Jeszcze kilkanaście dni temu trener Piotr Stokowiec miał problem, żeby "zmontować" meczową kadrę. Transfery wychodzące, kontuzje (lub inne problemy zdrowotne). Doszło do tego, że podczas spotkania we Wrocławiu na ławce rezerwowych usiadła młodzież, a finalnie szkoleniowiec przeprowadził tylko jedną zmianę. Teraz sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Z klubu przestali odchodzić masowo piłkarze (przestali odchodzić w ogóle), z kolei zaczęli dołączać. Może kłopot bogactwa to za duże słowo, ale wreszcie w Gdańsku mamy do czynienia z szeroką kadrą o niezłej jakości. A ma być tylko lepiej.

Co rozumiemy pod pojęciem "lepiej"? Przede wszystkim lada moment do gry w pełni gotowy będzie Jarosław Kubicki, a więc - jakby nie było - kluczowa postać w środku pola Lechii. Już od dłuższego czasu trenował z zespołem, natomiast nie były to zajęcia na tzw. pełnych obrotach. Teraz się to zmieniło. - Jarek normalnie trenuje, uczestniczy w gierkach. Nie jestem w stanie powiedzieć, że będzie w dwudziestce na mecz w Poznaniu, ale jest do mojej dyspozycji. Traktujemy go już bez jakiejkolwiek taryfy ulgowej - powiedział trener Piotr Stokowiec.

To nie tak, że czepiamy się Macieja Gajosa, Tomasza Makowskiego czy Kacpra Urbańskiego. Każdy z nich miał momenty lepsze, ale i gorsze. Kubicki podniesie rywalizację, a jeśli nawiąże do formy sprzed kontuzji (w domowym meczu z ŁKS-em wyglądał jak Luka Modrić z najlepszych czasów), to będzie można mówić o olbrzymim wzmocnieniu.

Cały czas zielonego światła od lekarzy nie dostał natomiast Żarko Udovicić. Bo choć on sam już dziś chciałby zagrać jakiś mecz, to jednak nie jest to możliwe. - Czekamy na wynik rezonansu. Żarko czuje się bardzo dobrze, ale musimy uzbroić się w cierpliwość - powiedział Stokowiec.

Udovicicia w Poznaniu zabraknie, zresztą podobnie jak świeżo pozyskanego Rafała Pietrzaka. - Jest to przemyślany transfer, zresztą chcieliśmy go pozyskać jeszcze zanim wyjechał do ligi belgijskiej. Wtedy się nie udało, natomiast teraz pojawiła się szansa. Rafał będzie do naszej dyspozycji od następnego tygodnia. Dostał od nas chwilę wolnego na pozamykanie spraw związanych z przeprowadzką oraz tych formalnych - wyjaśnił trener Lechii. W dalszym ciągu nieznana jest natomiast przyszłość Filipa Mladenovicia, który ma ofertę z Achmata Grozny, a okienko transferowe w Rosji zamyka się jutro o północy. - Zdajemy sobie sprawę, że trudno będzie zatrzymać Filipa. Na ten moment z nami zostaje, ale nie wiem czy do końca okienka coś się wydarzy. On jednak chciałby zostać - dodał szkoleniowiec.

Wiele wskazuje na to, że w Lechii zostanie też Patryk Lipski. Bo choć chciałby go mieć u siebie w Piaście Gliwice trener Waldemar Fornalik, to jednak w Lechii piłkarz nie ma statusu "niechciany". Wręcz przeciwnie. - W kwestii Patryka nic się nie zmieniło. Myślę, że przekaz prezesa Adama Mandziary był jasny, że nikt z Lechii już nie odejdzie. Zresztą gdyby nie choroba, której Patryk nabawił się pod koniec okresu przygotowawczego, to miałby szansę grać u nas w wyjściowym składzie, bo w sparingach prezentował się bardzo dobrze - mówi Stokowiec.

Bardzo prawdopodobne natomiast, że w niedzielnym meczu w Poznaniu doczekamy się debiutów nowych piłkarzy Lechii. Do stolicy Wielkopolski z zespołem uda się m.in. Kenny Saief, który został już zgłoszony przez Lechię do rozgrywek. Póki co reprezentant USA miał okazję wystąpić jedynie w sparingowym spotkaniu z Bałtykiem Gdynia (wygranym 2:0). Pokazał się tam z niezłej strony. - Widać było jego doświadczenie, dobre panowanie nad piłką i przede wszystkim dużo jakości. Cały czas przyglądamy się jednak czy jest gotowy do gry pod kątem sfery fizycznej. Nie nakładałbym na niego niepotrzebnej presji, Trzon zespołu już mamy i nie oczekujemy gwiazdki z nieba, że przyjdzie jeden piłkarz i "pozamiata" nam całą ligę. Jest to bardzo trudne. Tym niemniej myślę, że Kenny pojedzie z nami do Poznania. A czy wystąpi i w jakim wymiarze czasowym? Nie chciałbym tego zdradzać - przyznał Stokowiec.

- Kłopot bogactwa? Spokojnie. Wiele nazwisk w Lechii już było. Nowych piłkarzy trzeba umiejętnie wkomponować w zespół, przyjrzeć się im, sprawdzić wszelkie parametry, dowiedzieć się z jakim materiałem ludzkim ma się do czynienia. Nie może być sytuacji, że wpuścimy na boisko kogoś nieprzygotowanego do grania. Musi upłynąć trochę czasu - podsumował trener Lechii.

źródło: własne