Zapraszamy do lektury wywiadu z Danielem Łukasikiem.

Wydawało się, że w końcówce okienka transferowego pożegnasz się z Lechią. Ostatecznie jednak zostałeś w gdańskim klubie i z perspektywy czasu tej decyzji nie możesz żałować.
- Duży wpływ ma na to fakt, że zacząłem częściej grać i moja sytuacja rysuje się już w jaśniejszych barwach. Czuję poparcie i zaufanie ze strony trenera Thomasa von Heesena i to widać w mojej postawie na boisku. Myślę, że z moją formą jest coraz lepiej, ale uważam, że mogę dać Lechii jeszcze więcej. W przyszłość patrzę z podniesionym czołem. Zresztą chyba nie tylko ja, bo jako cała drużyna prezentujemy się całkiem dobrze i mocno pracujemy na to, żeby wydłużyć naszą serię zwycięstw. Ona może wynieść nas w górę tabeli, która jest bardzo spłaszczona i niewiele trzeba, żeby znaleźć się w jej czubie. Dlatego absolutnie nie odkładamy na półkę planów walki o historyczny wynik dla Lechii. Szkoda tylko, że zamknęliśmy sobie jedną z dróg do pucharów przez porażkę z Legią w Pucharze Polski. Byliśmy dla Legii równorzędną drużyną, a o naszej porażce zaważyły stałe fragmenty gry i nieskuteczność.

Z ostatnich wyników Lechii można być zadowolonym, bo w meczach z Zagłębiem Lubin i Jagiellonią Białystok zdobyliście sześć punktów, strzelając rywalom po trzy gole. Ale dopiero po przerwie.
- Chcemy być drużyną, która zamierza dominować w każdym spotkaniu i narzucać rywalowi swój styl i tempo gry od pierwszego gwiazdka. Nie możemy dopuścić do tego, by przeciwnicy stwarzali sobie tyle sytuacji, co w Białymstoku, czy przeciwko Zagłębiu. Dlatego na treningach pracujemy, żeby wyeliminować nasze słabości, ćwiczymy różne warianty rozgrywania akcji w ataku i obronie. Nie zapominamy przy tym o przygotowaniu fizycznym, które też jest istotnym elementem. Myślę, że po tych dwóch zwycięstwach wskoczyliśmy na pewien poziom, z którego już nie zejdziemy. Moim zdaniem z Lechią będzie w tym sezonie tylko lepiej.

Profil Daniela Łukasika

Po przerwie reprezentacyjnej czeka was mecz z Górnikiem Zabrze. Rywal teoretycznie łatwy, bo zabrzanie ugrzęźli w dolnych rejonach tabeli.
- Nie ma co sugerować się miejscem w tabeli, bo w naszej Ekstraklasie wielu faworytów polegało w spotkaniach z tymi teoretycznie słabszymi. W Górniku coraz bardziej widoczna jest ręka trenera Leszka Ojrzyńskiego, który wpaja swoje zasady zawodnikom i to zaczyna przynosić efekty na boisku.

Zanim jednak wrócicie do rywalizacji w lidze, to czterech Lechistów – Ariela Borysiuka, Sławomira Peszkę, Sebastiana Milę i Jakuba Wawrzyniaka czekają spotkania ze Szkocją i Irlandią w eliminacjach Euro 2016. Biało-Czerwonym uda się wywalczyć awans na przyszłoroczne mistrzostwa we Francji?
- Ostatnio śniło mi się nawet, że już w czwartek w meczu ze Szkocją zapewnimy sobie awans na Euro, więc mam nadzieję, że moje sny będą prorocze. Na pewno za całą czwórkę będę ściskał kciuki z całych sił i liczę, że chłopaki wrócą do Gdańska z awansem do finałów Euro 2016 w kieszeni.

Źródło: lechia.pl