Raport meczowy: Żuławy Nowy Dwór Gd. - Lechia Gdańsk | Kolejka 5 | 2002/03 Liga Okręg. - Gr. Gdańsk II
2002/03 Liga Okręg. - Gr. Gdańsk II2002/03 Liga Okręg. - Gr. Gdańsk II

Żuławy Nowy Dwór Gd. vs Lechia Gdańsk
0 1

Więcej info

Data meczu: sobota, 07 wrzesień 2002
Godz. meczu: 13:00 h
Sędzia: Mariusz Podjacki
 
Widzów : 800

Skład wyjściowy

Bramkarz
Obrońca
Pomocnik
Napastnik

Pierwszy trener

Zmiany

    Oś czasu

    Min. zmiany 86 ::<img src='/images/com_joomleague/database/events//in.png' />Tomasz Słabkowski <br> <img src='/images/com_joomleague/database/events//out.png' />Łukasz CiuciasMin. zmiany 88 ::<img src='/images/com_joomleague/database/events//in.png' />Marcin Waniuga <br> <img src='/images/com_joomleague/database/events//out.png' />Przemysław UrbańskiMin. zmiany 89 ::<img src='/images/com_joomleague/database/events//in.png' />Lech Kaniszewski <br> <img src='/images/com_joomleague/database/events//out.png' />Bartłomiej StolcMin. zmiany 90 ::<img src='/images/com_joomleague/database/events//in.png' />Robert Piżewski <br> <img src='/images/com_joomleague/database/events//out.png' />Krzysztof WilkGOL Min. 84 ::<img src='/images/com_joomleague/database/persons/bloch_mariusz.jpg' height='40' width='40' /><br />Mariusz BlochŻółta kartka Min. 0 ::<img src='/images/com_joomleague/database/persons/staruszkiewicz_pawel.jpg' height='40' width='40' /><br />Paweł StaruszkiewiczWydarzenie Min. 40 ::<img src='/images/com_joomleague/database/persons/wilk_krzysztof.jpg' height='40' width='40' /><br />Krzysztof Wilk

    Wydarzenia


     Podsumowanie

    Żółta Kartka ():

    Grzegorczyk, Tkaczyk, Ciechanowski

    Info:

    Na meczu 310 kibiców Lechii.

    Relacja (Lechia.gda.pl):

    To dopiero było widowisko! Okazało się, że już w klasie okręgowej mecze mogą być niezwykle emocjonujące, pasjonujące i dramatyczne. Taki był właśnie wyjazd Lechii do Nowego Dworu Gdańskiego, tym szczęśliwszy, że przypieczętowany zwycięską bramką w końcowych minutach spotkania. Liderujące dotąd Żuławy musiały uznać wyższość biało-zielonych, choć nie przyszło im to z łatwością, gdyż za pierwszą w sezonie przegraną odpowiedzialnością obarczyli arbitra...

    Do bitwy o powstrzymanie udanej passy nowodworskiego lidera (cztery mecze, cztery zwycięstwa) wystawiona została identyczna jedenastka, jak w wygranym tydzień temu meczu z Wierzycą Pelplin. Wydawać się mogło, że mecz będzie co najmniej wyrównany, a tymczasem to lechiści od samego początku nadawali ton grze. Już w 3 minucie, po wykonywanym przez Krzysztofa Wilka rzucie wolnym, piłka poszybowała nad bramką. Przez następne kilkanaście minut walka trwała głównie w środku boiska i powoli robiło się coraz ciekawiej. Lechia zaczynała bombardować bramkę gospodarzy, lecz strzegł jej świetnie dysponowany golkiper, Krzysztof Baranowski. W 22 minucie Jakub Wiszniewski płasko uderzył z rzutu wolnego w długi róg, ale nowodworski bramkarz stanął na wysokości zadania. Niewiele robił sobie także ze starań Bartłomieja Stolca, czy Wilka i z większym lub mniejszym trudem powstrzymywał wszystkie ataki. Akcje Żuław zatrzymywali z kolei coraz lepsi ostatnio obrońcy Lechii i... sędzia. Gwizdek oznajmiający pozycję spaloną miejscowych napastników odzywał się wyjątkowo często, lecz co istotniejsze - jakby nie zawsze słusznie. W 26 minucie wybiegający z bramki Mateusz Bąk zderzył się na 18 metrze z przeciwnikiem, a arbiter orzekł winę tego ostatniego. Opinie widzów na ten temat były bardzo podzielone. 10 minut później Bąka uratowała poprzeczka, gdy po dośrodkowaniu z rzutu wolnego głową ubiegł go zawodnik Żuław, Sławomir Tkaczyk. Boiskowa dominacja gdańszczan nie pozostawała jednak cienia wątpliwości, tyle że nie przekładała się na efekt bramkowy. W 40 minucie Przemek Urbański został sfaulowany przez Arkadiusza Witta tuż przy linii bramkowej, zaraz po dynamicznym wejściu z prawej strony w obręb pola karnego. Rzut karny! Krzysiek Wilk w takich sytuacjach się nie myli (do tej pory 9 wykorzystanych jedenastek), lecz tym razem nie podołał presji ponad 300 głośno dopingujących fanów Lechii. Piłka trafiła od zewnętrznej strony w słupek i szansa na prowadzenie została zaprzepaszczona. Mimo wyniku bezbramkowego do przerwy oglądaliśmy bardzo dobry mecz.

