Serwis weszlo.com rozmawiał „Piekario”, by wyjaśnił to i owo m.in. w temacie Lechii Gdańsk. Przygotujcie się na długą lekturę. 

Na wstępie zaznaczamy, że warto z dystansem podejść do całego wywiadu.

Doiłeś Lechię, teraz zaczynasz doić Legię. Idziesz już dwutorowo?
Haha. No to zaczynamy!

Tak donosi prasa. Doisz.
Tak donosi jeden redaktor. Nie wiem, czy pozew już do niego doszedł, ale pełnomocnictwo kancelarii przekazałem. Nikt nie będzie mnie bezpodstawnie obrażał, kiedyś moja cierpliwość musiała się skończyć. Jeżeli otrzymuję za coś wynagrodzenie, mogę o tym otwarcie powiedzieć. Zarobiłem! Ale jeśli nie zarobiłem, a ktoś mi to wmawia, to się denerwuję. Z mojej strony jest pełna transparentność – wiedzą o tym ludzie i piłkarze, którzy ze mną współpracują. Nie mam nic do ukrycia. Ani przy współpracy z Lechią, ani z Legią, ani z Jagiellonią, ani z innymi klubami. Często wręcz pewne rzeczy robię gratisowo, żeby poprawić sobie stosunki z danym klubem, co mogłoby zaprocentować w przyszłości. Dlatego gdybym na czymś zarobił, to moglibyście być pewni, że przyznałbym się po sekundzie! Ale nie mogę się godzić na kłamstwa.

Zarzut Wyborczej, krąży gdzieś w powietrzu od dawna. Czy Lechia jest maszynką do wyprowadzania pieniędzy?
Do Lechii pieniądze na razie są raczej wprowadzane, a nie odwrotnie. Pan Wernze i jego partnerzy inwestują w ten projekt naprawdę dużo. Przed jego wejściem budżet klubu był ciut lepszy niż w Koronie Kielce. Czyli coroczna walka o przetrwanie. Teraz to druga siła finansowa w Polsce, więc należą się panu Wernze i jego współpracownikom duże słowa uznania. A że wyniki jeszcze nie takie? Cóż… Trzeba się uzbroić w cierpliwość.

Dobrze, w takim razie skąd zarzuty?
Maszynka do wyprowadzania pieniędzy? W dzisiejszych realiach nie ma czegoś takiego. Pan Zych z Gazety Wyborczej, który to opisał, kompletnie się zbłaźnił. Przypisał mi wzięcie prowizji, których nie widziałem na oczy, bo ich w ogóle nie chciałem. Nie mieści mi się w głowie, że za piłkarzy, którzy mają  jeszcze dwa-trzy lata kontraktu i przedłużają do pięciu lat, mógłbym jeszcze wziąć prowizje. Ja mam zarabiać na sprzedawaniu piłkarzy, nie na przedłużaniu umów. Niestety, czasami ktoś siada do klawiatury i pisze, co mu się wydaje. Nie co wie – bo nic nie wie – tylko właśnie: co mu się wydaje.

Druga sprawa – nikt nie zna dokładnie mechanizmów. Liczba transferów robi wrażenie, ale różne są te transfery do Gdańska i nie zawsze generują koszty. Czasami zawodnicy wypożyczeni do Lechii mogą być opłacani przez poprzedni klub. Dajmy na to Hoffenheim może dorzucać się do pensji albo nawet wypłacać całość. Na przykład Colak okazał się strzałem w dziesiątkę. Dobra, nie wchodzę jednak w szczegóły, bo mnie interesują moi piłkarze i zarzuty pod moim adresem.

Twoi, czyli?
Z obecnej kadry – Łukasik, Makuszewski, Borysiuk…

I jeszcze Wawrzyniak?
Współpracujemy na zasadach dżentelmeńskich. Przeprowadziłem jego transfer do Amkara, rozwiązałem umowę za porozumieniem stron, załatwiłem temat Lechii. Bardzo chciał go trener Brzęczek. Nic nie było robione za plecami na zasadzie: ja mówię, prezes akceptuje, trener nie wie. Umowy z Wawrzyniakiem nie mam, ale oczywiście można też jego ze mną połączyć.

tutaj przeczytasz cały wywiad

Źródło: weszlo.com