W rozmowie Sebastiana Staszewskiego z cyklu Wywiadówka Staszewskiego Krasić opowiada o wojnie na Bałkanach, szaleństwach Antonio Conte, problemach Dawida Janczyka i ofertach, jakie odrzucił zimą.

Sebastian Staszewski: W 2005 roku z CSKA Moskwa zdobył Pan Puchar UEFA. Pięć lat później Juventus Turyn zapłacił za Pana 15 mln euro. Po kolejnych pięciu latach wylądował Pan w Polsce. Coś po drodze poszło nie tak?

Miloš Krasić: Czasem sam o tym myślę. Jeśli gdzieś widzę winę, to w sobie. Może mogłem trenować mocniej, może więcej, może lepiej? Może to przez kontuzje? Nigdy nie powiem natomiast, że zawinili trenerzy. Mógłbym ponarzekać na kilku, opowiadać, jacy byli straszni, ale nie robiłem tego i nie mam zamiaru. Ale gdyby kilka spraw potoczyło się inaczej, moja kariera mogłaby być topowa.

Momentami była, tak jak w 2010 r. Wielu piłkarzy nawet nie śni o takich chwilach.

Byłem wtedy w szczytowej formie. Grałem z Alessandro Del Piero, Gianluigi Buffonem, Andreą Pirlo. Niby było to tak niedawno, a jednak dawno.

Dlaczego nie wyszło Panu w Juventusie? I to mimo, iż pierwszy sezon miał Pan świetny - w Serie A zagrał Pan w 33 meczach, zdobył Pan siedem bramek i zanotował osiem asyst. To był duży kapitał.

Wszystko zmieniło się po przyjściu Antonio Conte, nawiasem mówiąc - świetnego fachowca. Już na początku zapowiedział, że zmieni system gry. Rozmawiał ze mną kilkukrotnie, mówił, czego oczekuje. Robiłem co mogłem, sądziłem, że robiłem to dobrze, ale widocznie on widział to inaczej. Byłem pewny, że moja przygoda w Turynie będzie trwała latami. Ale trener wolał innych, na przykład Stephana Lichtsteinera. Właściwie to do dziś nie wiem, dlaczego Conte ze mnie zrezygnował.

Jeszcze gorzej było w Stambule. Do Fenerbahçe przychodził Pan jako gwiazda, a odchodził z łatką kosztownego niewypału. Czemu w ogóle wybrał Pan Turcję?

Odchodząc z Juve, miałem wiele fajnych propozycji. Tottenham, Lazio Rzym, Sampdoria Genua. Ale Fenerbahçe zaproponował czteroletni kontrakt, zapłacił wielkie pieniądze, dał mi wysoką pensję. Wydawało się, że to najlepszy wybór. Ale zabrakło zaufania. Na początku zagrałem dwa dobre mecze, a później złapałem uraz mięśnia uda. W międzyczasie Turcy kupili nowych piłkarzy. Taki to naród, bardzo porywczy. Jak wróciłem do zdrowia, grałem tylko końcówki. Trenowałem normalnie, czułem się dobrze, ale nikt mi nie ufał. Ciągle mówili tylko, że nie jestem gotowy.

TUTAJ przeczytasz cały wywiad

Źródło: sport.pl