Liga Bankrutów - takim tytułem został opatrzony felieton opublikowany w Gazecie Finansowej. Zachęcamy do jego lektury.

Kilkanaście lat temu Zbigniew Drzymała, już jako były właściciel Groclinu Grodzisk Dyskoboli (wicemistrz Polski 2003 i 2005 r.) wypowiedział znane w środowisku piłkarskim słowa: „jeżeli ktoś chce zrobić interes w futbolu, to musiałbym się zaśmiać”. Od tamtego czasu zmieniło się wiele – kluby ekstraklasy dysponują nowoczesnymi stadionami, organizują swoim zawodnikom zagraniczne zgrupowania, zatrzymują się w luksusowych hotelach, sami piłkarze podjeżdżają na treningi drogimi samochodami, a przed meczem układają fryzury, no bo w końcu skróty meczów ekstraklasy może obejrzeć nawet wymagający kibic w Japonii i Korei Południowej (to nie żart)! Słowem – polska liga zaczęła przypominać te zachodnie.

Mimo tak napompowanego balonika, słowa Drzymały wciąż pozostają aktualne.

TUTAJ przeczytacie cały artykuł

Poniżej fragment dotyczący Lechii Gdańsk

Nie zrozumiemy jednak sytuacji finansowej klubowych spółek, jeżeli od wspomnianych przychodów nie odejmiemy wszystkich kosztów, ponoszonych przez kluby oraz podatków wpłacanych przez nie do budżetu państwa. I tutaj kończą się kwoty z „wieloma zerami”, a zaczyna typowa, klubowa polska bieda, tak barwnie opisana przez Drzymałę i Probierza. Oto bowiem okazuje się, że w zeszłym sezonie spośród szesnastu klubów ekstraklasy aż dziewięć (wg szacunków PwC) zakończyło rozgrywki stratą netto! Rekordzistą pod tym względem jest Lechia Gdańsk, która co prawda „uciułała” ponad 43 mln zł przychodu, ale co z tego skoro sezon zakończyła „pod kreską” z prognozowaną stratą… 20 mln zł! To, dlatego że budżet Lechii, podobnie jak większości ekstraklasowych klubów, jest zżerany przez olbrzymie koszty operacyjne, które w wypadku gdańskiej drużyny z sezonu na sezon rosną w niepokojącym tempie. W badanym okresie wyniosły one aż 58,6 mln zł, co oznacza ok. 11 proc. wzrost w porównaniu z wynikiem sprzed dwóch lat! Niemal połowa z tej sumy to koszty wynagrodzeń piłkarzy. Przyznać zresztą trzeba, że Lechia jest pod tym względem bardzo rozrzutna i na ekstraklasowym podwórku tylko Legia Warszawa bardziej rozpieszcza swoich zawodników.

Nieadekwatne koszty wynagrodzeń do możliwości finansowych klubu to zresztą problem większości klubów ekstraklasy. Wystarczy wszak przypomnieć, że w minionym sezonie z pensjami, oprócz Lechii Gdańsk, zalegały również Ruch Chorzów (klub ten został za to ukarany ujemnymi punktami i ostatecznie pożegnał się z ekstraklasą) oraz Wisła Kraków.

źródło: gf24.pl