W Kielcach chcemy wykonać kolejny pozytywny krok w tym sezonie – podkreśla szkoleniowiec Lechii Gdańsk Piotr Nowak.

- Mimo że wygraliśmy wysoko w pierwszej kolejce, to nie popadamy w przesadną euforię. Po porażkach w meczach towarzyskich powtarzaliśmy sobie, że nie jesteśmy na dnie, tak samo po zwycięstwie 5:0 z Podbeskidziem nie jesteśmy jeszcze na szczycie. Musimy złapać w tym wszystkim emocjonalny balans i w meczu w Kielcach pokazać, że wygrana z bielszczanami to nie był przypadek – przekonywał trener Biało-Zielonych. – Na pewno musimy ustabilizować naszą dobrą dyspozycję. Musimy grać szybciej, niż w pierwszej połowie meczu z Podbeskidziem, gdzie popełniliśmy kilka błędów. W naszej grze nie było płynności, za długo holowaliśmy piłkę. Po przerwie w naszych poczynaniach dominowała już wymienność pozycji, dzięki czemu udało nam się strzelić bramki. Liczę, że podobnie będzie z Koroną. Nie możemy pozwolić sobie na wymianę ciosów z rywalem, czy wikłanie się w pojedynki. Musimy przede wszystkim grać piłką i wymieniać się pozycjami. Dzięki temu będziemy nieprzewidywalni dla naszych przeciwników – dodał szkoleniowiec gdańskiego zespołu.

Historia spotkań z Koroną Kielce

W sobotnim meczu trener Nowak będzie zmuszony przebudować linię defensywną swojego zespołu. Za żółte kartki pauzować będą bowiem Jakub Wawrzyniak i Rafał Janicki.
- Otwiera to szansę dla innych zawodników. Mamy w kadrze Gersona, Grzegorza Wojtkowiaka, Pawła Stolarskiego czy Adama Chrzanowskiego, który bardzo dobrze zagrał w spotkaniach reprezentacji U-17. Będziemy musieli zwrócić uwagę na naszą defensywę, bo Korona pokazała w Szczecinie, że bardzo szybko przechodzi z obrony do ataku. Na treningach, które czekają nas jeszcze do meczu w Kielcach wybierzemy najlepszy wariant. Jesteśmy elastyczni w naszym ustawieniu i nie mamy przygotowanej tylko jednej możliwości gry w obronie. Nasz szablon taktyczny można bardzo łatwo modyfikować – zaznaczył Nowak.

Czy w składzie Lechii można spodziewać się zmian także w linii ataku? Do treningów wrócił bowiem kontuzjowany ostatnio Marco Paixao.
- Czy zdecydujemy się wystawić do gry Marco pokażą kolejne treningi. Nie obawiamy się o jego formę fizyczną, bo przez ten czas, kiedy był kontuzjowany nie leżał bezczynnie, tylko dbał o swoją kondycję. Nie będziemy jednak specjalnie ryzykować i Marco zagra tylko wtedy, kiedy będzie w pełni przygotowany. Mamy jednak inne możliwości, bo zmiennicy, którzy weszli na boisko w meczu z Podbeskidziem, czyli Michał Mak, Adam Buksa i Michał Chrapek wnieśli do naszej gry dużo jakości – zakończył Nowak.

Źródło: lechia.pl