- Rozmawiałem z dziennikarzami, rozmawiałem z byłymi rzecznikami. Pytałem jak to wygląda i muszę powiedzieć, że słyszałem skrajnie różne opinie. Jedni mówili, że warto podjąć wyzwanie, inni twierdzili, że będzie ciężko - mówi nowy rzecznik prasowy Lechii Arkadiusz Bruliński, który zaczął pracę w gdańskim klubie na początku kwietnia.

Arkadiusz Bruliński ostatnio był szefem Biura PR i Nowych Mediów w Grupie PZU, a wcześniej przez osiem lat pracował w Grupie ERGO Hestia jako rzecznik prasowy oraz dyrektor biura komunikacji. Komunikacją zajmuje się od 2007 roku, kiedy rozpoczął pracę jako rzecznik prasowy spółki GPEC. Od maja 2014 roku jest też wiceprezesem Pomorskiego Klubu Hokejowego, który współtworzył od podstaw i z sukcesem budował wokół klubu silną społeczność.

***

Jesteś kibicem Lechii?

OK, muszę się przyznać, że nie byłem na każdym meczu Lechii (śmiech). Wychowałem się w Oliwie, więc nawet za najmłodszych lat zawsze wiedziałem kiedy są derby Trójmiasta, bo w jedną i drugą stronę jechały te "lodówki". Natomiast od czasu do czasu pojawiałem się na trybunach. Powody były różne. Najpierw zwykłe wypady na mecz ze znajomymi, a potem, gdy już zacząłem pracować, były to też spotkania biznesowe. Generalnie jednak cały czas śledziłem wyniki, interesowałem się tym, co się wokół Lechii dzieje. Nie wziąłem się znikąd.

Z rzecznikami w tym klubie bywa różnie. Wiesz na co się piszesz?

Decyzję o przejściu do Lechii podjąłem świadomie. Czy to w Lechii, czy w innych miejscach, w których wcześniej pracowałem, miałem naczelną zasadę - zawsze się starałem, żeby komunikacja była rzetelna i prawdziwa. Do tej pory mi to wychodziło. Sprawdziłem się w dotychczasowych miejscach. Mam nadzieję, że tak samo będzie tutaj. Zajmuję się komunikacją, budowaniem wizerunku i marki Lechii, co obejmuje klub jako organizację, ale i całą społeczność. W interesie każdego z nas, również kibiców, leży to, żebyśmy wspólnie budowali tę markę. Oczywiście piłkarz, kibic mają tutaj do spełnienia różne role, ale Lechia to Lechia i traktuję to jako jeden organizm, gdzie musimy się porozumieć we wspólnej sprawie. Czasami kibice mogą mieć jakiś pomysł, mogą uważać, że niektóre decyzje mogły być inne, tymczasem zarząd może być odmiennego zdania. Koniec końców należy pamiętać, że to zarząd odpowiada za to, co się dzieje w klubie i wszystkie decyzje podejmowane są z uwzględnieniem otoczenia biznesowego, możliwości finansowych. Nie raz było czy będzie tak, że chciano podjąć inne decyzje, ale ze względu na pewne ograniczenia nie jest to wykonalne. Znam te realia, bo od wielu lat sam pomagam zarządzać klubem sportowym (LOTOS PKH Gdańsk) i uważam, że finalnie i tak każdy chce dla tego klubu dobrze. Mamy po prostu różne punkty widzenia, ale będę powtarzał to za każdym razem - budowanie wizerunku jest naszym wspólnym celem, a nie tylko moim. Będę starał się wyznaczać kierunki tych działań, ale bez współpracy wielu osób w klubie i jego otoczeniu ta misja będzie trudna do zrealizowania. Jestem jednak optymistą Na tyle, na ile znam kibiców Lechii, to oni zawsze chcą dobrze dla tego klubu i myślę, że tę energię również wykorzystamy.

Zrobiłeś rozeznanie? Konsultowałeś z kimś przejście do Lechii?

