Sebastian Mila został dziś nowym zawodnikiem Lechii. Tuż po oficjalnej prezentacji 32-latek porozmawiał z dziennikarzami.

- Torbę już miałem spakowaną na wyjazd do Turcji ze Śląskiem. We wtorek wieczorem dostałem jednak sygnał, że rozmowy z Lechią nabrały tempa i cieszę się, że tu trafiłem.

Chciałeś odejść ze Śląska?

- Nie ukrywam, że we Wrocławiu spędziłem wspaniały czas. To był znakomity okres i jestem wdzięczny wszystkim w klubie, pracownikom, właścicielom, kibicom i kolegom z drużyny, z którymi miałem przyjemność grać. Pewien etap w moim życiu się jednak zakończył i uważam, że nowe wyzwania, które czekają mnie tu w Gdańsku napędzają mnie jeszcze mocniej. Chcę osiągnąć jeszcze więcej i wierzę, że Lechia mi tu umożliwi.

Mistrzostwo Polski?

- (śmiech) Bardzo bym chciał. Mam duże cele przed sobą i zawsze chcę być najlepszym w kraju. Chcę być najlepszy w każdym treningu, wygrywać każdą gierkę. Nie mam czasu na marnowanie treningu. Jestem już w takim wieku i mam przed sobą tyle celów, że nie mogę marnować żadnej minuty.

Tym bardziej, że marzysz o EURO 2016...

- Rzeczywiście, marzę o EURO, żeby być w tej reprezentacji. Jest ona obecnie na takiej pozycji, że każdy piłkarz chciałby grać z orzełkiem na piersi, również ja. Zmiana otoczenia powoduje, że jestem jeszcze bardziej zmotywowany, żeby w tej kadrze się utrzymać.

W Lechii będziesz liderem?

- Nie wiem. Chcę być częścią tej drużyny. Chcę być takim kolegą, że chłopaki będą mogli na mnie liczyć, nie tylko na boisku, ale i poza nim. To będzie moja rola na najbliższy czas, żeby koledzy z zespołu mogli mi zaufać, a ja będę chciał się tu dobrze wkomponować. Tutaj przez długi czas budowana była tożsamość klubu, klimat i charakter zespołu, więc ja muszę się do tego dostosować.

Będziesz kapitanem Lechii? Były już rozmowy na ten temat?

- Nie. Kapitana wybiera drużyna czy trener i to nie jest pytanie do mnie. Ja chcę, by Lechia trafiła na właściwe tory i żeby kibice indentyfikowali się z tym klubem tak samo jak ja. Mam nadzieję, że wspólnie jesteśmy w stanie osiągnąć sukces i ja w to wierzę. Na mnie mogą wszyscy liczyć. Choćbym miał wyjść z siebie, to zrobię wszystko, by tutaj było dobrze.

Mówi się, że Lechia będzie mocna wiosną, bo przyszło dwóch piłkarzy, którzy pokonali Niemców w historycznym meczu...

- (śmiech) Naprawdę te transfery Grześka (Wojtkowiaka) i Kuby (Wawrzyniaka) są bardzo fajne. Jestem bardzo zadowolony z tego, że będę miał przyjemność z nimi grać. To, co się stało z Niemcami już było i teraz trzeba napisać nowy scenariusz. Ja chcę najpierw napisać scenariusz z Lechią, żeby nas jako drużynę szanowali i żeby wszyscy mieli przed nami respekt.

Które to Twoje podejście do Lechii?

- Rzeczywiście, sporo było tych podejść. W różnych momentach kariery byłem, gdy myślałem o powrocie. Teraz było najbliżej. Wiedziałem, że prezes Mandziara bardzo heroicznie walczył, bym tutaj wrócił. Ja również bardzo chciałem. Dostawałem mnóstwo wiadomości od kibiców z chęcią bym tu przyszedł. To jest bardzo miłe i ujmujące. Chcę być w klubie, w którym we mnie wierzą. Nie ma nic bardziej motywującego.

