W poniedziałkowym meczu z Wisłą Płock w zespole Lechii zabraknie aż trzech podstawowych zawodników. Z powodu kartek nie zagrają Jarosław Kubicki, Michał Nalepa i Tomasz Makowski. Biało-zieloni grają o powrócenie na odpowiednie tory, a sytuacja kadrowa na pewno nie ułatwi im tego zadania.

Ostatni mecz z Legią był niekorzystny nie tylko, jeśli spojrzymy na wynik (0:2). Tomasz Makowski za brutalny faul obejrzał czerwoną kartkę i został dodatkowo zdyskwalifikowany na trzy ligowe spotkania, Jarosław Kubicki obejrzał czwartą żółtą kartkę, co oznacza jednomeczową pauzę. Podobnie jak Michał Nalepa, który jednak uzbierał już osiem żółtych kartek.

Najbardziej odczuwalny powinien być brak Kubickiego, bo mówimy o płucach drużyny, o liderze środka pola.

- Nie ma co ukrywać, że gdy wypada trzech zawodników z podstawowego składu, to dla każdego trenera jest to ból głowy. Ale jako trener jestem właśnie od tego, aby znaleźć wyjście z tej sytuacji. Bacznie przyglądaliśmy się zawodnikom i wierzę, że takie rozwiązanie znalazłem, a skład, który zagra w meczu z Wisłą Płock, zapewni nam trzy punkty. Dla mnie ważna jest drużyna i wszyscy zawodnicy. Nie tylko ci, którzy grają w pierwszym składzie, ale też ci, którzy przez cały tydzień trenują i tworzą atmosferę koncentracji i determinacji - przekonuje trener Piotr Stokowiec.

Jak w związku z tym może wyglądać skład biało-zielonych? Najważniejszą zmianą będzie oczywiście powrót na pozycję środkowego obrońcy Bartosza Kopacza, bo na prawej stronie powinien już zagrać Karol Fila. Rodzi się jednak pytanie kto będzie pełnił rolę drugiego ze stoperów. Kristers Tobers? Wydaje się, że tak, choć w przypadku absencji Kubickiego nie można wykluczyć, że Łotysz będzie przesunięty nieco wyżej. Wówczas po raz pierwszy od 13 września szansę otrzymałby Mario Maloca, dla którego ten sezon jest bardzo słaby.

Młodzieżowcem najpewniej będzie Jakub Kałuziński, a jeśli obok niego nie zagra Tobers, to w gotowości jest jeszcze Maciej Gajos.

Jak więc widzicie, obecna sytuacja kadrowa Lechii nie jest czymś, czego zazdroszczą gdańszczanom inne zespoły w lidze.

*

Zatrzymajmy się jednak na chwilę przy Nalepie. Po zakończeniu meczu z Legią 27-latek wdał się w sprzeczkę z Igorem Lewczukiem. Obaj defensorzy jeszcze w trakcie samego spotkania zdążyli zapracować na żółty kartonik, a za pomeczowy konflikt arbiter Paweł Gil ukarał obu piłkarzy drugim. Oznacza to nie tylko pauzę Nalepy w najbliższym spotkaniu z Wisłą, ale wydaje nam się, że trzeba powoli bić na alarm. Nalepa zagrał w tym sezonie w dwunastu ligowych meczach i ujrzał w nich osiem żółtych i trzy czerwone kartki. Przyznacie, że trochę sporo. Zwłaszcza, że większości z nich można było uniknąć.

- Futbol to gra zespołowa. Nie można odpowiedzialności za wynik zrzucać na jednego zawodnika, bo razem wygrywamy i razem przegrywamy. Futbol to są emocje i trzeba tymi emocjami odpowiednio zarządzać i je interpretować. Na pewno z tych błędów wyciągamy wnioski, ale najważniejsze jest to, żebyśmy się trzymali razem - powiedział trener Stokowiec.

źródło: własne