Rundę jesienną sezonu 1976/77 Lechia zakończyła na niezbyt dobrym piątym miejscu, ale do lidera traciła… jeden punkt, bowiem wszystkie zespoły z miejsc 1-4 miały identyczny dorobek punktowy.

Inauguracja rundy wiosennej wypadła słabo, ponieważ Lechia uległa Avii w Świdniku 0:1. Aby nie stracić kontaktu z czołówką, koniecznie trzeba było wygrać w kolejnym spotkaniu z sąsiadującą w tabeli Jagiellonią.

Od pierwszego gwizdka sędziego lechiści, chcąc się zrehabilitować przed kibicami za wpadkę w poprzednim spotkaniu, ostro zaatakowali. Już w 2. minucie pierwszego gola zdobywa ładnym strzałem wolejem z ostrego kąta Zbigniew Krawczyk. Ewidentny błąd popełnia bramkarz gości, który stoi kilkanaście metrów przed bramką.

Zdobyty łatwo gol zdopingował gospodarzy do energicznych ataków. (…) Groźne ataki skrzydłami w wykonaniu Głowni i Kaczmarka wprowadzały sporo zamieszania w szeregi defensywy białostockiej, która popełniała błąd za błędem. Jednak nie wszystkie błędy potrafili wykorzystać napastnicy Lechii. Strzały Krawczyka, Kliszewicza i Makowskiego z dalszej odległości mijały cel.
„Efektowne 4:0 biało – zielonych”, Dziennik Bałtycki, 28.03.1977 roku
Relacja prasowa z meczu Lechia-Jagiellonia Białystok
Relacja prasowa z meczu Lechia-Jagiellonia Białystok

W 27. minucie po raz kolejny źle zachował się słabo dysponowany tego dnia Sikorski. Akcję rozpoczyna Tomasz Korynt, dogrywa do Bogusława Kaczmarka, który uderza lekko, a bramkarz gości przepuszcza piłkę między nogami. Od tego momentu lechiści zwalniają nieco tempo, a piłkarze Jagiellonii próbują odrabiać straty, jednak ich ataki spokojnie rozbijają gdańscy obrońcy. Grając zwiększonymi siłami w ataku, tym samym rywale muszą się odsłonić w obronie. Lechiści znakomicie wykorzystują tę sytuację i uzyskują kolejnego gola, najpiękniejszego w meczu.

Najpierw dobrze grający Głownia wymanewrował wysuniętych do przodu obrońców, następnie dośrodkował piłkę na pole karne, Korynt głową przerzucił ją do nadbiegającego Kaczmarka, a ten strzelił tuż obok słupka.
„Lechia – Jagiellonia 4:0”, Głos Wybrzeża, 28.03.1977 roku

Gol ten ponownie obciąża konto bramkarza gości – Kaczmarek, leżąc na ziemi, lekko kieruje piłkę w kierunku bramki, jednak Sikorski nie interweniuje, będąc przekonanym, że piłka przejdzie obok słupka. Tymczasem robi się 3:0. Była to 42. minuta spotkania i ten wynik utrzymał się do przerwy.

Druga połowa spotkania nie jest już tak atrakcyjna jak pierwsza. Gra jest dużo spokojniejsza. Nie przeszkodziło to jednak lechistom w zdobyciu czwartej bramki. Jej autorem jest w 80. minucie Korynt, który wykorzystuje zamieszanie podbramkowe.

27 marca 1977 roku
Mecz II ligi
Lechia Gdańsk – Jagiellonia Białystok 4:0 (3:0)
Widzów: ok. 12 000
1:0 Krawczyk (2’), 2:0 Kaczmarek (27’), 3:0 Kaczmarek (42’), 4:0 Korynt (80’)
Lechia: Leszek Kwaśniewicz, Marek Sęk, Jerzy Górski, Józef Gładysz, Janusz Makowski, Henryk Kliszewicz (72’Leonard Radowski), Zbigniew Krawczyk, Andrzej Gronowski (67'Krzysztof Matuszewski), Andrzej Głownia, Tomasz Korynt, Bogusław Kaczmarek; Trener: Józef Walczak
Jagiellonia: Sikorski - Stankiewicz, Łapicz, Siejewicz, Szwejkowski, Bielak, Wróbel, Pietrzyk (72’Wołoszyn), Cieślik, Seliwonik, Drumski (46’ Danilczuk)

W tym spotkaniu gdańszczanie odnieśli najwyższe zwycięstwo w sezonie 1976/77 i przesunęli się na piąte miejsce w tabeli, tracąc do lidera tylko dwa punkty. Niestety kilka słabszych kolejnych występów spowodowało, że gdańszczanie stracili kontakt z czołówką i na koniec sezonu zajęli ostatecznie piąte miejsce, ze stratą sześciu punktów do zwycięzcy ligi, bydgoskiego Zawiszy.