Latem było blisko, bym trafił do Lechii. Zdecydowały jakieś niuanse, ale to już za mną. Teraz jestem zadowolony i przy tym zaskoczony jak dobrze zorganizowana jest Lechia. Po badaniach medycznych, po tym wszystkim nie mam żadnego problemu. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Jestem szczęśliwy, że tu jestem i tez mam nadzieję, że nasza współpraca będzie dobrze wyglądała.

Gdy ostatnio w barwach Śląska przyjeżdżałeś na mecze do Gdańska, miałeś duży udział w porażkach Lechii...

- To były dla mnie wyjątkowe mecze. Wiedziałem, że jak będę dobrze grał przeciwko swojej ulubionej drużynie, będę miał paradoksalnie większy szacunek u kibiców, z którymi się identyfikuję. Myślę, że teraz, grając przeciwko Śląskowi, będą wiedzieć, że to samo będę robił dla nich.

Dlaczego numer sześć?

- Od samego początku uważałem, że nowy klub, nowy numer. Z tym numerem będę pisał nowy rozdział w moim życiu. Teraz moja córeczka będzie miała sześć lat, a dzisiaj też urodziny ma moja żona, więc generalnie wszystko się fajnie ułożyło, tak jak chciałem. 

Sportowo Lechia to krok w tył.

- Wiem, na którym miejscu w tabeli jest teraz Lechia i wiem, w którym jest Śląsk. Jestem zadowolony, że Śląsk zostawiam na dobrym miejscu. Teraz jestem w Lechii, z którą będę chciał osiągnąć bardzo podobne wyniki.

Bardzo wiele osób odradzało mi ten transfer. Jestem takim człowiekiem, który musi szukać sobie nowych wyzwań i czegoś nowego. Poza tym mam jakiś dług wdzięczności wobec Lechii, bo tutaj się wychowałem jako młody człowiek. Darzę kibiców wielką sympatią, dlatego wiedziałem, że teraz przyszedł czas, by się "spłacić" i wierzę, że mi się to uda. Teraz wszystko zależy ode mnie.

Podpisałeś kontrakt na trzy i pół roku.

- Jeśli będę w dobrej dyspozycji, to nie wykluczam, że będę nadal grał. Jestem po rozmowie z prezesem Mandziarą o mojej przyszłości w klubie. Jeżeli będę potrzebny i klub będzie chciał ze mnie skorzystac to oczywiście jestem do dyspozycji. To jest coś więcej niż tylko przejście do Lechii, zupełnie inaczej to odbieram.

Chciałbym być skautem. Chciałbym jeździć po małych miejscowościach tutaj w regionie i znaleźć młodych, fajnych piłkarzy, których po prostu jeszcze się nie udało odkryć i mam nadzieję, że kiedyś to się uda zrobić. Znaleźć, np. nowego Roberta Lewandowskiego.

Konkurencja w składzie jest spora. Raczej nie powiesz, że Tobie się z miejsca należy miejsce w podstawowej "11".

- Na pewno nie i mam nadzieję, że nikt nie myśli, że mógłbym tak pomyśleć. To jest sport i zdaję sobie sprawę, że czeka mnie trudna rywalizacja z chłopakami. Oni bardzo ciężko trenują, by być w składzie i to wszystko spowoduje, że będziemy mieli fajną rywalizację. Mają grać najlepsi piłkarze, a jeśli nie będą grać najlepsi, to nie będzie wyniku sportowego. Każdy z nas będzie musiał pokazać, na co go stać.

Myślisz, że dzięki Tobie inni piłkarze Lechii osiągną wyższy poziom?

- Analizowałem skład Lechii bardzo mocno i wiem jak duży potencjał drzemie w tej drużynie. Wielu piłkarzy jeszcze nie pokazało swojego optymalnego poziomu, a wiem, że ich stać na dużo więcej i na pewno to pokażą. Nie wiem czy to będzie moja zasługa, czy całej drużyny, trenera, ale wiem, że nam się uda i każdy podniesie swoje umiejętności.

Źródło: własne

Śledź autora na Twitterze