W drużynie Lechii jest jakiś potencjał i zdolna młodzież, ale potrzebne są też zmiany czytamy w Dzienniku Bałtyckim.

Wszystkie media wraz z końcem rundy prześcigają się w artykułach wskazujących silne i słabe strony drużyny Lechii. Zdaniem dziennikarzy Dziennika Bałtyskiego Lechia Gdańsk miała świetny start, bardzo słaby środek rundy i znacznie lepsze jej zakończenie.

Muszą zostać

Każda drużyna potrzebuje mocnego trzonu. Są zawodnicy, na których buduje się zespół i nie można się ich pozbywać. W Lechii taką osobą na pewno jest bramkarz Mateusz Bąk (13 meczów ligowych w tym sezonie i 1 żółta kartka). To jeden z najlepszych piłkarzy biało-zielonych w tej rundzie. Formacja defensywna z ostatnich meczów zdaje egzamin i ci piłkarze będą potrzebni drużynie w przyszłorocznym etapie rozgrywek. Patrząc od prawej obrony to Deleu (19 meczów, 4 żółte kartki, 1 czerwona kartka, 2 gole), Sebastian Madera (20 meczów, 3 żółte kartki, 1 gol), Rafał Janicki (12 meczów, 2 żółte kartki, 1 gol), Christopher Oualembo (16 meczów, 3 żółte kartki).

Janicki był rzucany na różne pozycje, ale najstabilniej gra na środku obrony. I to na tyle dobrze, że jest obserwowany przez belgijski KAA Gent. W linii pomocy ważną rolę w tym sezonie odgrywa młody Paweł Dawidowicz (18 meczów, 7 żółtych kartek, 1 gol). Zwłaszcza pierwsza część rundy była świetna w jego wykonaniu. Pomocnikiem zainteresowała się Borussia Dortmund, oglądał go też nowy trener reprezentacji Polski, Adam Nawałka. Na takich piłkarzach można budować zespół. Jeśli nawet miałby odejść, to tylko za bardzo dobre pieniądze, które w całości pójdą na zakup nowych graczy. W Lechii potrzebny jest też Marcin Pietrowski (15 meczów, 3 gole), chociaż zagrał słabszą rundę niż cały poprzedni sezon.

Miejsce w składzie Lechii wywalczył też sobie kolejny z młodych-gniewnych, czyli Przemysław Frankowski (19 meczów, 1 czerwona kartka, 1 gol). On nie pokazał jeszcze pełni swoich możliwości, ale i tak jest obserwowany przez Legię Warszawa i VfL Wolfsburg. W grze ofensywnej Lechii wyróżniali się też Daisuke Matsui (16 meczów, 5 żółtych kartek, 4 gole) oraz Piotr Wiśniewski (18 meczów, 3 żółte kartki, 3 gole). Obaj zresztą należeli do czołowych postaci zespołu. Matsui nie zachwycał w każdym meczu, ale też widać było, że ma problemy fizyczne. Kiedy się z nimi uporał to zagrał dobre mecze z Legią i Górnikiem. 

Przeczytaj cały artykuł na stronie Dziennika Bałtyckiego

Źródło: Dziennik Bałtycki