, która przytrafiła się im tydzień temu. Lechia podejmowała przedostatnią drużynę tabeli, która jednak jako jedna z dwóch jeszcze o coś w tej lidze walczy. Dokładniej o zajęcie 10-go miejsca, najniższego, które nie degraduje do Klasy B. Rywalizacja toczy się pomiędzy klubem KS Majewo, z którym zagramy za tydzień, oraz Tęczą Siwiałka, którą podejmowaliśmy dziś.

    Początkowo biało-zieloni przepuścili serię ataków, które najwyraźniej miały możliwie najszybciej rozstrzygnąć losy spotkania i ten cel się powiódł. W 9 minucie Stolc płasko podał z lewej strony do nadbiegającego pod bramkę Przemka Urbańskiego, który z bliska otworzył wynik. 3 minuty później pięknym rajdem przez pół boiska w stylu Maradony popisał się Łukasz Paulewicz - ograł kilku obrońców, następnie także bramkarza i strzelił do pustej bramki. Klaskali wszyscy. W 15 minucie było już 3:0, gdy swoją drugą dzisiaj, a zarazem 10-tą bramkę w lidze uzyskał Urbański. Rozochoceni szybkim i wysokim prowadzeniem kibice oczekiwali kolejnych bramek, ale w miarę upływu czasu było już z tym coraz gorzej. W ataku brakowało odpoczywającego po zgrupowaniu kadry Marka Wasickiego, natomiast Bartek Stolc sprawiał wrażenie przechodzącego kryzys formy. W pomocy, mimo wspaniałego gola, znów bez rewelacji spisywał się Paulewicz. Lepiej z rozgrywaniem piłki radził sobie o rok młodszy Radek Woszczyna. W 33 minucie w polu bramkowym przedłużył piłkę do Marcina Waniugi, który po raz pierwszy wiosną wpisał się na listę strzelców. 4 minuty później znakomicie obsłużył Wilka, którego uderzenie zdołał jeszcze wybronić Jeżewski, jednak przy dobitce Stolca nie miał już szans. Do przerwy 5:0 i trener Tadeusz Małolepszy, który w tygodniu stał się trenerem drugiej klasy, miał powody do zadowolenia.

    Po wznowieniu gry sporą niespodzianką stało się pojawienie się na boisku po raz pierwszy w tym roku Krzysztofa Bartoszuka, od lutego zmagającego się z poważną kontuzją kolana. Bardzo niepokojące więc było, gdy po kilku minutach źle uderzył piłkę i zaczął kuleć, na szczęście uraz się nie odnowił. W 51 minucie defensywa Lechii źle ustawiła pułapkę ofsajdową i Werochowski wybiegł naprzeciw Bąka. Pokonał go doskonale przymierzonym strzałem przy długim słupku, kończąc zarazem passę naszego golkipera. W lidze był on niepokonany na stadionie Lechii przez 646 minut. Lechia przeważała, atakowała, dążyła do zdobycia kolejnych bramek, ale bez żadnego entuzjazmu, jakby na siłę. Nic dziwnego, że wszystko kończyło się fiaskiem. Urbański i Kaniszewski trafili w słupek, strzelali też Waniuga, Stolc, Paulewicz, Wilk i inni, ale wynik 5:1 nie zmieniał się. Na 10 minut przed końcem arbiter podyktował dla Lechii rzut karny za zagranie ręką piłkarza Tęczy. Wykorzystał go Krzysztof Wilk, który ostatnio trafia regularnie, niestety bardzo rzadko inaczej, niż z jedenastu metrów. Jesienią nie miał z tym większych problemów, wiosną nie może się przełamać. Druga połowa zakończyła się więc remisem i rozczarowała wszystkich swoim poziomem. Lechiści stracili już resztki motywacji, a ich gra sprawia wrażenie, jakby z utęsknieniem czekali na koniec sezonu. Jeszcze tylko trzy mecze, chyba można się jeszcze postarać i wysilić. Dla kibiców.

    Kibice tymczasem przybyli dziś na stadion w liczbie 400, czyli ostatnio standardowej. Na płocie niemal zabrakło flag, choć swój debiut zaliczyła jedna "reprezentacyjna", która niebawem wyjedzie na Mistrzostwa Świata w Korei i Japonii. Doping odezwał się dopiero w samej końcówce, jakby w celu przeciwstawienia się wiejącej wówczas z boiska nudzie.