Beniaminek II ligi, gdańska Lechia, spisywał się w rozgrywkach 1972/73 bardzo przyzwoicie. Po dziewięciu kolejkach Biało-Zieloni mieli na koncie dwa zwycięstwa, trzy przegrane oraz cztery remisy.

Dawało im to jedenaste miejsce. Mecze Lechii nie należały do najciekawszych – padło w nich zaledwie dziewięć goli (sześć do bramki Lechii), a gdańszczanom tylko trzy razy udało się pokonać golkipera rywali.

W dziesiątej kolejce na boisku przy ulicy Traugutta zjawili się piłkarze Hutnika Kraków – trzeciej drużyny w tabeli, będącej jednym z faworytów rozgrywek. Kibice liczyli na ambitną walkę gospodarzy, ale pewnie nie spodziewali się ciekawego widowiska. Tym bardziej, że w poprzedniej kolejce w Gdańsku Lechia zremisowała bezbramkowo z prowadzącym w tabeli Śląskiem.

Relacja prasowa z meczu Lechia Gdańsk–Hutnik Kraków 3:3
Relacja prasowa z meczu Lechia Gdańsk–Hutnik Kraków 3:3
Tymczasem: Można śmiało zaryzykować stwierdzenie, że był to najlepszy mecz, jaki w przeciągu ostatnich lat rozegrano na tym boisku. (…) Widowisko było więc przedniej marki – mnóstwo zagrań na wysokim poziomie, wiele szybkich akcji.
„Lechia – Hutnik 3:3”, Głos Wybrzeża, 9.10.1972 roku

Już w 8. minucie wynik otwiera Andrzej Głownia, ale w 32. minucie to goście prowadzą 2:1. Tuż przed przerwą wyrównującego gola zdobywa Stefan Delega. Emocji w pierwszych czterdziestu pięciu minutach jest chyba więcej niż we wszystkich poprzednich spotkaniach Biało-Zielonych w ówczesnym sezonie.

Druga połowa jest równie ciekawa, choć długo nie padają gole. Na kwadrans przed końcem spotkania sprawy w swoje ręce bierze… arbiter. Na linii pola karnego, w pobliżu końca boiska, dochodzi do starcia obrońcy Lechii z napastnikiem Hutnika, w wyniku którego obaj zawodnicy upadają na murawę boiska. Kiedy sędzia gwiżdże, kibice są na tyle zaskoczeni, że dłuższą chwilę zajmuje im uzmysłowienie sobie, że arbiter właśnie podyktował rzut karny! Zawodnik z Krakowa bezbłędnie wykorzystuje „jedenastkę” i Lechii pozostaje piętnaście minut, aby doprowadzić choćby do wyrównania. Gospodarze ruszają do ataków z wielką ambicją, mają też ogromne wsparcie w kibicach, którzy nie żałują gardeł, wspierając Biało-Zielonych.

Goście bronią się rozpaczliwie, ale skutecznie. Wreszcie w 87. minucie stadion oszalał ze szczęścia. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego najwięcej sprytu w ogromnym zamieszaniu wykazuje Andrzej Kaczmarek, który zdobywa bramkę na 3:3.

Tym samym w jednym spotkaniu lechiści strzelają tyle samo goli, ile we wszystkich dziewięciu poprzednich! Biało-Zieloni nie spoczywają na laurach i próbują zdobyć zwycięską bramkę. Zawodnicy Hutnika opóźniają grę, na ile tylko mogą. W tym celu na dwie minuty przed końcem przeprowadzają zmianę… bramkarza. Zabiegi te okazują się skuteczne i spotkanie kończy się remisem 3:3, a opuszczający murawę zawodnicy żegnani są huraganem braw.

8 października 1972 roku
Mecz II ligi
Lechia Gdańsk – Hutnik Kraków 3:3 (2:2)
Widzów: ok. 15 000
1:0 Głownia (8’), 1:1 Herisz (20’), 1:2 Szewczyk (32’), 2:2 Delega (44’), 2:3 Szewczyk (75’ – karny), 3:3 Kaczmarek (87’)
Lechia: Krzysztof Słabik - Stanisław Musiał, Andrzej Kaczmarek, Zbigniew Żemojtel, Jerzy Górski, Tadeusz Jahn, Andrzej Głownia, Stefan Delega, Janusz Orczykowski, Zdzisław Puszkarz (80’ Marian Maksymiuk), Jerzy Jastrzębowski (63’ Marek Bartosiak); Trener: Ryszard Kulesza
Hutnik: Drewniak - Drobny, Bielewicz, Krzyżanowski, Czenczek, Kowalczyk, Stępkowski, Szewczyk, Szczepański, Ankus (Sacher), Herisz

Ostatecznie Lechia debiutancki sezon zakończyła na bardzo dobrej siódmej pozycji, a Hutnik uplasował się na pozycji trzeciej, oznaczającej prawo gry w barażu o awans do ekstraklasy.

O AUTORZE
DarioB
Author: DarioBWebsite: https://www.dariob.net/
Redaktor Naczelny
Z portalem Lechia.net związany od 2003 roku. Wcześniej głównie foto, obecnie badanie historii Klubu.
Ostatnio napisane przez autora