Raport meczowy: Błękitni Stare Pole - Lechia Gdańsk | Kolejka 27 | 2002/03 Liga Okręg. - Gr. Gdańsk II
2002/03 Liga Okręg. - Gr. Gdańsk II2002/03 Liga Okręg. - Gr. Gdańsk II

Błękitni Stare Pole vs Lechia Gdańsk
0 6

Więcej info

Data meczu: sobota, 31 maj 2003
Godz. meczu: 13:00 h
Sędzia: Radosław Mordaka
 
Widzów : 380

Skład wyjściowy

Bramkarz
Obrońca
Pomocnik
Napastnik

Pierwszy trener

Zmiany

    Oś czasu

    Min. zmiany 51 ::<img src='/images/com_joomleague/database/events//in.png' />Jakub Wiszniewski <br> <img src='/images/com_joomleague/database/events//out.png' />Przemysław UrbańskiMin. zmiany 55 ::<img src='/images/com_joomleague/database/events//in.png' />Robert Morka <br> <img src='/images/com_joomleague/database/events//out.png' />Marek WidzickiMin. zmiany 61 ::<img src='/images/com_joomleague/database/events//in.png' />Mariusz Łukowski <br> <img src='/images/com_joomleague/database/events//out.png' />Janusz MelaniukMin. zmiany 84 ::<img src='/images/com_joomleague/database/events//in.png' />Marcin Waniuga <br> <img src='/images/com_joomleague/database/events//out.png' />Paweł ŻukGOL Min. 89 ::<img src='/images/com_joomleague/database/persons/wiszniewski_jakub.jpg' height='40' width='40' /><br />Jakub WiszniewskiGOL Min. 78 ::<img src='/images/com_joomleague/database/persons/stolc_bartlomiej.jpg' height='40' width='40' /><br />Bartłomiej StolcGOL Min. 64 ::<img src='/images/com_joomleague/database/persons/szutowicz_marek.jpg' height='40' width='40' /><br />Marek SzutowiczGOL Min. 43 ::<img src='/images/com_joomleague/database/persons/melaniuk_janusz.jpg' height='40' width='40' /><br />Janusz MelaniukGOL Min. 39 ::<img src='/images/com_joomleague/database/persons/stolc_bartlomiej.jpg' height='40' width='40' /><br />Bartłomiej StolcGOL Min. 19 ::<img src='/images/com_joomleague/database/persons/stolc_bartlomiej.jpg' height='40' width='40' /><br />Bartłomiej Stolc

    Wydarzenia


     Podsumowanie

    Info:

    Na meczu 177 kibiców Lechii Gdańsk.

    Relacja (Lechia.gda.pl):

    - Sorry panowie, że musieliście to oglądać - powiedział do kibiców zmęczony i niezadowolony mimo wysokiej wygranej kapitan Lechii Tomasz Borkowski, dziękując po meczu za wsparcie i doping. Rzeczywiście, poziom meczu momentami ocierał się o najniższy szczebel rozgrywek, co w przypadku dryfujących w kierunku A-Klasy gospodarzy nie może zbyt mocno dziwić, ale już dla mającej znacznie wyższe aspiracje Lechii powinno być kolejnym powodem do wyciągnięcia wniosków. Pomijając jednak styl gry, na który z pewnością wpływ miała wyjątkowo upalna, wyczerpująca pogoda, gdańszczanie odnieśli następne bardzo pewne zwycięstwo i na skutek porażki Powiśla Dzierzgoń potrzebują już tylko dwóch wygranych w trzech ostatnich kolejkach do zagwarantowania sobie awansu.

    Walczący o ligowy byt Błękitni przystąpili do spotkania bardzo zmobilizowani. Przeprowadzając jednak groźną akcję w pierwszej minucie gry, zamiast trochę później, znienacka, wzmogli u faworyta już na samym początku czujność przed popełnieniem błędu. Riposta była szybka, acz niestety nieskuteczna, bowiem Bartłomiej Stolc w drugim meczu pod rząd sprawdził wytrzymałość poprzeczki. W początkowym, wyrównanym okresie gry, brakowało dobrych okazji podbramkowych, pomimo że obie drużyny łatwo i beztrosko pozbywały się piłki w drugiej linii, pozwalając w ten sposób rywalom na rozpoczynanie akcji.

