Po dzisiejszej publikacji Dziennika Bałtyckiego bardzo szybko ukazała się na oficlajnej stronie klubu odpowiedź Pana Kuchara.

W nawiązaniu do publikacji zamieszczonej w „Dzienniku Bałtyckim” z 18 listopada 2013 r. w artykule autorstwa redaktora Pawła Stankiewicza pt. „Lechii Gdańsk nie stać na spłatę zobowiązań” oświadczam, że w niniejszej publikacji podano szereg nieprawdziwych informacji i insynuacji, mających poróżnić akcjonariuszy oraz środowisko sympatyków gdańskiej Lechii. Autor publikacji nie po raz pierwszy wykazuje się brakiem znajomości tematów, atakując przy tym jednocześnie Klub, jak również środowisko Biało-Zielonych.

Tutaj piszemy o tym artykule

Mój ostatni pobyt w Gdańsku nie był – jak insynuuje red. Stankiewicz – owiany tajemnicą. Wielokrotnie pojawiałem się publicznie m.in. na treningach I drużyny Lechii. Powodem mojej wizyty była jednak konieczność złożenia zeznań w charakterze świadka w procesie, który były dyrektor i członek zarządu Lechii Gdańsk i Lechii Operator Błażej Jenek wytoczył Klubowi, domagając się – w moim odczuciu – nieuzasadnionego odszkodowania.

Nie jest też prawdą, że – jak pisze red. Stankiewicz – szykuję skok na kolejne akcje Lechii. Posiedzenie Rady Nadzorczej Lechii Gdańsk SA było zwołane w zeszłym tygodniu zgodnie z planem. Niedługo planowane jest kolejne, mające zatwierdzić sprawozdanie finansowe spółki za ubiegły rok obrotowy. Ponieważ nie jestem członkiem Rady Nadzorczej, nie jestem władny do wypowiadania się w imieniu tego gremium.

Wbrew sugestiom red. Stankiewicza, nie jest prawdą, że nie interesuje mnie los Lechii. Konwersja pożyczek na akcje ma służyć oddłużeniu spółki i powiększeniu środków własnych poprzez utworzenie nowych akcji. Dzięki temu nasz Klub pozbędzie się zadłużenia wobec większościowego akcjonariusza. Mówiąc wprost: nie zamierzam Lechii nic zabrać, a wręcz przeciwnie – dokonać oddłużenia poprzez konwersję (czyli zamianę pożyczek na akcje). Dzięki temu spółka będzie mogła przyszłe przychody inwestować w rozwój, a nie przeznaczać na spłatę starych zobowiązań. Zwłaszcza że w poprzednim i obecnym sezonie zarząd musiał uwzględnić w budżecie środki na spłatę zobowiązań, wynikających z niewłaściwie prowadzonych w latach ubiegłych spraw sportowych (dotyczących m.in. Frane Cacicia, Borisa Radovanovicia, Aliaksandra Sazankowa, Bediego Buvala).

W niedawno opublikowanym raporcie „Ekstraklasa Piłkarskiego Biznesu 2013” przygotowanego przez ekspertów z Ernst & Young m.in. z dziedzin zarządzania i finansów, to właśnie Lechia Gdańsk po raz pierwszy w historii znalazła się w pierwszej trójce najlepiej zarządzanych klubów piłkarskich. Nie wiem zatem, na czym autor tekstu opiera swoją wiedzę o mizerii panującej w Klubie. Być może P. Stankiewiczowi chodziło o ostatnie wyniki sportowe. Zarówno ja, jak i władze spółki oraz sztab szkoleniowy, nie są z nich zadowolone, niemniej nie jest to powód do kreślenia czarnych wizji. Trener Michał Probierz ma pełne zaufanie władz spółki i czas niezbędny do zbudowania nowej drużyny, na miarę oczekiwań. Klub, w procesie budowy drużyny, porusza się w obrębie wypracowanych środków budżetowych, nie żyje na kredyt. Jest za to wypłacalny i terminowo wywiązuje się ze swoich zobowiązań.

Z poważaniem, 
Andrzej Kuchar

Źródło: lechia.pl