Podczas obrad Rady Nadzorczej Lechii ze swoich stanowisk odwołani zostali wiceprezes ds. sportowych Andrzej Juskowiak oraz wiceprezes ds. finansowych Artur Waśkiewicz czytamy na trojmiasto.sport.pl.

Wobec takich decyzji rezygnację złożył także prezes Dariusz Krawczyk. Trenerami na chwilę obecną pozostają Tomasz Unton oraz Maciej Kalkowski.

Juskowiaka i Waśkiewicza zastąpili rekomendowani przez akcjonariusza większościowego Agata Kowalska (radca prawny z Krakowa) oraz Niemiec Dirk Willers (wcześniej przez wiele lat związany z niemiecką telewizją). Ten drugi ma być najważniejszym człowiekiem Franza Josefa Wernze (jedynego w tej chwili właściciela klubu - wymieniani wcześniej jako udziałowcy Roger Wittmann czy Thomas von Heesen pełnią w klubie role doradcze), bezpośrednim łącznikiem między nim, a władzami klubu. Zarząd w tej chwili ma dwuosobowy skład, kiedy powołany zostanie trzeci członek, jeszcze nie wiadomo. Prawo zgłoszenia swojego kandydata mają akcjonariusze mniejszościowi.

Decyzje Rady Nadzorczej podjęte zostały niejednomyślnie, zaskoczona była nimi m.in. Jowita Twardowska, przedstawiciel głównego sponsora klubu, grupy Lotos.

- Rezygnacja Dariusza Krawczyka była dla nas zaskoczeniem, cały czas pozostaje on członkiem Rady Nadzorczej. W najbliższym czasie do akcjonariuszy mniejszościowych wystosowany zostanie komunikat, po którym będą oni mogli zgłosić swojego kandydata do zarządu. Nie widzę przeszkód, żeby został on prezesem zarządu - mówi przewodniczący Rady Nadzorczej Maciej Bałaziński. - Najważniejszym zadaniem nowego zarządu będzie stworzenie struktury organizacyjnej odpornej na różne zawirowania. Ważne jest również porozumienie z kibicami, miastem, sponsorami Lotosem i Energą oraz pozostałymi partnerami, a także znalezienie dyrektora sportowego - podkreśla Bałaziński.

Póki co trenerami Lechii pozostają Unton z Kalkowskim, ale czy poprowadzą zespół do końca roku, nie wiadomo. - Prowadziliśmy rozmowy z różnymi kandydatami, ale w tej chwili szkoleniowcami pozostają Unton z Kalkowskim. Najważniejsze, że złapali oni kontakt z zespołem, przez co drużyna odżyła. Do końca przerwy na mecze reprezentacji powinniśmy podjąć decyzję czy dostaną szansę w dłuższym okresie czasu - zaznacza Bałaziński.

Dlaczego odwołano Juskowiaka oraz Waśkiewicza?
- Waśkiewicz w żaden sposób nie oglądał się na właściciela jeśli chodzi o kreowanie polityki finansowej, działał na własną rękę. Oczywiście członek zarządu działa w zgodzie ze swoimi przekonaniami, ale właściciel musi mieć osoby w klubie, które będą realizować jego politykę. Tymczasem de facto każdy z członków zarządu realizował swoją politykę - tłumaczy Bałaziński.

Z kolei jeśli chodzi o Juskowiaka to według kierownictwa na jego pracy negatywnie odbiło się łączenie kilku funkcji. Wiadomo, że jedną z głównych przyczyn jego odwołania była decyzja o zatrudnieniu Joaquima Machado, na którą Juskowiak miał duży wpływ. Nieporozumieniem było również ogłoszenie celu zespołu na najbliższe lata. Juskowiak twierdził, że jest nim awans do europejskich pucharów już w tym sezonie, natomiast właściciel taki plan rozkładał na dwa najbliższe lata.

Wielokrotnie w tematach Lechii poruszano także nazwisko prokurenta Adama Mandziary, o którym mówiono, że kieruje Lechią z tylnego siedzenia. Czy w dalszym ciągu utrzymana zostanie ta funkcja?

- O odwołaniu prokurenta decyduje zarząd, a dokładnie jeden z członków zarządu - tłumaczy Bałaziński. - Wystarczy wypełnić oświadczenie i złożyć je do sekretariatu spółki. Nie istniały przeszkody, aby poprzedni skład zarządu odwołał prokurenta.

Źródło: trojmiasto.sport.pl