Siedemnaście punktów na przestrzeni piętnastu kolejek, tylko jedno wyjazdowe zwycięstwo. Nie jest to wymarzony sezon drugiego zespołu Lechii, który obecnie zajmuje czternaste miejsce w tabeli IV ligi. Co prawda do rozegrania w 2020 roku zostało jeszcze jedno zaległe spotkanie z Gromem Nowy Staw, ale nawet zwycięstwo nie zmieni za bardzo sytuacji w tabeli. - Brakuje nam doświadczenia w kluczowych momentach - komentuje trener Dominik Czajka.

- Bardzo dawno nie byłem tak zły po meczu jak dziś, praca z młodzieżą uczy cierpliwości, jednak dziś mi jej zabrakło. Zdajemy sobie sprawę, że ci młodzi chłopacy będą popełniać błędy, ale to co dziś zrobiliśmy przy obu straconych bramkach, to poziom piłkarskiego przedszkola. Myślę, że przez najbliższy tydzień nie da nam to spokoju i z niektórymi zawodnikami czekają nas poważne rozmowy. Oni muszą zdawać sobie sprawę w jakim klubie grają. Nie ma miejsca na okazywanie negatywnych emocji i prezentowanie się tak jak dziś w końcowej fazie meczu. Prowadzimy 1:0, mamy dwie kolejne sytuacje, żeby zamknąć mecz. Nie wykorzystujemy ich i za chwilę dostajemy gola na 1:1 kompletnie z niczego. Zachowanie naszego środkowego obrońcy było w tej sytuacji niezrozumiałe. Podobnie jak zachowanie naszego bramkarza przy drugim golu dla gości, który po kilku bardzo dobrych interwencjach sprezentował w niegroźnej sytuacji stuprocentową szanse na bramkę, którą przeciwnik bezlitośnie wykorzystał. Najgorsze, że było to w momencie końcowej fazy spotkania. Musimy to przeanalizować i porozmawiać z zawodnikami czy bierze się to z braku koncentracji, braku pomysłu czy zwyczajnie z braku umiejętności, nad czym musimy jeszcze mocniej pracować - podkreśla trener Czajka.

- Zespół z Władysławowa umiejętnie wykorzystał nasze błędy. Ich przewagę widać było szczególnie w końcówce meczu. Byli bardzo zaangażowani. Przez ostatnie dziesięć minut to oni byli z piłką na naszej połowie, a teoretycznie to my powinniśmy atakować i gonić wynik. To tylko pokazuje, że nie wszyscy są jeszcze gotowi fizycznie i mentalnie, żeby grać na poziomie piłki seniorskiej. Żałujemy, bo do straconego gola graliśmy bardzo dobre spotkanie. Stwarzaliśmy sytuacje, szczególnie po naszej lewej stronie, gdzie dobrze wyglądała współpraca Dominika Majera i Karola Landowskiego. Warto też podkreślić świetne zawody w wykonaniu Marka Niewiadomskiego oraz Mateusza Borcucha. Ciężko pracowaliśmy na boisku i tym większa szkoda, że nie zostało to nagrodzone trzema punktami - kontynuuje trener Lechii.

DSC 3817 

Była to szósta porażka biało-zielonych w trwającym sezonie. Dość dziwnym sezonie, bo rozgrywany praktycznie cały na wyjeździe. Najpierw jako gospodarz w Kolbudach, ostatnio w Sopocie. Jedyne spotkanie rozegrane w Gdańsku, to wyjazdowa konfrontacja z Gedanią na początku rozgrywek. Lechia ma w dorobku 17 zdobytych punktów i rundę jesienną zakończy w drugiej części tabeli. Został jeszcze jeden zaległy mecz z Gromem Nowy Staw, natomiast nawet w przypadku wygranej nie uda się awansować wyżej niż na jedenaste miejsce.

- Wiedzieliśmy, że ta runda będzie bardzo trudna. Przeszliśmy spore zmiany kadrowe. Odeszli najważniejsi zawodnicy stanowiący trzon kadry, cieszy to że w większości trafili do klubów z centralnych lig, ale niestety na ich miejsce nie pozyskaliśmy nikogo doświadczonego, a młodsi nie mieli żadnego jeszcze doświadczenia na poziomie seniorskim. Dla większości były to debiuty. Było to widoczne szczególnie na początku sezonu, bo traciliśmy kuriozalne bramki. Przeciwko nam podyktowano dziewięć czy dziesięć rzutów karnych, z czego większość ewidentnych. Jest to wynik raczej niespotykany a wynikający z braku wspomnianego wcześniej doświadczenia - mówi Czajka.

- W trakcie sezonu musieliśmy reagować na to, co się dzieje w Centralnej Lidze Juniorów. Był moment kryzysowy, gdzie pomimo bardzo dobrej gry nie przekładało się to na wynik końcowy i trzeba było wspomóc drużyny U-18 i U-17 naszymi zawodnikami. Tamte rozgrywki są dla nas bardzo ważne. Nie wiem czy odbiło się to na wynikach zespołu rezerw. Trudno mi to ocenić. Zmiennicy również powinni dać radę i udźwignąć ten ciężar. Prowadziliśmy 1:0 i przegrywamy. Z Chojniczanką mieliśmy 3:2, rywal był na deskach, a pozwoliliśmy im zremisować. Brakuje ogrania zwłaszcza w kluczowych momentach, brakowało kogoś kto z boiska mógłby w różnych fazach spotkania pokazać jak radzić sobie z kryzysem. Mam tu na myśli wsparcie z pierwszej drużyny. Inaczej funkcjonowaliśmy, gdy przychodzili do nas tacy piłkarze jak Żarko Udovicić, Mateusz Żukowski, Rafał Kobryń czy Egzon Kryeziu. Miało to też przełożenie na młodszych chłopaków, którzy wyglądali jeszcze korzystniej. Niestety nie pomogła nam pandemia. Mocno utrudniło nam to współpracę z pierwszym zespołem, natomiast oczywiście zdajemy sobie sprawę ze skali zagrożenia. Zdrowie zawodników jest najważniejsze i priorytet zawsze ma pierwsza drużyna Lechii. Liczę po cichu, że na wiosnę sytuacja trochę się uspokoi i będziemy mogli liczyć na wsparcie zawodników na co dzień występujących w Ekstraklasie. Nie zapominamy o najważniejszym celu czyli indywidualnego rozwoju zawodników. Na tym polu mamy największe sukcesy, ponieważ na ostatnich zgrupowaniach kadr Polski nasz klub był reprezentowany przez największą liczbę zawodników, a kilku z nich już jest obserwowanych przez trenera Stokowca w kontekście pierwszej drużyny - podsumował trener Czajka.

źródło: własne