- Z taktycznego punktu widzenia zasłużyliśmy na trzy punkty. Niestety detale zadecydowały o tym, że straciliśmy dwa punkty - powiedział trener Lechii Piotr Stokowiec po zremisowanym meczu 2:2 ze Śląskiem Wrocław.

- Zagraliśmy pierwszy raz w tak eksperymentalnym ustawieniu i sam byłem ciekaw jak to wszystko będzie wyglądać. Fajnie to funkcjonowało, ale niestety detale zadecydowały o tym, że trzy punkty wymknęły nam się z rąk. Taktycznie zagraliśmy perfekcyjnie. Trochę jestem poirytowany, bo trzydzieści sekund przed bramką na 2:2 należał nam się rzut rożny. To są detale, które dużo zmieniają. Rzut karny? Cóż, za chwilę trzepot motyla sprawi, że będziemy gwizdać faul. Widzę, że w erze VAR dochodzimy do granic absurdu. Nie zmienia to faktu, że moim zdaniem Tomasz Musiał bardzo dobrze sędziował ten mecz. Straciliśmy punkty na własne życzenie, ale futbol jest grą błędów. Wydaje mi się, że z taktycznego punktu widzenia zasłużyliśmy dziś na trzy punkty - skomentował spotkanie trener Stokowiec.

- Pokazaliśmy charakter. Zawodnicy zagrali na 120 proc. i tym bardziej jest mi ich szkoda. Graliśmy z dobrym Śląskiem, bo mowa o solidnej drużynie. Potrafiliśmy to fajnie rozegrać pod kątem taktycznym. Nie ma jednak co patrzeć za siebie. Mam nadzieję, że suma szczęścia równa się zero i wkrótce to my zaczniemy strzelać bramki w doliczonym czasie - kontynuował trener Lechii.

Jeszcze w pierwszej połowie zdaniem wielu obserwatorów na czerwoną kartkę zasłużył Lubambo Musonda. - Nie widziałem tego dokładnie. Wszystko działo się po drugiej stronie boiska. Nie chciałbym się bawić w ocenianie sędziego. Uważam go za dobrego arbitra i sędziował dobrze. Nie wiem natomiast dlaczego druga połowa była przedłużona aż o 5 minut, skoro my zrobiliśmy tylko jedną zmianę, a VAR nie był często wykorzystywany w drugiej połowie. Mecze trwają 107 minut, 105, a niektóre po 93. Myślę, że powinniśmy to usankcjonować. Stanie przy ławce i czekanie na to, co się wydarzy nie jest niczym przyjemnym. Jako trenerzy powinniśmy chyba dostawać za to "szkodliwe" - przyznał z uśmiechem Stokowiec.

Szkoleniowiec był zaskoczony, gdy został poinformowany, że od poniedziałku będzie miał w drużynie Łukasza Zwolińskiego. - Jak wiemy trener zawsze dowiaduje się o takich sprawach na końcu - zażartował. - Cieszę się, że może wrócą też Patryk Lipski i Karol Fila, zobaczymy co z Żarko Udoviciciem. Pole manewru będzie większe - zakończył.

źródło: własne