Na mecze z Piastem Gliwice (w Totolotek Pucharze Polski) i Arką Gdynia (PKO Ekstraklasie) nie zostaną wpuszczeni ani kibice, ani przedstawiciele mediów. Wejdą tylko piłkarze, sędziowie, spiker zawodów i osoby z klubu, które są niezbędne, żeby spotkania się odbyły.  Pozostałym zostanie oglądanie w telewizji. Ma to oczywiście związek z odwołaniem przez premiera Mateusza Morawieckiego wszystkich imprez masowych w Polsce.

- Dla każdego z nas jest to coś nowego. Nigdy nie byliśmy w takiej sytuacji. Na szybko podjęliśmy decyzję, żeby zawodnicy wstrzymali się z jakimś wychodzeniem w miejsca publiczne czy prowokowaniem niebezpiecznych sytuacji. Dalecy jesteśmy od panikowania, natomiast musimy podjąć wszelkie środki ostrożności. Nie jest to łatwy czas dla nas wszystkich. Chyba wszyscy odczuwają, że nastrój jest dość dziwny, bo jednak będziemy grać bez publiczności - mówi trener Piotr Stokowiec.

- Ja jako trener zachowuję zdrowy rozsądek. Myślę, że to nie jest czas na wyciąganie daleko idących wniosków. Zobaczymy jak to wszystko się potoczy. Postaramy się ostrzec zawodników, zrobimy, co tylko się da, oczywiście tylko to, na co mamy wpływ. My przygotowujemy się normalnie, póki co nic nie jest zaburzone, natomiast każdy czyta co się dzieje na świecie. To wszystko krąży, jest z tyłu głowy zawodników. Szykujemy się do decydującego momentu w sezonie, staramy się przygotować jak najlepiej. Wielkim plusem jest dla nas to, że nie musimy nigdzie podróżować. Gramy u siebie, co prawda bez kibiców, ale taka jest rzeczywistość i trzeba się przestawić - kontynuuje trener biało-zielonych.

Czy Lechia przewiduje szczególne środki ostrożności? Mamy tu na myśli badanie temperatur przed treningiem/meczem, ciągłe wizyty u lekarzy lub coś w ten deseń. - Jeśli ktoś źle się czuje, to udaje się do doktora. Przy takim wysiłku i eksploatacji organizmu zawodnicy są podatni na wszelkie infekcje. Często zdarzają się stany podgorączkowe, choć mówię tu nawet o okresie jeszcze przed koronawirusem. Na początku okresu przygotowawczego spustoszenie siała grypa, co odbija się czkawką do dzisiaj. Obecnie jeśli ktoś źle się czuje, to nawet nie przyjeżdża do klubu, tylko od razu wysyłamy go do lekarza. Póki co nikt z nas nie panikuje. Nie chodzimy w maseczkach, nie badamy sobie codziennie temperatury. Normalnie przygotowujemy się do kolejnego meczu - zakończył trener Stokowiec.

źródło: własne