W ostatnim czasie, wśród piłkarzy rozpowszechnia się moda na korzystanie z serwisów społecznościowych typu Facebook, czy Twitter.

W Polsce nie jest to jeszcze tak popularne jak na Zachodzie, lecz trend ten w ostatnich miesiącach dynamicznie się rozwija i coraz więcej piłkarzy z polskiej ligi decyduje się udzielać w Internecie. Jednym z bardziej aktywnych jest Christopher Oualembo z Lechii Gdańsk.

Chris, jesteś zdecydowanie najbardziej zaangażowanym w media społecznościowe piłkarzem Lechii Gdańsk i jako jedyny posiadasz konto na Twitterze. Co skłoniło cię do założenia go?
Poza byciem piłkarzami, jesteśmy wszyscy zwykłymi ludźmi. Żyję z dala od mojej rodziny od 2007 roku, więc potrzebuję prostej, szybkiej i darmowej formy kontaktu z nimi. Uważam też, że to fajna rzecz dla fanów, którzy mogą porozmawiać z zawodnikiem ze swojej ulubionej drużyny.

Ile czasu dziennie poświęcasz na przeglądanie Facebooka i Twittera? Mógłbyś się obejść bez korzystania z portali społecznościowych?
Zazwyczaj jest to około dwóch-trzech godzin dziennie. Sieci społecznościowe są dla mnie ważne, ale oczywiście nie są mi niezbędne do życia.

twitter

Masz zamiar rozpocząć korzystanie z innych serwisów społecznościowych? Myślę, że świetnie byś się odnalazł na Instagramie.
Tak, już kilka osób mi proponowało Instagrama. Na tę chwilę niczego nowego sobie nie upatrzyłem. Twitter i Facebook w zupełności mi wystarczają. Oprócz tego, korzystam z aplikacji Blackberry Messenger i Whatsapp.

Wrzucałeś już do sieci zdjęcia z treningów, posiłków, oglądania meczów w telewizji i wielu innych codziennych sytuacji. Planujesz czymś jeszcze zaskoczyć swoich followersów?
(śmiech) Nie wiem, możliwe!

Odpisujesz prawie każdemu kibicowi, a ludzi którzy cię „śledzą” jest coraz więcej. Nie zaczyna cię to męczyć?
Szczerze mówiąc, nie. W ogóle mnie to nie męczy. I uwierz mi, wszystko co robię, robię z serca. Nic na siłę.

Lechia.net na Facebook

Czy w sieci spotkało cię kiedyś coś niemiłego ze strony kibiców?
Zdarzyło się, że ludzie pisali mi na przykład jakieś rasistowskie komentarze. Zazwyczaj nawet nie muszę im odpisywać, bo mam wielu przyjaciół, którzy robią to za mnie. Także obcy ludzie stawiają się za mną, a to bardzo miłe.

Twoi koledzy z drużyny nie są zainteresowani interakcją online z kibicami? Namawiasz ich czasem, żeby spróbowali?
Szczerze mówiąc, nie rozmawiamy o tym. Wiem, że większość z nich ma konta na Facebooku, ale nie wiem jak z Twitterem. Każdy ma swoje miejsce w Internecie – tam, gdzie czuje się dobrze. Nie mogę wpływać na ich zdanie na temat sieci społecznościowych. Tak samo nie dyskutuje się o gustach, kolorach, czy smakach.

Christopher Oualembo na Twitterze
Christopher Oualembo na Facebooku

autor: Stanisław Kaczorowski [Perspektywiczny.pl]