    Drugą część gry dla odmiany lepiej zaczęli gospodarze. Najpierw Michał Kiszkiel powstrzymał groźny atak, a w 52 minucie futbolówka trafiła w słupek bramki Bąka. Chwilę potem doskonałą sytuację zmarnowała Lechia, po rozegranym przez Stolca i Urbańskiego rzucie wolnym. Lechia zaczęła coraz łatwiej dochodzić do świetnych okazji, lecz każdorazowo nic z nich nie wychodziło. Bramka gospodarzy była jak zaczarowana! Wspomnijmy strzały Stolca, Urbańskiego, czy Wilka, po których piłka powinna co najmniej raz zatrzepotać w siatce. Kibice raz za razem łapali się za głowy, nie wierząc, że wynik bezbramkowy nadal się utrzymuje. Czyż mogło być inaczej, skoro w 75 minucie arbiter podyktował dla Lechii rzut wolny pośredni z odległości 6 metrów od bramki Żuław, a tak idealnej sytuacji także nie udało się wykorzystać? Zresztą rzuty wolne zgłaszamy do poprawki - są stanowczo zbyt małym zagrożeniem dla naszych rywali. Podobnie zresztą rożne, najczęściej będące łatwym łupem defensorów przeciwnika (dziś kiepsko wykonywał je Urbański). Kolejna sytuacja - i znów donośne śpiewy gdańskich fanów przerwał wielki jęk zawodu. Gdy wszyscy widzieli już piłkę w siatce, raz kolejny przestrzelił Bartek Stolc. Ale los zechciał dziś ukoronować wysiłki piłkarzy z Traugutta. Na 6 minut przed końcem Stolc dostał piłkę w lewym fragmencie pola karnego, upadając zdołał posłać ją wzdłuż bramki, gdzie jak spod ziemi wyrósł wszędobylski Mariusz Bloch i mimo rozpaczliwych starań obrońcy zdołał trafić wprost do siatki! Sektor kibiców Lechii autentycznie oszalał, a nieposkromiony szał radości, wzbogacony racami i świecami dymnymi, trwał kilka minut! Dla tej chwili warto było drżeć przez cały mecz. Ale to jeszcze absolutnie nie był koniec nerwów. Nowodworzanie zrozumieli, że nie mają już nic do stracenia i rozpoczęli desperackie akcje. Lechia cofnęła się, przyjmując taktykę bronienia wyniku i szukania szansy w kontratakach. Sędzia najwyraźniej postanowił spotęgować gigantyczne już emocje i przedłużył grę aż o 9 minut. Wynik 1:0 jednak nie uległ już zmianie, chociaż w jednej z sytuacji Krzysztof Bartoszuk wybił piłkę już prawie z pustej bramki, czego niemal nie przypłacił kontuzją. Gdy wreszcie zabrzmiał ostatni gwizdek, zapanowała wielka radość i zarazem ulga. Lechia znowu w najbardziej ścisłej czołówce!

    To był bardzo dobry spektakl, do którego dostosowali się kibice Lechii, świetnie wspomagając swój zespół i niewątpliwie pomagając mu w odniesieniu wygranej. Gospodarze narzekali na pracę sędziów i rzeczywiście - po niezłym początku szło im coraz gorzej. W drugiej połowie kilkakrotnie arbiter główny podejmował inną decyzję od liniowego, znajdującego się dużo bliżej spornej sytuacji. Niemniej jednak Lechia była zespołem dużo lepszym od nowodworskich Żuław i w pełni zasłużyła na 3 punkty. Kibice z kolei obejrzeli mecz, jakiego długo już nie mieli okazji oglądać i jakiego długo jeszcze nie zapomną.