Rozmowa z Andrzejem Kowalczysem, radnym miasta Gdańska, pomysłodawcą i współorganizatorem piłkarskiego turnieju 'Do przerwy 0:1'.

13 października jesienna edycja piłkarskiego turnieju „Do przerwy 0:1”. Czy zaprosi Pan na to wydarzenie piłkarza Lechii Gdańsk Mateusza Sopoćko?

Piłkarzy Lechii zapraszamy na każdy nasz turniej. Jeśli tylko to możliwe przychodzą zobaczyć jak grają ich młodsi koledzy i koleżanki. Zależy nam na ich obecności, gdyż to bezpośrednio od nich uczestnicy naszego turnieju mogą się dowiedzieć, że droga od marzenia do jego realizacji nie zawsze jest odległa i kręta. Wystarczy poświęcić się swojej pasji, ciężko pracować i doskonalić swoje umiejętności, a wówczas wszystko jest możliwe. Mateusz Sopoćko był w ubiegłym roku… ale w roli uczestnika turnieju. Już czynię starania, żeby zaprosić „naszego człowieka” na najbliższy turniej. Mateusz jest doskonałym przykładem tego co przed chwilą powiedziałem. Ciężka praca i talent to jest to, czego potrzeba, aby zagrać w takim zespole jak Lechia Gdańsk. Cieszę się, że udało mu się przebić do pierwszej drużyny w tak młodym wieku. Wierzę, że jeszcze wiele osiągnie jako zawodowy piłkarz, oczywiście najlepiej, gdyby to było w barwach Lechii. Tego mu serdecznie życzę.

Turniej „Do przerwy 0:1” to wieloletnia tradycja. Trudno wyobrazić sobie gdański kalendarz sportowych wydarzeń bez piłkarskiej rywalizacji na boiskach Przymorza i Zaspy.

Gdy w 2004 roku organizowałem pierwszy turniej „Do przerwy 0:1”, moim celem było podzielenie się pasją do piłki, zainteresowanie sportem młodych ludzi, a przede wszystkim oderwanie ich od komputerów czy innego rodzaju używek, z którymi młodzież w pewnym wieku ma niestety do czynienia. Patrząc na tłumy młodych piłkarzy i piłkarek, które 3-4 razy w roku uczestniczą w naszych turniejach, to wydaje mi się, że w pewnym stopniu udało mi się osiągnąć zamierzony niemal 15 lat temu cel. Ten turniej to dla wielu jego uczestników obowiązkowy punkt w kalendarzu. Co więcej, wielu chłopców i dziewcząt stara się nie opuścić żadnego turnieju, bo jest to dla nich wielkie sportowe wydarzenie. Znam uczestników, którzy zaczynali grać w turnieju, gdy mieli 8-9 lat i przychodzą grać do dzisiaj, przez lata zmieniając jedynie kategorie wiekowe. Są też tacy, jak Mateusz Sopoćko, którzy mniejsze boiska na Przymorzu i Zaspie zamienili na duże boisko w Letnicy.

 

 

Czy na turnieju można spotkać sportowych skautów lub trenerów, którzy wyszukują młode talenty?

Wielu zawodowych piłkarzy zaczynało od gry na podwórku, na szkolnych boiskach i w turniejach podobnych do naszego. Zdarza się, że trenerzy lub tzw. piłkarscy skauci pojawiają się na tego rodzaju turniejach, bo grają tutaj zarówno ukształtowani piłkarsko zawodnicy, jak i tacy, którzy dopiero zaczynają zabawę z piłką. Podam przykład z ubiegłego roku, kiedy jeden z trenerów Lechii Gdańsk, na co dzień szkolący najmłodsze roczniki, wypatrzył na mikołajkowym turnieju „Do przerwy 0:1” młodego chłopaka, który jego zdaniem świetnie grał lewą nogą. Dzisiaj ten chłopaczek trenuje pod okiem tego szkoleniowca i nabiera piłkarskich szlifów. Być może w przyszłości również jego zobaczymy w biało-zielonych barwach.

Organizowany przez Pana turniej jest doskonałym przykładem, że piłka nożna to sport dla każdego. Dla młodych i tych starszych, dla chłopców i dla dziewcząt.
Zgadza się, od lat gramy w kilku kategoriach wiekowych. W tym roku są to roczniki: 2006 i młodsi, 2003-2005, 2000-2002, 1999 i starsi i oczywiście drużyny dziewczęce. W poprzednich turniejach tworzyliśmy również drużyny rodzinne, graliśmy także mecze pokazowe, w których i ja miałem możliwość zagrać. Jak widać, wiek nie gra tu roli. Liczy się dobra zabawa!