Po szalonym meczu Lechia wygrała z Zagłębiem Lubin 3:2 i awansowała do ćwierćfinału Totolotek Pucharu Polski. Bramki dla gdańszczan zdobyli Tomasz Makowski, Lukas Haraslin oraz Flavio Paixao z rzutu karnego.

Emocji w tym meczu nie brakowało. Długo wydawało się, że zdobywca trofeum pożegna się z rozgrywkami już na etapie 1/8 finału, ale na szczęście w drugiej połowie piłkarze Lechii pokazali charakter, w dziesięć minut strzelili trzy gole, a następnie nie pozwolili Zagłębiu na ponowne rozwinięcie skrzydeł. Szczególnie, że w końcówce goście musieli grać w osłabieniu po czerwonej kartce dla Sasy Żivca.

Ale po kolei. Pierwsza połowa? Nie ma co się oszukiwać, była w wykonaniu Lechii tragiczna. Gra była bardzo wolna, podania niedokładne, zawodnicy jakby nieobecni. Tak naprawdę nikogo nie można było wyróżnić. Poza jedną stuprocentową sytuacją Flavio Paixao pod polem karnym Zagłębia nie działo się praktycznie nic. Najciekawsza była meksykańska fala zrobiona przez kibiców oraz oświadczyny w przerwie jednego z fanów biało-zielonych (wybranka powiedziała "tak"). Ta para była wówczas jedynymi zadowolonymi osobami na trybunach, bo na tablicy wyników mieliśmy 0:2. 

Zagłębie było lepsze, dobrze zorganizowane w tyłach i bardzo groźne w ataku, szczególnie na skrzydłach. Sasa Żivec i Damjan Bohar co chwilę wrzucali na karuzelę defensywę Lechii - strzelili zresztą po golu.

Trudno powiedzieć co trener Piotr Stokowiec powiedział w przerwie swoim piłkarzom, ale na pewno nie były to pochwały. Dał sygnał do ataku, wprowadzając Artura Sobiecha w miejsce Daniela Łukasika. Na efekty nie trzeba było długo czekać, bo po słabszych 5-6 minutach drugiej połowy (dalej dominowało Zagłębie) nastąpił prawdziwy szturm gdańszczan.

Przebudził się przede wszystkim Lukas Haraslin, który najpierw asystował przy golu Tomasza Makowskiego, a dwie minuty później sam strzelił gola. Co ciekawe, Słowakowi podawał Flavio Paixao... późniejszy strzelec trzeciego gola dla biało-zielonych. Portugalczyk pewnie wykorzystał rzut karny wywalczony przez Karola Filę (choć odgwizdany został dopiero po wideoweryfikacji). Lechia po przerwie była zupełnie innym, totalnie odmienionym zespołem, który miał na celu jedno - wygrać, najlepiej uniknąć dogrywki i awansować do kolejnej rundy. Obrońcy trofeum nie przystoi bowiem przegrywać na własnym stadionie.

To drugi raz (identyczna sytuacja miała miejsce w spotkaniu z Gryfem Wejherowo), gdy Lechia odrabia dwubramkową stratę i awansuje do kolejnej rundy.

Lechia Gdańsk - Zagłębie Lubin 3:2 (0:2)
Bramki: Makowski (53.), Haraslin (55.), Flavio Paixao (63. - karny) - Żivec (27.), Bohar (43.)

Lechia: Alomerović - Fila, Nalepa, Maloca, Mladenović - Peszko (76. Wolski), Łukasik (46. Sobiech), Makowski, Lipski, Haraslin (87. Arak) - Flavio Paixao.

Zagłębie: Forenc - Czerwiński, Guldan (46. Dąbrowski), Kopacz, Oko Ż - Żivec CZ, Poręba (78. Szysz), Slisz, Starzyński Ż, Bohar - Białek (78. Sirk).

źródło: własne