Od początku lat 60. XX wieku Biało-Zieloni musieli się skupić na walce o utrzymanie ekstraklasy. Nie inaczej było w rozgrywkach sezonu 1961. W pierwszej rundzie lechiści spisali się jednak bardzo dobrze i z 14 punktami zajęli szóste miejsce.

Na inaugurację rundy rewanżowej Biało-Zieloni pojechali do Warszawy na mecz z Legią. Aktualni wicemistrzowie Polski zajmowali po pierwszej rundzie trzecie miejsce. Do czasu tego spotkania Lechia grała dziesięć razy na stadionie Legii, zdołała tam wygrać tylko jeden raz, dwa razy zremisowała. Faworyta nie trudno było więc wskazać.

Tymczasem Lechiści mieli (…) naprawdę wielki dzień. Grali oni skutecznie, a przede wszystkim bardzo mądrze taktycznie.
Gdańszczanie prowadzili grę otwartą, ale jednocześnie bardzo pieczołowicie pilnowali napastników Legii, niedopuszczając ich zbyt blisko swojej bramki i nie dając okazji do wypracowania sobie pozycji strzałowej. Atak Lechii wraz z pomocnikami potrafił zawsze w porę cofać się do tyłu i wspierać swoją obronę.
„Wielka sensacja na stadionie WP”, Głos Wybrzeża, 8.08.1961 roku

Relacja prasowa z meczu Legia Warszawa-Lechia
Relacja prasowa z meczu Legia Warszawa-Lechia

Pierwsze minuty meczu należą do legionistów, ale kiedy okazuje się, że piłkarze ze stolicy nie są aż tak groźni, Biało-Zieloni zaczynają grać zdecydowanie odważniej.
Coraz więcej problemów sprawiają gospodarzom bardzo szybcy skrzydłowi Lechii. W 31. minucie bliski zaskoczenia bramkarza Legii jest Jerzy Apolewicz – po jego uderzeniu z prawie czterdziestu metrów piłka szybuje o centymetry nad poprzeczką. Dziewięć minut później piłkarze z Gdańska mogą podnieść ręce w geście triumfu.

Apolewicz tak chytrze manewrował piłką, że zdołał ściągnąć na siebie obrońców i niemal w ostatniej chwili zagrał prostopadle do Charczuka, który ostrym szczupakiem wszedł na wolne pole i precyzyjnym strzałem w dolny róg zmusił Fołtyna do kapitulacji.
„Niespodziewany lecz zasłużony sukces gdańszczan”, Dziennik Bałtycki, 8.08.1961 roku.

Ostatnie pięć minut pierwszej połowy nie przynosi zmiany rezultatu i do przerwy jest 1:0 dla Biało-Zielonych.

W drugiej części meczu Lechia skupia się przede wszystkim na obronie korzystnego wyniku. Trener Szollar decyduje o wzmocnieniu obrony kosztem ofensywy. W tym celu Czesław Nowicki otrzymuje zadanie wyłączenia z gry Brychczego. Legia z coraz większym zapałem dąży do zdobycia wyrównania, znakomicie jednak spisuje się gdańska obrona z Czesławem Lencem i Romanem Koryntem na czele. Kiedy gospodarzom udaje się oddać celny strzał, na posterunku jest Władysław Uścinowicz.

6 sierpnia 1961 roku
Mecz ekstraklasy
Legia Warszawa – Lechia Gdańsk 0:1 (0:1)
Widzów: ok. 10 000
0:1 Charczuk (40’)
Legia: Stanisław Fołtyn - Henryk Grzybowski, Marceli Strzykalski, Jacek Gmoch, Jerzy Woźniak, Edmund Zientara, Lucjan Brychczy, Janusz Żmijewski (46’Tadeusz Błażejewski), Czesław Ciupa, Jan Boguszewski, Marian Nowara; trener: Kazimierz Górski
Lechia: Uścinowicz – Szyndlar, Korynt, Łukasik, Lenc, Musiał, Nowicki, Gadecki, Apolewicz, Charczuk, Wieczorkowski; Trener: Lajos Szollar

Przez całe spotkanie broni z dużym spokojem i opanowaniem, nie dając się zaskoczyć ani razu, mimo wielu groźnych strzałów ze strony rywali. Spotkanie kończy się więc sensacyjnym triumfem Lechii 1:0. Nikt pewnie nie przypuszczał, że na następne zwycięstwo Biało-Zielonych na stadionie Legii przyjdzie „ poczekać… pół wieku.