Od czasu nastania w Lechii Gdańsk rządów Michała Probierza biało-zieloni stali się zupełnie inną drużyną czytamy w trojmiasto.sport.pl.

Mającą swój styl i przede wszystkim skuteczną. Zdaniem trojmiasto.sport.pl wpływ na poprawę gry zespołu ma pięciu zawodników, którzy pod okiem Probierza zrobili największy postęp.

Paweł Buzała

- To bardzo dobry piłkarz. Ambitny, kreatywny, z dobrym przeglądem pola i nie najgorszą techniką. Tylko ta skuteczność, a właściwie jej brak. Gdyby Buzała zaczął wreszcie strzelać więcej bramek, to byłby, jak na polską ekstraklasę, graczem ponadprzeciętnym - brzmiały dotychczas głosy ekspertów, wypowiadających się o postawie napastnika Lechii. Pod okiem i ręką Probierza wydaje się, że Buzała zaczynać odnajdywać brakujący element swojej piłkarskiej układanki. Trzy bramki w czterech spotkaniach to w jego przypadku wynik więcej niż solidny. Choć w dalszym ciągu napastnik biało-zielonych potrafi w swoim stylu zmarnować stuprocentową sytuację, to jednak w spotkaniu stwarza sobie ich na tyle dużo, by jedną z nich wykorzystać.

Buzała otrzymał od Probierza duży kredyt zaufania, jest wystawiany na swojej ulubionej pozycji środkowego napastnika i z tego komfortu korzysta.

Piotr Wiśniewski

Solidny ligowiec, ale wzbicie się ponad ekstraklasową przeciętność do tej pory Wiśniewskiemu przychodziło z rzadka. Przede wszystkim brakowało mu regularności. W jednym spotkaniu zagrał kapitalnie, często okraszając dobry występ zdobyciem bramki, a w kolejnych trzech meczach bywał jednym z najsłabszych ogniw drużyny. Lądował później na ławce rezerwowych, z której wchodził w roli jokera i znów potrafił zaczarować cały zespół. I tak w kółko.

W ekipie Probierza Wiśniewski wreszcie zaczął grać powtarzalnie i utrzymuje dobrą dyspozycję w dłuższym okresie. Dodatkowo pomocnik Lechii zaczął za Probierza grać bardziej zespołowo. Wcześniej zdarzało mu się pójść z opuszczoną głową nawet na trzech rywali i w prosty sposób zgubić piłkę. Teraz jest zawodnikiem często podchodzącym do partnerów, by zagrać z nimi "na ścianę", czy odgrywającym piłki do podłączających się do akcji ofensywnych bocznych obrońców.

Nie da się również nie dostrzec poprawy w wykonywaniu przez Wiśniewskiego rzutów wolnych czy rożnych. Pomocnik Lechii potrafi posłać piłkę "na nos" do kolegów z drużyny i dzięki temu ma już w tym sezonie dwie asysty.

Marcin Pietrowski

U Bogusława Kaczmarka był piłkarzem, który 80 procent czasu i energii poświęcał grze stricte defensywnej. U Probierza te wartości zaczynają przesuwać się bardziej w stronę ofensywy. Pietrowski jest ustawiony bliżej napastnika i jest jednym z aktywniejszych piłkarzy Lechii, jeśli chodzi o pressing jeszcze na połowie rywala, z czego bierze się tak chwalona przez ekspertów agresja biało-zielonych w odbiorze piłki. Poza tym "Jedi" znacznie poprawił sposób rozgrywania piłki i w wielu akcjach drużyny to on jest ich reżyserem. Przede wszystkim coraz lepiej funkcjonuje u Pietrowskiego posyłanie prostopadłych podań do partnerów w polu karnym oraz przerzuty ze środkowej strefy boiska na skrzydła.

Pomocnik Lechii coraz sprawniej umie dostosować tempo gry do sytuacji na murawie i w zależności od warunków przyspieszyć akcję lub zwolnić ją, by poczekać na podłączenie się kolegów. Pietrowski częściej, niż było to do tej pory, dochodzi do dogodnych sytuacji pod bramką rywala i nierzadko ma okazję do strzału z linii lub tuż sprzed pola karnego. Nad wykończeniem musi jednak jeszcze popracować, bo większość z tych uderzeń przelatuje wysoko nad bramką przeciwnika.

Piotr Grzelczak

Mało kto spodziewał się, że Grzelczak może być jeszcze przydatnym dla Lechii piłkarzem. Probierz wziął się jednak ostro do pracy nad tym zawodnikiem i pierwsze efekty jego działań są już widoczne. U Grzelczaka widać dużą poprawę, jeśli chodzi o umiejętność przyjęcia i utrzymania się przy piłce. Wcześniej ten piłkarz miał tendencję do łatwych strat i dość częstego przewracania się na murawę. Teraz Grzelczak potrafi dokładnie przyjąć sobie piłkę nawet z rywalem na plecach i rozegrać ją z najbliżej stojącym partnerem.

Przez szkoleniowca biało-zielonych Grzelczak ustawiany jest jako lewoskrzydłowy, co wymaga od niego nie tylko napędzania ataków Lechii z boku boiska, ale także powrotów do defensywy. Choć Grzelczak nie jest mistrzem destrukcji, to jednak nie zdarza mu się już tak często odpuścić pogoń za rywalem czy kryć "na radar". Coraz lepiej Grzelczakowi wychodzą również dośrodkowania ze stałych fragmentów gry oraz długie przerzuty słabszą prawą nogą.

Paweł Dawidowicz

Przed rozpoczęciem sezonu dla wielu obserwatorów ekstraklasy był zawodnikiem zupełnie anonimowym. Inaczej być zresztą nie mogło, skoro Dawidowicz w sezonie 2012/2013 pokazał się tylko w dwóch ostatnich meczach ligowych (w sumie na boisku przebywał 70 minut), bo trener Kaczmarek częściej stawiał na innych młodych piłkarzy. Od momentu przyjścia do Lechii Probierza Dawidowicz poczynił niesamowity wręcz postęp i z piłkarza kopiącego piłkę w Młodej Ekstraklasie lub w III-ligowych rezerwach wyrósł na gracza mającego pewne miejsce w składzie wicelidera ekstraklasy. Młodzi zawodnicy, rozpoczynający dopiero swoją przygodę w dorosłej piłce często są albo zbyt bojaźliwi, albo przesadnie aktywni. U Dawidowicza nie widać ani śladów strachu, ani brawury.

18-latek imponuje spokojem i pewnością siebie, umie przewidzieć, co za chwilę wydarzy się na boisku, dzięki czemu właściwie ustawia się w obronie. Potrafi także wykorzystać warunki fizyczne i wygrywa dużo pojedynków główkowych. By być defensywnym pomocnikiem z prawdziwego zdarzenia, brakuje mu już bardzo niewiele. Musi jednak popracować trochę nad reagowaniem w akcjach "jeden na jeden", bo czasem zdarza mu się jeszcze pójść za rywalem "na raz" bądź dość ostro sfaulować przeciwnika w dość bliskiej odległości od własnej bramki.

Lechia Gdańsk

Źródło: trojmiasto.sport.pl

A Waszym zdaniem którzy piłkarze robią największe postępy?