Zespół Lechii występujący w Centralnej Lidze Juniorów dość niespodziewanie przegrał z UKS SMS-em Łódź aż 0:4. To pierwsza porażka biało-zielonych od inauguracji rozgrywek. 

Są mecze, w których nic ci nie wychodzi i niestety taki przytrafił się młodym zawodnikom Lechii. Nic się nie kleiło od samego początku, brakowało precyzji przy strzałach, niektóre z nich były oddawane z kompletnie nieprzygotowanych pozycji. Wprawdzie to biało-zieloni jako pierwsi stworzyli sobie doskonałą sytuację, natomiast strzał Jakuba Kałuzińskiego w efektowny sposób obronił bramkarz gości. Później jeszcze było zamieszanie w polu karnym, lecz dwóch zawodników Lechii skiksowało zamiast dokonać egzekucji.

Co innego przyjezdni, którzy wykorzystali każdą okazję. Zaczęło się od rzutu karnego, potem wrzutka z rzutu rożnego i precyzyjny strzał głową, a jeszcze do przerwy łodzianie strzelili trzeciego gola. Trzeba im oddać, że pięknej urody. Uderzenie w samo okienko, przy którym nic do powiedzenia nie miał stojący w bramce Filip Łobaczewski. 

Z każdą kolejną minutą łodzianie czuli się pewniej na boisku. I było to widać przy każdym ich kontakcie z piłką, każdym podaniu. W drugiej połowie padła czwarta bramka i już wtedy było w zasadzie po zawodach. Po tym trafieniu zawodnicy UKS SMS-u nie pozwalali Lechii na wiele, zakładali wysoki pressing, byli agresywni. Gdańszczanie nie za bardzo mogli sobie z tym poradzić. Oczywiście były próby ataków, ale tak naprawdę w drugiej połowie bramkarz gości tylko raz musiał zaprezentować swoje umiejętności, gdy obronił mocny strzał z dystansu Mikołaja Rakowskiego. Większość uderzeń była blokowana przez defensywę łódzkiego klubu.

Dla łodzian do czwarte kolejne zwycięstwo w rozgrywkach, natomiast dla Lechii pierwsza porażka od meczu z Jagiellonią Białystok na inaugurację tego sezonu. 

Lechia Gdańsk - UKS SMS Łódź 0:4 (0:3)

Lechia: Łobaczewski - Pietrzak Ż, Nowakowski, Drzazga, Majer - Niewiadomski (84. Borcuch), Sumiński, Rakowski, Kałuziński (77. Sadło), Cieślicki (46. Schopiński Ż) - Sadowski (59. Szymański).

źródło: własne