Zero goli strzelonych z rzutów wolnych i rożnych oraz notoryczne oddawanie prowadzenia w meczach to największe problemy Lechii w tym sezonie. Korzystając z portalu ekstrastats.pl przygotowaliśmy dla was parę statystyk, liczb, które pokażą wam jak wygląda gdański zespół na półmetku rundy zasadniczej sezonu 2019/20.

Na początek garść suchych statystyk. Za nami piętnaście kolejek, w których Lechia strzeliła zaledwie siedemnaście bramek, co daje 1,13 trafienia na mecz. Biorąc pod uwagę potencjał ofensywny tego zespołu, musicie przyznać, że jest to wynik mizerny. Jeśli chodzi o gole stracone, matematyka jest bardzo prosta - biało-zieloni tracą średnio jedną bramkę na spotkanie.

Inne statystyki...

  • Średnie posiadanie piłki: 49%
  • Strzały na mecz: 12,00
  • Strzały celne na mecz: 4,13
  • Strzały niecelne na mecz: 4,73
  • Strzały zablokowane na mecz: 3,13
  • % strzałów celnych: 34,44%
  • % bramek w stosunku do strzałów: 9,44%
  • Średnia rzutów różnych na mecz: 5,67
  • Średnia spalonych na mecz: 1,80
  • Interwencje bramkarza na mecz: 2,33
  • Faule na mecz: 16,73
  • Żółte / czerwone kartki na mecz: 2,60 / 0,20

Lechia w tym sezonie była na prowadzeniu w meczach w sumie przez 390 minut - jest to szósty wynik w całej lidze. W ośmiu spotkaniach gdańszczanie byli na prowadzeniu, wygrali jednak zaledwie 62,5% takich meczów. Tylko ŁKS wygląda gorzej w tej kwestii, co pokazuje największy problem biało-zielonych w trwających rozgrywkach.

Podopieczni Piotra Stokowca najwięcej bramek strzelili pomiędzy 46., a 60. minutą - aż siedem. W pierwszych połowach padło sześć goli, w drugich jedenaście. Jak wygląda taka statystyka w przypadku goli straconych? Po trzy gole (1.-15., 61.-75., 76.-90.).

Jeśli Lechia jako pierwsza strzela gola w meczu (a było siedem takich przypadków), cztery razy wygrała, a trzy razy zremisowała. Z kolei sześć razy gdańszczanie jako pierwsi stracili bramkę - wygrali tylko raz, co ciekawe z Legią Warszawa. I to na wyjeździe. Raz zremisowali i czterokrotnie przegrywali.

Pisaliśmy o minimalizmie i traceniu goli w końcówkach meczów, które skutkowały tym, że Lechia nie wygrywała. Jest jeszcze jeden problem, mianowicie stałe fragmenty gry. Tylko Wisła Kraków jest gorsza od Lechii pod tym względem w całej PKO Ekstraklasie. Biało-zieloni strzelili (jak doskonale wiecie) siedemnaście goli w tym sezonie, ale tylko trzy z nich padły po stałych fragmentach gry. Jeśli jednak przyjrzymy się temu bliżej, będzie jeszcze gorzej. Wszystko dlatego, że na te trzy bramki składają się dwa rzuty karne i jeden aut. Rzuty rożne albo wolne? ZERO. Absolutne nic. Aż nie do uwierzenia, mając w składzie takich piłkarzy jak Maciej Gajos, Rafał Wolski czy przede wszystkim Filip Mladenović.

Więcej statystyk i różnych ciekawostek, o których być może nawet nie mieliście pojęcia znajdziecie na stronie ekstrastats.pl.

źródło: ekstrastats.pl / własne