    Po kwadransie Lechia zaczęła osiągać coraz wyraźniejszą przewagę. Sporo zamętu siały dośrodkowania Pawła Żuka ze stałych fragmentów gry. Po jednym z nich Markowi Widzickiemu bardzo niewiele zabrakło do wpisania się na listę strzelców. W 17 minucie bliski szczęścia był również Krzysztof Bartoszuk, ale i tak dwie minuty później biało-zieloni już prowadzili. Marek Szutowicz z lewej strony dokładnie dograł na środek pola karnego do Stolca, który nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce.

    Miejscowi piłkarze nie poddali się, chociaż po kilkudziesięciu sekundach tragiczna interwencja ich bramkarza po uderzeniu Szutowicza o mały włos nie zakończyła się drugim golem. Postawa golkipera była zresztą wielce chimeryczna. Jednym razem popełniał błędy niegodne najmłodszych adeptów piłki nożnej, innym razem bronił strzały, po których wydawało się, że futbolówka musi wpaść do bramki.

    Na flankach tym razem mniej aktywni byli Przemysław Urbański z Januszem Melaniukiem, uśpieni trochę przez lejące się z nieba gorąco. Ten drugi parokrotnie próbował uderzeń, ale przy ich wykonywaniu jakby brakowało mu sił. Od roli typowego snajpera odszedł Szutowicz, którego często można było zaobserwować cofniętego do strefy pomocy i próbującego rozgrywania piłki. W 34 minucie oddał niebezpieczny strzał, ale bramkarz nie dał się zaskoczyć. Gospodarze od czasu do czasu ruszali na bramkę Mateusza Bąka, ale na szczęście defensywa spisywała się pewnie i powstrzymywała większość akcji jeszcze przed polem karnym.

    W 39 minucie nastąpił przełomowy moment meczu. Tomasz Borkowski podał lekko z rzutu wolnego do Żuka, a ten silnie przymierzył w kierunku bramki. Golkiper wprawdzie sparował piłkę, ale wprost pod nogi Szutowicza, który zagrał na środek pola karnego do nadbiegającego Stolca. Najskuteczniejszy lechista zdobył drugiego gola, podcinając zarazem skrzydła dotąd wierzącym jeszcze w sensację staropolanom. Niespełna pięć minut później było więc już 3:0. Urbański dośrodkował do Melaniuka, który z pewnymi problemami, ale jednak skutecznie wpakował piłkę z bliska do siatki.

    Obraz drugiej połowy miał w tej sytuacji charakter wybitnie sparingowy. Nie żywiący już żadnych nadziei na korzystny rezultat piłkarze Błękitnych przestali nadrabiać ambicją braki piłkarskie, co musiało się się dla nich zakończyć pogromem. Tyle że lechiści zaledwie trzykrotnie potrafili zrobić użytek z popełnianych przez staropolan katastrofalnych błędów, znów strasząc nieskutecznością. Nawet w sytuacjach, które niejednokrotnie stwarzali im sami rywale, nieporadnie zagrywając w polu karnym pod nogi gdańszczan albo kiksując w najgorszych możliwych momentach. Znów nie obyło się bez pretensji do arbitra o brak reakcji na nabijane w ręce defensorów piłki, ale to nie sędzia był winny temu, że pod względem poziomu spotkanie wyglądało po przerwie niczym organizowane okazyjnie potyczki księży z politykami...

    Jednak trzy bramki, co już zostało wspomniane, jeszcze padły. W 64 minucie Szutowicz po dwóch asystach zdołał wreszcie sam zdobyć gola, skutecznie dobijając wybronione przez bramkarza uderzenie Stolca. W 78 minucie Stolc wykorzystał szósty rzut karny w tym sezonie, po tym jak defensor Błękitnych sfaulował w obrębie pola karnego wprowadzonego z ławki rezerwowych Jakuba Wiszniewskiego. 19-latek w przedostatniej minucie popisał się ładną i bardzo podobną przebojową akcją indywidualną, którą tym razem bezbłędnie wykończył. Będąca o klasę lepszą drużyną Lechia odniosła wysokie, zasłużone zwycięstwo 6:0.

    Po meczu z Polanką Rokocin w Starogardzie Gdańskim nastąpiło obniżenie frekwencji wyjazdowej wśród gdańskich kibiców. Do Gardei przybyło tylko 80 fanów Lechii, a tym razem - mimo bliższej odległości i dogodniejszego terminu - zaledwie stu więcej. Było całkowicie spokojnie, a na sektorze przez długi czas prowadzony był doping, mimo nie zachęcającej do nadmiernej aktywności pogody. Nie zabrakło biało-zielonych flag, w tym hamburskiego fan-klubu z czarną przepaską w geście żałoby po niedawnej śmierci kibica Śląska Wrocław.