Policja w Gdańsku próbowała uniemożliwić kibicom i reprezentantom środowisk patriotycznych przeprowadzenie legalnych uroczystości, upamiętniających ofiary grudnia 70.

- Działanie policji wygląda na celową prowokację - podkreśla współorganizator uroczystości, ksiądz Jarosław Wąsowicz.

We wtorek o godzinie 16, jeszcze przed rozpoczęciem uroczystości na Targu Rakowym w Gdańsku, Straż Miejska we współpracy z policją wypytywała o szczegóły uroczystości jej organizatorów, m.in. Roberta Kwiatka, który otrzymał od funkcjonariuszy mandat za złe parkowanie. Świadkowie wydarzeń zaznaczają jednak, że chodziło o coś innego.

- Tak naprawdę policja przyczepiła się do Kwiatka o to, że akurat transportował krzyż do wkopania z tabliczką upamiętniającą „Tolka” Antoniego Browarczyka (dwudziestoletni kibic Lechii Gdańsk zaangażowany w działalność opozycyjną został 17 grudnia 1981 roku śmiertelnie postrzelony w głowę przez funkcjonariusza Milicji Obywatelskiej - przyp. red.) To był widocznie punkt zapalny afery - pisze jeden z uczestników uroczystości Wojciech Malinowski.

Sylwetka Tolka Browarczyka w Sektorze Niebo

Same obchody przebiegły spokojnie. Po wspólnej modlitwie kibice odpalili race znad transparentu Lechii „Bóg, Honor, Ojczyzna”, ułożyli krzyż ze zniczy, wbili tabliczkę upamiętniającą zamordowanego „Tolka". Mimo pokojowego charakteru zgromadzenia policja interweniowała także po jego zakończeniu.

Funkcjonariusze spisywali  uczestników uroczystości i wypytywali o pozwolenie na zgłoszoną wcześniej, legalną manifestację. - Policjanci spisywali wszystkich, wypytywali o szczegóły, chcieli spisać także mnie, nie wiedzieli nawet czym się różni modlitwa od mszy świętej - mówi ksiądz Jarosław Wąsowicz.

Zobacz również materiał wideo

Do podobnej sytuacji doszło w środę rano. O świcie, tuż po godzinie piątej rano kibice Arki Gdynia oraz Lecha Poznań spotkali się na przystanku Szybkiej Kolejki Miejskiej Gdynia Stocznia - dokładnie w tym miejscu, w którym padły pierwsze strzały tragicznych wydarzeń tzw. „czarnego czwartku” 17 grudnia 1970 roku. Tam, po raz kolejny policja spisała uczestników legalnego zgromadzenia.

Źródło: niezalezna.pl / tvn24.pl / własne