W piątkowym meczu z Piastem Gliwice z dobrej strony zaprezentował się zespół Lechii. Podkreślamy "zespół". Jeden walczył za drugiego od 1. do 90. minuty, nie było odpuszczania ani na chwilę. Znakomicie spisali się środkowi obrońcy, jedno z lepszych spotkań w biało-zielonej koszulce zagrał Maciej Gajos, a tradycyjnie bohaterem został Flavio Paixao. Oceny w skali 1-10.

Dusan Kuciak (5). W końcówce pierwszej połowy interweniował bardzo źle, wypuszczając piłkę. Uratowali go koledzy. Po przerwie się zrehabilitował, broniąc mocny strzał Jorge Felixa.

Rafał Kobryń (5). Solidny występ, choć początkowo znów było widać u niego lekkie nerwy. Można to było dostrzec w momencie przyjmowania piłki - nie powinna odskakiwać na kilka metrów. Na szczęście z biegiem czasu było coraz lepiej.

Michał Nalepa (7). Moglibyśmy znów się rozpisywać i komplementować 27-latka. Napiszemy tylko, że po raz kolejny pokazał klasę, a zwieńczeniem świetnego meczu była instynktowna obrona z pierwszej połowy, gdy przyjął strzał na klatkę piersiową.

Mario Maloca (7). Wygrał 9 na 10 pojedynków, czternaście razy odebrał piłkę. Zagrał praktycznie na tym samym poziomie, co jego kolega ze środka defensywy.

Filip Mladenović (5). Dziesięć strat. Sporo. We Wrocławiu podobał nam się bardziej, choć oczywiście nie zapominamy, że mocno się napracował w defensywie. Biegał najwięcej w Lechii, najszybciej, miał najwięcej sprintów.

Jaroslav Mihalik (5). Musimy zaznaczyć, że ocenę bardzo mocno podnosi mu asysta, bo do tego momentu grał bardzo słabo. Był niewidoczny, a gdy już dostawał piłkę i próbował coś z nią zrobić, to kończyło się to stratą. Nie mamy jednak nic przeciwko, żeby grał tak cały czas przy jednoczesnych wygranych Lechii.

dsc 2439

Kristers Tobers (5). Cóż, na razie musi się zadowolić w Lechii rolą gościa od tzw. czarnej roboty, choć nie przeszkodziło mu to w oddaniu strzału jeszcze w pierwszej połowie. Lekki, w środek bramki, ale umiał się znaleźć. A co w defensywie? Wygrał 14 z 22 pojedynków (najwięcej w Lechii), miał tylko jedną stratę. Wydaje nam się, że po prostu musi nauczyć się grać trochę szybciej, bo parę razy mógł zagrać na jeden kontakt, a niepotrzebnie przyjmował piłkę.

Kacper Urbański (5). Przyzwoity występ 15-latka. Koledzy nie bali się podawać w jego kierunku, on nie panikował, gdy otrzymał piłkę. Oddał strzał z dystansu (słaby, ale doceniamy samą decyzję), wygrał też pojedynek w powietrzu z Jakubem Czerwińskim, co nie jest prostym zadaniem.

Maciej Gajos (6). Jeden z lepszych meczów Maćka w Lechii. Czego nam brakowało u niego jesienią? Żeby brał na siebie więcej odpowiedzialności. W porządku, może nie zagrał wybitnie w ofensywie, ale należy zwrócić uwagę na taktykę biało-zielonych w tym spotkaniu, która niekoniecznie wiązała się z posiadaniem piłki. Co istotne, Gajos mocno napracował się w defensywie, walczył, biegał niczym te króliczki z Duracella. Takiego chcemy go oglądać zawsze.

Conrado (6). Ten chłopak coś w sobie ma. Wywalczył rzut karny, co oczywiście rzuca się w oczy jako pierwsze. Coś poza tym? Walka, bieganie. Rywale go kopią, poniewierają, a on pokazuje, że nie przyjechał tu sobie poleżeć. Dość szybko odnalazł się w ekstraklasowej rzeczywistości.

Flavio Paixao (7). Dalibyśmy ósemkę, gdyby wykorzystał karnego. Tym razem pocelował trochę za wysoko. Na szczęście odkupił winy w drugiej połowie, strzelając jedynego gola. Dobry mecz Portugalczyka.

dsc 2433

***

Łukasz Zwoliński (5). Ciekawa zmiana. Trzy minuty po wejściu na boisko Lechia strzeliła gola. Może nie brał bezpośredniego udziału przy tym trafieniu, natomiast w jakimś stopniu absorbował uwagę obrońców. Poza tym w paru sytuacjach potrafił utrzymać się przy piłce, odegrać na jeden kontakt.

Ze Gomes i Karol Fila - grali zbyt krótko, by ich ocenić.

źródło: własne