W Lechii płacimy na bieżąco, minister Rostowski by nas pochwalił. Duże miasto, piękny stadion, ciekawe perspektywy.

Dlatego różni się kręcą, podobno pytają, sondują. Na razie jednak mamy swoje pomysły, chcemy je realizować - mówi współwłaściciel Lechii Gdańsk Andrzej Kuchar.

ANTONI BUGAJSKI (PS): Rozpamiętuje pan jeszcze remis z Pogonią? Gdy się prowadzi 1:0, ma się rzut karny, którego się marnuje, a potem traci gola w doliczonym czasie gry, to raczej trudno pogodzić z utratą dwóch punktów?

ANDRZEJ KUCHAR: Graliśmy źle przez ostatnie pół godziny. Od tego momentu, jak Wiśniewski nie wykorzystał karnego. A potem jeszcze dołożył zmarnowaną sytuację sam na sam z bramkarzem. Nie mówię, że on jest winny, po prostu stwierdzam fakty. A trener Dariusz Wdowczyk wpuścił drugiego napastnika, a potem dołożył nawet trzeciego. To, niestety, dla nas była tylko kwestia czasu. Biorąc pod uwagę to, co się działo na boisku, gdybyśmy nie stracili gola, to byłby cud.

Czyli cud był blisko.
ANDRZEJ KUCHAR: To nie ma aż takiego znaczenia. Proszę zwrócić uwagę, ilu tam winnych było przy tej bramkowej akcji. Deleu pozwolił rywalowi dośrodkować, Dawidowicz razem z Pazio spóźnili się o pół metra do Akahoshiego, któremu nie wolno dawać żadnej swobody pod bramką

Drużyna straciła na tym remisie finansowo?
ANDRZEJ KUCHAR: Mamy premie za ostateczny wynik rywalizacji. Za pierwszą trójkę na koniec ligi, za Puchar Polski. Piłkarze mają też tak zwane wyjściówki, czyli trochę dodatkowych pieniędzy za wygrane i remisy. A więc trochę stracili.

Rozmawiał pan z Michałem Probierzem po tym meczu?
ANDRZEJ KUCHAR: Nie.

Dlaczego?
ANDRZEJ KUCHAR: Rozmawiam z trenerem dopiero wtedy, gdy on sam do mnie zadzwoni.

Pan sam nigdy nie chwyta za telefon, by pogadać ze szkoleniowcem?
ANDRZEJ KUCHAR: Nie mam takiego zwyczaju. Po co miałbym to robić?

Może się zdarzyć, że trener boi się zadzwonić.
ANDRZEJ KUCHAR: Nie musi się bać. Zawsze odbieram telefon od trenera. Każdy z zatrudnianych przez Lechię szkoleniowców zna tę zasadę. Probierz oczywiście też.

I Probierz często dzwoni? 
ANDRZEJ KUCHAR: Tak różnie. Częściej, rzadziej. Ale znamy się dobrze, bo przychodziłem oglądać zajęcia w okresie przygotowawczym.

Przeczytaj cały wywiad w serwisie przegladsportowy.pl

Źródło: przegladsportowy.pl