W sobotnim meczu 16. kolejki III Ligi Kobiet Lechia Ladies podejmowały u siebie KS Pszczółki. Biało-Zielone nie dały żadnych złudzeń rywalkom, wygrywając aż 5:1. Nie oznacza to, że w spotkaniu zabrakło emocji. Dwukrotnie wykonywano jedenastki, a gościnie kończyły mecz w osłabieniu przez urazy. Było to starcie, w którym nikt nie myślał o odstawianiu nogi.
Już od pierwszych minut swoje warunki narzuciły piłkarki Artura Kaima. W zaledwie 26 minut hat-tricka skompletowała Sara Strychalska, co pozwoliło jej z czystym sumieniem odstąpić wykonywanie rzutu karnego. Jedenastkę zmarnowała jednak Helena Szprada, trafiając w poprzeczkę. Skrzydłowa miała tego dnia prawdziwego pecha, bowiem miała jeszcze kilka innych dogodnych okazji strzeleckich. Niestety, żadnej z nich nie zamieniła na gola. Ostatnie chwile przed przerwą zdominowała fizyczna gra. Z urazem musiała opuścić boisko Oliwia Wróblewska, natomiast sporo szczęścia miała Zuzanna Urban, która zderzyła się głowami z jedną z rywalek, ale była w stanie kontynuować występ. Biało-Zielone schodziły do szatni przy wyniku 3:0.
Po zmianie stron mogliśmy oglądać dalszy ciąg dominacji Lechistek, które tworzyły, ale również marnowały dużo okazji. W 56. minucie udało im się jednak podwyższyć na 4:0 po tym, jak w szesnastce ekipy z Pszczółek dobrze odnalazła się Kryspina Bukowska. Mecz był wymagający, więc trener Kaim szybko zdecydował się na zmiany. Jedną z wprowadzonych rezerwowych była Klaudia Gocel - bramkarka, która weszła na prawe skrzydło. W 71. minucie wywalczyła rzut karny, a z 11. metra nie pomyliła się najmłodsza zawodniczka gdańskiego zespołu, czyli Magdalena Mielewczyk. Dla 16-latki był to pierwszy gol na tym poziomie rozgrywkowym. - Myślałam, że bramkarka to obroniła. Widziałam wszystko w zwolnionym tempie! - opowiadała nam po spotkaniu. - Mam nadzieję, że to pierwszy, ale nie ostatni gol i bardzo się cieszę - dodawała.
Warto dodać, że w drugiej odsłonie także trzeszczały kości. Jedna z piłkarek z Pszczółek doznała urazu, który wykluczył ją z zawodów, a przy braku rezerwowych oznaczało to, że gościnie musiały kończyć w dziesiątkę. Trener Kaim po meczu zauważył, że rywalki Lechistek pokazały determinację, co przełożyło się na obraz gry. - Przeciwniczki bardzo mocno opierały się na cechach wolicjonalnych: walce, zaangażowaniu. Pokazały to zaangażowanie, szły na każdą piłkę, ale finalnie takie rzeczy mogą kończyć się urazem - podkreślił. Co ciekawe, osłabione przeciwniczki zdołały w samej końcówce zdobyć honorową bramkę.
Szkoleniowiec nie omieszkał pochwalić obu rezerwowych, które były zaangażowane w zdobycie piątego gola. - Klaudia to zawodniczka, którą możemy wykorzystać nie tylko na bramce, ale i w polu i nie tracimy na tym jakości, więc na tym poziomie rozgrywkowym zapewne takie umiejętności wystarczą - komentował. - Jeśli chodzi o Madzię, to wszyscy jesteśmy szczęśliwi, że zaliczyła swoje pierwsze trafienie. Ja jestem bardzo szczęśliwy, bo to stawia zawodniczkę w nowej sytuacji stresowej. Sama mówiła, jak wchodziła na boisko, że się stresowała, więc stwierdziłem, że musi podejść do karnego, żeby też skonfrontować się z czymś nowym dla niej - zdradził.
Już w przyszłą niedzielę Biało-Zielone zagrają z czerwoną latarnią III Ligi - Victorią Sianów. Zapytaliśmy trenera, jaki jest cel na to spotkanie. - W każdym meczu chcemy wygrać, natomiast nie zawsze nam się to udaje ze względu na dostępność dziewczyn, ale przeciwniczki też mogą rozegrać dobre spotkanie - zaznaczał. - Czy nam się uda, czy nie, nasz cel jest zawsze ten sam - 3 punkty - zakończył szkoleniowiec. Jego zawodniczki są na 4. pozycji w tabeli i mają tyle samo punktów, co trzeci Chemik Bydgoszcz. Rozegrały jednak 3 spotkania więcej.
Lechia Ladies - KS Pszczółki 5:1
Gole: Strychalska 15', 20', 26, Bukowska 56', Mielewczyk 73'
Skład Lechii: Węsierska - Pipiórka (73' Rogalewska), Wróblewska (46' Ciesielska), Bukowska, Podworska - Pierzchlińska (60' Gocel), Piotrkowska, Kozłowska, Urban, Szprada (56' Mielewczyk) - Strychalska
źródło: własne






























































