Młodzi piłkarze Lechii pokonali Śląsk Wrocław aż 4:1 w Centralnej Lidze Juniorów. Szczególnie pierwsza połowa była koncertowa w wykonaniu biało-zielonych. Wówczas wrocławianie w zasadzie nie istnieli na boisku.

Ręce same składały się do oklasków, gdy patrzyło się na pierwszą połowę i bardzo dojrzałą grę młodych zawodników Lechii. Znakomicie funkcjonował przede wszystkim środek pola, a dowodził nim Kacper Urbański, a więc chłopak, który ma już za sobą debiut w PKO Ekstraklasie. To on asystował przy pierwszej bramce, to on miał udział przy drugim golu. Jednak to był tylko dodatek, bo "Dolny" wraz m.in. z Marcelem Wszołkiem robili gigantyczną robotę na boisku. Śląsk w pierwszej połowie nie istniał, dość powiedzieć, że nie oddał nawet strzału. Na przerwę gdańszczanie schodzili z prowadzeniem 3:0, a kolejnego gola w tym sezonie strzelił Kacper Sezonienko (we Wrocławiu trafił aż pięciokrotnie, a spotkanie zakończyło się remisem... 6:6).

CLJ11

W drugiej połowie tempo trochę spadło, a do głosu zaczęli dochodzić przyjezdni. Na początku drugiej części gry stworzyli sobie dwie niezłe sytuacje, ale nie potrafili ich wykorzystać. Po chwili sytuacji sam na sam nie wykorzystał strzelec drugiej bramki Jakub Cieślicki (choć w tamtej sytuacji mieliśmy rykoszet i ostatecznie nie wiadomo czy gol był autorstwa Cieślickiego czy Urbańskiego). Tym niemniej, spotkanie się wyrównało, a na kolejnego gola przyszło nam trochę poczekać. Na 4:0 wynik podwyższył dopiero co wprowadzony Miłosz Dziurzyński. 

Lechia odniosła w pełni zasłużone zwycięstwo. Szkoda tylko, że nie udało się zachować czystego konta. Na około kwadrans przed końcem wrocławianom udało się zdobyć honorowe trafienie.

Co dalej? Za tydzień biało-zieloni zagrają na wyjeździe z Gwarkiem Zabrze.

Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław 4:1 (3:0)
Bramki: Dymerski (9.), Cieślicki (35.), Sezonienko (40.), Dziurzyński (70.) - ? (75.)

Lechia (skład wyjściowy): Prange - Kapuściński, Drzazga, Dymerski, Majer - Sangowski, Wszołek, Urbański, Sadowski, Cieślicki - Sezonienko. 

źródło: własne