Cztery kluby gotowe były przyłączyć się do protestu Legii po decyzji wojewody mazowieckiego o zamknięciu stadionu przy Łazienkowskiej na mecz z Ruchem.

Ostatecznie mecz się odbył, a Ekstraklasa rozważy zbiorowy protest na spotkaniu 10 grudnia.

Legia we wtorek podjęła jednak decyzję, że drużyna wyjdzie na mecz z Ruchem, ale pomysłu o proteście nie zarzuca. W poniedziałek wieczorem cztery inne kluby chciały dołączyć się do protestu i zawieszenia 19. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Siłą rzeczy nie mogły już tego zrobić grające w poniedziałek Jagiellonia, Wisła, Śląsk i Pogoń. Ekstraklasa SA nie wyobrażała sobie także takiej wolty ze względu na telewizje, które transmitują rozgrywki (nc+, Polsat, Eurosport). Gdyby doszło do odwołania meczów bez ich zgody, trzeba by wypłacić nadawcom wysokie odszkodowania wynikające z kontraktu.

Pomysł protestu wyszedł od prezesa Legii Bogusława Leśnodorskiego, kiedy wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski zamknął stadion na środowy mecz z Ruchem za odpalenie rac w spotkaniu Legia - Pogoń przed dwoma tygodniami. - Rozważamy, żeby nie wyjść na mecz z Ruchem. To wszystko, co się dzieje, jest polityczną hucpą, która nie ma nic wspólnego ze sportem. Zwrócę się też do Ekstraklasy SA z prośbą o rozważenie zawieszenia kolejki - mówił Sport.pl Leśnodorski.

- Nie zmieniam zdania, w imię interesu Ekstraklasy wolę jednak dyskutować - mówi już we wtorek szef klubu z Łazienkowskiej.

Temat protestu Ekstraklasy przeciw decyzjom administracyjnym zamykającym stadiony ma wrócić 10 grudnia podczas spotkania prezesów wszystkich klubów. W uzgodnieniu z nadawcami telewizyjnymi mogłoby dojść do niego w ostatniej jesiennej kolejce zaplanowanej na połowę grudnia.

Oprócz samych klubów znaczący głos w tej sprawie ma również rada nadzorcza Ekstraklasy SA. Jej szef Maciej Wandzel również nie godzi się z decyzją wojewody mazowieckiego.

- Martwi to, że decyzje administracyjne na przykład dotyczące stadionów podejmowane są nie w gabinetach ekspertów zajmujących się bezpieczeństwem, lecz w gabinetach politycznych. Nie mam prawa mówić nic złego o współpracy z policją. Gdyby była ona wolna od tej politycznej presji, z pewnością przyniosłaby jeszcze lepsze efekty - mówił w Radiu TOK FM.

Legia odwołała się od decyzji wojewody, ale tryb ten nie wstrzymuje wykonania kary. Wojewoda może jednak zmienić ją lub złagodzić w każdej chwili, jeśli klub przekona go o wprowadzeniu dodatkowych środków zabezpieczających mecz.

Źródło: sport.pl