Sezon 2009/10 Lechia rozpoczęła od zwycięstwa u siebie z Arką Gdynia 2:1. Przed kolejnym meczem derbowym rozgrywanym 25 listopada Biało-Zieloni zajmowali 8, a Żółto-Niebiescy 10 miejsce w ekstraklasie. Drużyna Tomasza Kafarskiego nie pozostawiła złudzeń kto rządzi w Trójmieście.

Po trzech derbowych porażkach, gospodarze byli mocno nastawieni na zwycięstwo. Od pierwszego gwizdka podopieczni Dariusza Pasieki ostro ruszyli do przodu. Szybko jednak zostali skarceni.

Akcję rozpoczął najlepszy tego dnia na placu gry Piotr Wiśniewski. Prostopadłym podaniem wypuścił w bój Pawła Buzałę, który znalazł się w dobrej sytuacji. Zamiast strzelać jednak Buzała wyłożył piłkę Jakubowi Zabłockiemu, który dopełnił formalności, kierując piłkę do pustej bramki. Był to szesnasty gol zdobyty przez Lechię w tamtym sezonie, jednak dopiero pierwszy zdobyty przez napastnika! Tuż po zdobyciu bramki, Zabłocki zakończył udział w spotkaniu, po tym jak kolano rozbił mu Adrian Mrowiec.

Kontuzjowanego napastnika zastąpił Ivans Lukjanovs. I to on tuż po przerwie podwyższył wynik na 2:0. Drugi gol w tym meczu i drugi zdobyty przez napastnika gdańszczan w sezonie 2009/2010. Warto przypomnieć, że gol Łotysza został poprzedzony ładną, krakowską wymianą podań między wychowankami Wisły Kraków, Łukaszem Surmą i Pawłem Nowakiem.

Po tej bramce Lechia niepotrzebnie cofnęła się pod swoje pole karne. Efektem przewagi gospodarzy był gol Marcina Wachowicza, zdobyty po błędzie Pawła Kapsy. Gdyński obiekt nie był szczęśliwy dla gdańskiego golkipera, bo to przecież na nim dwa lata wcześniej otrzymał czerwoną kartkę.
Ta bramka okazała się jednak honorowa i po raz czwarty z rzędu Lechia okazała się górą w derbach Trójmiasta.

Moim zawodnikom po tym meczu należą się ogromne słowa szacunku. Chłopacy pokazali, że w ciężkich chwilach potrafią zagrać fantastyczny mecz. Tomasz Kafarski

Publika: 6.000. Wśród widzów zasiadło również około 400 sympatyków Biało-Zielonych, którzy po zakończeniu spotkania świętowali kolejny derbowy sukces. Był to ostatni mecz rozegrany na gdyńskim stadionie przy ulicy Olimpijskiej w starym jego wydaniu, kibice gospodarzy uczcili to wydarzenie trzęsąc płotem, taka lokalna tradycja. Od kolejnego tygodnia na teren wjechały buldożery, by po ponad roku zakończyć budowę nowego obiektu.

Co było dalej? Do końca rundy jesiennej lechiści spisywali się nieźle, wygrywając u siebie z Cracovią i remisując na wyjeździe z Jagiellonią. Rok 2009 lechiści zakończyli na szóstym miejscu.
Na wiosnę gdańszczanie spisywali się niestety bardzo słabo. W 13 ligowych spotkaniach zdołali wywalczyć jedynie 11 punktów – był to najgorszy wynik w ekstraklasie w rundzie rewanżowej.
Nieco lepiej gdańska drużyna spisywała się w rozgrywkach Pucharu Polski. Najpierw w ćwierćfinale Lechia odprawiła ówczesnego Mistrza Polski, Wisłę Kraków (0:0 i 3:1), by w półfinale trafić na Jagiellonię Białystok prowadzoną przez obecnego trenera Lechii, Michała Probierza.
Pamiętne spotkanie z 6 kwietnia 2010 roku zakończyło się porażką 1:2 u siebie. Spore kontrowersje wywołała wtedy decyzja trenera Tomasza Kafarskiego, który zostawił kluczowych wtedy piłkarzy na ławce rezerwowych. W rewanżu padł remis 1:1. W finale Jagiellonia pokonała Pogoń Szczecin 1:0 i zdobyła Puchar Polski.

źródło: lechiahistoria.pl