Dziś wybiła trzecia rocznica pracy trenera Piotra Stokowca w Lechii Gdańsk. W tym czasie szkoleniowiec zdołał utrzymać zespół w lidze mimo arcytrudnej sytuacji, następnie odniósł jedne z największych sukcesów w historii klubu i... uniknął zwolnienia.

Piotr Stokowiec został trenerem Lechii Gdańsk 5 marca 2018 roku. Przyszedł do drużyny rozbitej, której realnie groził spadek z ligi. Celem było utrzymanie, co zostało zrealizowane. Rok później gdańszczanie byli jedną z rewelacji rozgrywek, do samego końca bili się o tytuł mistrzowski, jednak ostatecznie musieli zadowolić się brązowym medalem. Nikt jednak z tego powodu nie rozpaczał, ponieważ dodatkowo udało się wygrać Fortuna Puchar Polski oraz Superpuchar Polski, a także uzyskać przepustkę do gry w eliminacjach Ligi Europy. Poprzedni sezon nie był już tak udany. Co prawda po raz drugi z rzędu biało-zieloni dotarli do finału Pucharu Polski, ale tym razem lepsza okazała się Cracovia. W lidze poszło nieco gorzej niż rok wcześniej, bo skończyło się na czwartym miejscu - czytamy na WP SportoweFakty.

Najnowsza historia jest wszystkim dobrze znana. Lechia odpadła z Pucharu Polski na etapie 1/8 finału, a w lidze długo prezentowała się dość średnio. Dopiero trzy ostatnie zwycięstwa pozwoliły gdańszczanom zbliżyć się do czołówki.

Dziś trener Stokowiec świętuje trzecią rocznicę pracy w Gdańsku. - Zleciało to naprawdę szybko i wiele się działo. Jestem trenerem długodystansowym, typem warsztatowca, który gdy dostanie szansę na zbudowanie drużyny, udaje mu się to. W Lechii tak było, w Zagłębiu pracowałem prawie cztery lata i było podobnie. Pamiętam do jakiej przychodziłem Lechii. Trzeba było się utrzymać, później był medal, Puchar Polski, a następnie staraliśmy się utrzymać w ścisłej czołówce, w której jesteśmy też teraz - mówi szkoleniowiec Lechii.

***

Wytrzymano ciśnienie

Wspomnieliśmy o meczu z Puszczą Niepołomice. Lechia odpadła z Pucharu Polski w kompromitującym stylu. Oddała to spotkanie bez jakiejkolwiek walki. Wydawało się, że miarka się przebrała i trener Stokowiec zostanie zwolniony. Nie chodziło tylko o rywalizację z Puszczą, ale też o kiepską postawę w lidze. W gabinetach prezesów było nerwowo, zaczęły się dyskusje, czy należy zwalniać, czy jednak warto dać trenerowi kolejną szansę. Wybrano ten drugi wariant i - z perspektywy czasu - decyzję tę należy uznać za prawidłową. Lechia wygrała trzy mecze z rzędu i dobiła do czołówki tabeli.

- Pokochałem to miasto, oddycha mi się świetnie nadmorskim powietrzem i pooddychałbym nim dalej. Do tanga trzeba dwojga i jako trener zdaję sobie sprawę, że jestem weryfikowany na podstawie wyników i tabeli. Mam ponad rok kontraktu i jak będzie taka wola, kiedyś siądę do rozmów. Gdy nie będzie takiej woli, ja się nie obrażam, wywiozę stąd dobre momenty i sukcesy, bo taką mam filozofię życia. Chciałbym, by ten czas trwał nadal, ale nie chcę wybiegać w przyszłość, choć podchodzę do niej z optymizmem - podsumował trener Stokowiec.

Jego kontrakt z Lechią obowiązuje do końca czerwca 2022 roku.

Całość na WP SportoweFakty.

źródło: WP SportoweFakty