Jeśli utrzymamy dyspozycję z 1. rundy i dołożymy przez całe spotkania determinację, to rywale z obawą będą przyjeżdżać do Gdańsk, a także nie będą czuć się zbyt komfortowo, gdy będą grać z nami u siebie. Chcę czerpać radość z tego, że tutaj gram, poświęcać się dla drużyny i robić jak najlepszą robotę - zapowiada Grzegorz Wojtkowiak.

Jacek Główczyński: Zdążył pan zacząć myśleć, że jeśli nie Lechia, to jakim innym klubie może pan zagrać?

Grzegorz Wojtkowiak: Dotychczasowy kontrakt miałem ważny do czerwca przyszłego roku. Więc na tę chwilę nie koncentrowałem się na tym, co będzie za pół roku. Na pewno cieszy jednak fakt, że już w tym momencie umowa została przedłużona. Wiemy co mnie czeka przez kolejne 2 lata. Mogę się zatem skoncentrować tylko i wyłącznie na Gdańsku, by tutaj robić jak najlepszą robotę.

Sylwetka Grzegorza Wojtkowiaka

Dostał pan angaż chyba w trudnym momencie, gdyż po 11. kolejce, po 0:3 w Warszawie stracił pan miejsce w składzie Lechii?

Nie mam żadnych wątpliwości, że nasza drużyna jest bardzo silna. Dlatego trener może rotować składem. To nie jest tak, że przestałem grać, bo trzeba skasować zawodnika. To że podpisałem nowy kontrakt, świadczy że jestem w tej drużynie potrzebny. Prezesi, jak przede wszystkim sztab szkoleniowy - widzi mnie cały czas w tym zespole. Na pewno zatem przyjdzie taki czas, że będę grać, a wtedy wszyscy spojrzą na mnie inaczej niż teraz.

Tu przeczytasz cały wywiad

Źródło: Trojmiasto.pl