Raport meczowy: Lechia Gdańsk - Górnik Zabrze | 1/8 finału | 1956/57 PP
1956/57 PP1956/57 PP

Lechia Gdańsk vs Górnik Zabrze
0 3

Więcej info

Data meczu: niedziela, 17 marzec 1957
Godz. meczu: 13:00 h
Sędzia: Antoni Gorączniak
 
Widzów : 7.000

Skład wyjściowy

Bramkarz
Obrońca
Pomocnik
Napastnik

Pierwszy trener

Zmiany

    Oś czasu

    Min. zmiany ? ::<img src='/images/com_joomleague/database/events//in.png' />Jerzy Czubała <br> <img src='/images/com_joomleague/database/events//out.png' />Arkadiusz Bieńkowski

     Podsumowanie

    Bramki (Górnik):

    Pohl 28’, Lentner 29’, Kowal 81’

    Skład (Górnik):

    Józef Machnik - Stefan Florenski, Antoni Franosz, Henryk Hajduk, Eryk Nowara, Marian Olejnik, Ernest Pol, Edmund Kowal, Edward Jankowski, Roman Lentner, Henryk Czech, Trener: Zoltán Opata

    Info:

    W drugiej połowie spotkania Roman Rogocz nie wykorzystał rzutu karnego (Józef Machnik obronił).

    W 1957 roku podjęto decyzję o likwidacji rozgrywek o Puchar Polski, reaktywowano je dopiero w sezonie 1961/62!

    Prasa:

    Górnik Zabrze wygrywa 3:0. W Gdańsku - 11 graczy, ale zespołu jeszcze nie ma

    Premiera – piłkarska w Gdańsku nie wypadła zachwycająco. Wprawdzie i warunki nie były zbyt korzystne (zimno oraz zamarznięte śliskie, pokryte cienką warstwą śniegu boisko), lecz od zespołów tej klasy, co niedzielni przeciwnicy, można wymagać dobrej gry nawet w takich warunkach. Zresztą i Lechia i Górnik wykazały w ubiegłych sezonach, że potrafią dać sobie radę nawet z o wiele cięższymi boiskami. Obie drużyny wykazały w pierwszych poważniejszych meczach sezonu, że mają spore braki, które muszą jak najszybciej usunąć, jeżeli pragną odegrać poważniejszą rolę w ligowych bojach. Braków tych zresztą o wiele więcej wykazała Lechia.

    Po przerwie Górnik napotkawszy przeciwnika grającego na siłę, dość ostro i szybko, zgubił się. Kiedy na początku drugiej połowy gdańszczanie ruszyli z niebywałym impetem do ataku, Górnik w ciągu 20 minut był po prostu niewidoczny na boisku. Nie chciało się wierzyć, że na boisku gra ta sama drużyna, która w ciągu poprzednich 50 minut bez trudu zdobywała teren, stwarzała raz po raz niebezpieczne sytuacje pod bramką Lechii, nie dając całymi okresami gospodarzom rozwinąć choć jednej składniejszej akcji. Górnik wytrzymał jednak szczęśliwie dla siebie narzucone przez Lechię tempo, nie stracił w tym okresie bramki (choć okazji było do tego sporo) i w ostatnich 15 minutach znów zaczął panować na boisku, zdobywając w efekcie trzecią bramkę.

    Kto wie, jak potoczyłby się losy meczu, gdyby przy stanie 2:0 w drugiej połowie Rogocz, wykorzystał karnego. Strzelił jednak niezbyt mocno, tak że Machnik, choć z trudem obronił. Bramkarz zabrzan spisywał się zresztą w tym meczu doskonale i obok trójki ataku Pohl, Kowal i Lentner stanowił podporę zespołu.

    W Lechii Gronowski nie był bez winy przy drugiej bramce. Dotkliwie odczuli gdańszczanie brak Lenca w obronie. Grający na jego miejsce Gross stanowił lukę, przez którą szła większość ataków Górnika. Słusznie uczynił trener Foryś, zmieniając Bieńkowskiego na Czubałę. Bieńkowski czuł się na tej pozycji (pomocy) źle i nie rozumiał się z napastnikami. Atak Lechii w niedzielnym meczu – to 5 indywidualistów, którzy się ze sobą jeszcze nie zagrali i stąd wiele nieporozumień.

    Młody Gadecki ma dobre zadatki na napastnika, jest ruchliwy, niestety był mało wykorzystany i poza tym nie rozumiał się z kolegami. Występujący po dłuższej przerwie (kontuzja) Kobylański wykazał jak zwykle doskonały start do piłki.

    W sumie Górnik wygrał zasłużenie, będąc zespołem lepszym od Lechii przede wszystkim technicznie. Górnicy ustępowali gospodarzem jedynie bojowością i szybkością. Kondycja u obu drużyn dobra. W przerwie meczu pucharowego Lechia – Górnik Zabrze dokonano losowania „totka-lotka”. A oto wyniki: siatkówka, gimnastyka, piłka nożna, zapasy, jeździectwo i koszykówka. Zwraca uwagę fakt, że po raz pierwszy wylosowano piłkę nożna, szczęśliwą rękę miał mistrz sportu reprezentant Polski w piłce nożnej Roman Korynt, który dokonał losowania. [R. Stan, Przegląd Sportowy nr 38, 18 marca 1957]