Myślę, że normalnym zachowaniem jest, że dzwoni się do ludzi, którzy znają tę organizację, pracowali tu wcześniej. Tak też zrobiłem. Potwierdziłem jak jest. Rozmawiałem z dziennikarzami, rozmawiałem z byłymi rzecznikami. Pytałem jak to wygląda i muszę powiedzieć, że słyszałem skrajnie różne opinie. Jedni mówili, że warto podjąć wyzwanie, inni twierdzili, że będzie ciężko. Powiedziano mi też, że idealnie się nadaję do tej roli, bo łączę znajomość środowiska sportowego z doświadczeniem w biznesie i komunikacji. To dodało mi pewności siebie. Później doszły kolejne rozmowy z zarządem. I jeśli jakiekolwiek wątpliwości były, to zostały rozwiane. Organizacyjnie klub idzie w dobrym kierunku, oczywiście na wszystko potrzeba czasu, ale to tylko jeszcze bardziej motywuje mnie do działania.

Przychodzisz w dość trudnym momencie, bo jednak inaczej zaczyna się pracę w klubie, gdy mecze są co tydzień, masz na co dzień kontakt z zawodnikami, a inaczej jest teraz, gdy przez koronawirusa i wszelkiego rodzaju obostrzenia trzeba ograniczyć się do pracy zdalnej.

Chyba nikt nie ma teraz łatwo, nie wyłączając piłki nożnej i klubów sportowych w ogóle. Kibice mają teraz więcej czasu, żeby konsumować media, wielu z nas siedzi w domu, słucha, czyta, ogląda. My przede wszystkim mamy czas, żeby organizacyjnie przygotować się do działania, jeśli oczywiście w tym sezonie jeszcze będą jakiekolwiek mecze. Jeśli nie, myślimy już o kolejnym sezonie, tym bardziej, że w tym roku przypada jubileusz 75-lecia powstania Lechii Gdańsk. Osobiście wolałbym, żebyśmy dograli ten sezon. I to z kilku powodów. Jako kibic chciałbym wreszcie zobaczyć zawodników na boisku. Miałbym też możliwość większej interakcji z kolegami i koleżankami z całego zespołu tworzącego zaplecze dla pierwszego zespołu, bo teraz działamy zdalnie, a więc widzimy się i słyszymy jedynie przez ekran komputera czy telefonu. Miałbym też możliwość porozmawiania z dziennikarzami face to face. Każdemu z nas tego brakuje. Lubimy obejrzeć, poczytać co się dzieje w sporcie, przede wszystkim lubimy przeżywać emocje na żywo. Jeśli nie ma widowiska, jest to dla nas wszystkich olbrzymia strata. Dlatego cały czas mam nadzieję, że dokończymy ten sezon. Prawdopodobnie przynajmniej w części udziału publiczności, natomiast będziemy mogli zobaczyć transmisje tych spotkań w telewizji. Wierzę, że za jakiś czas wrócimy na trybuny i będziemy mogli cieszyć się grą.

Tak na koniec - co zamierzasz zmienić? Widzisz jak obecnie wygląda strona oficjalna i klubowe kanały w mediach społecznościowych. Chcecie stworzyć jakieś nowe formaty, skupić się na czymś konkretnym, materiałach wideo? Jakie cele w tym zakresie sobie stawiasz?

Chciałbym, żebyśmy przygotowywali dużo materiałów własnych. Zamierzam stawiać przede wszystkim na przekaz wizualny, czyli wideo i foto. To w dzisiejszych czasach najchętniej i najłatwiej się konsumuje, jeśli chodzi o treści. Zresztą w przypadku sportu i tak dynamicznych dyscyplin, jak piłka nożna, jest to najbardziej atrakcyjne. Będziemy dążyli do tworzenia własnych materiałów, a efekty naszej pracy będzie można zobaczyć m.in. po liczbie kibiców na trybunach. Po to pracujemy, żeby atmosfera na trybunach była jak najlepsza, to jeden z moich celów. Na pewno będziemy się też starać przyciągnąć na trybuny kibiców, którzy do tej pory bywali na naszych meczach rzadko, albo wcale. Lechia to jest miejsce, o którym powinien marzyć każdy młody zawodnik, czy zawodniczka, którzy zaczynają przygodę z piłką przynajmniej w Polsce północnej. Podobnie chciałbym, aby było z kibicami na Pomorzu - Lechia Gdańsk, to jest najlepszy klub w naszym regionie, a mecze zespołu są każdorazowo świętem. Prowadzone przeze mnie Biuro Komunikacji i Marketingu zrobi wszystko, żeby jeszcze bardziej podnieść atrakcyjność tego widowiska i otoczki wokół klubu. Chcę, aby kibice dzielili się swoją pasją do Lechii - klubu, z którym chcą się identyfikować na co dzień.

źródło: własne