Mateusz Bąk to kolejny z zawodników, którzy przerywają milczenie i zdradzają co musieli przechodzić w niechlubnych Klubach Kokosa.

W nieco gorzkiej rozmowie pewnej boiskowych i życiowych mądrości, obnaża polską piłkę, którą kocha, ale jest świadom czających się w niej potworności.
Polski Związek Piłkarzy: Coraz głośniej o przypadkach karnych treningów i zsyłek do rezerw. Też spotkałeś się z czymś podobnym?
Mateusz Bąk: Niestety, również miałem wątpliwą przyjemność brać udział w tego typu sytuacjach. Pierwszy raz w Lechii Gdańsk, jeszcze za poprzednich właścicieli, z sześć lat temu, jak wróciłem z Portugalii wraz z innymi zawodnikami niechcianymi w klubie. Trenowaliśmy w pięć-sześć osób, zawsze o dwunastej w południe na sztucznej nawierzchni. Drugi raz, krótko bo krótko, ale w Podbeskidziu, przed czterema laty.
Jak skończyły się sprawy?
Wtedy w Lechii jakimś czasie te osoby co zostały w klubie, wylądowały w rezerwach, ale chyba, jeżeli dobrze pamiętam, bez gry w meczach mistrzowskich. Natomiast w Podbeskidziu w styczniu, temperatura rano minus 15 albo i więcej... Biegaliśmy o 7 rano po 15 kilometrów, drugi trening siłownia. Wytrzymałem całe dwa dni! Stwierdziłem, że nie pozwolę robić z siebie wariata kosztem jednej pensji, bo tego dotyczył spór z prezesem.
Piłkarze boją się przeciwstawić pracodawcy, mimo iż czują, że ten zachowuje się nie fair?
Nie wiem czy bojaźń jest odpowiednim słowem. Piłkarze nie lubią wojować w dobie naszych przepisów i problemów jakie za sobą niosą. Różne wyroki przez kolejne sądy, odwołania, czas, nerwy... Każdy preferuje dżentelmeńskie rozwiązanie sytuacji.
Nie uważasz, że siedząc cicho dają przyzwolenie na dalsze tego typu praktyki?
Wiecie jak to jest... Ciężko zjednoczyć ludzi do walki. Rozumiesz dopiero wtedy, kiedy ciebie samego to dotyka. Dobrze, że jesteście wy, bo bez was, to w ogóle byłaby anarchia. Teraz mamy do kogo się zwrócić, poradzić. W Hiszpanii związek piłkarzy ma aktywnych piłkarzy jako członków i są strasznie silni jeżeli chodzi o swoje prawa. Dwie strony muszą mieć równe szanse. Pamiętacie sytuacje w NBA gdy związek zawodników nie pękał i przez to sezon był opóźniony o kilka miesięcy? Szok. Inna kultura, inne realia, ale jednak...

Cały wywiad można przeczytać TUTAJ