Dziewiąte miejsce po siedmiu kolejkach nie satysfakcjonuje nikogo związanego z Lechią. Dokładnie rok temu o tej porze biało-zieloni byli liderem, więc to nie może dziwić. Tym niemniej ostatni mecz z Piastem Gliwice pokazał, że jest światełko w tunelu i po przerwie na reprezentacje gdańszczanie mogą zacząć marsz w górę tabeli.

Spójrzmy jak Lechia wystartowała w sezonie 2018/19 i jak wyglądała tabela przed pierwszą przerwą na mecze reprezentacji.

lechia 2018

screen z 90minut.pl

Lider, żadnej porażki, wyrachowana i bardzo skuteczna gra, tylko trzy stracone gole, co w tamtym okresie było najlepszym wynikiem w całej lidze. 

Dla porównania zobaczmy jak to wygląda obecnie.

lechia2019

screen z 90minut.pl

Już nie pierwsza pozycja, a dziewiąta. Siedem punktów mniej, bez wygranej na Stadionie Energa Gdańsk. Cztery gole zdobyte mniej, trzy stracone więcej. Gołym okiem widać, że jest regres.

Skąd taki, a nie inny obrót spraw? Przede wszystkim ze względu na udział w eliminacjach Ligi Europy. Inny cykl przygotowań, parę meczów co trzy dni, nowe doświadczenie, odpuszczone spotkanie z Wisłą Kraków, gdy zagrał tzw. drugi garnitur biało-zielonych. Oczywiście nie ma co dramatyzować, wszak strata do pierwszego Śląska Wrocław wynosi zaledwie pięć punktów. Wszystko jest do odrobienia, natomiast do tego potrzebna jest lepsza gra - przynajmniej taka jak w ostatnim meczu z Piastem Gliwice.

Terminarz Lechii po przerwie na kadrę:

14 września - Lech Poznań (dom)
21 września - Korona Kielce (dom)
24 września - Gryf Wejherowo (Puchar Polski - wyjazd)
28 września - Legia Warszawa (wyjazd)
5 października - Zagłębie Lubin (dom)

***

Wszystko zależeć będzie od starcia z Lechem Poznań. Zwycięstwo z tak mocnym (jak na naszą ligę) przeciwnikiem tuż po przerwie na kadrę z pewnością da pozytywnego kopa piłkarzom Lechii i sporą dawkę energii na kolejne tygodnie. A potem, oprócz wyjazdu do Warszawy, biało-zieloni mają stosunkowo łatwy kalendarz i powinni zdobyć odpowiednią ilość punktów, by doskoczyć do czołówki PKO Ekstraklasy. Miłym akcentem byłby też awans do kolejnej rundy Pucharu Polski, choć to akurat jest obowiązkiem.

źródło: własne