Po spadku Lechii z ekstraklasy w 1949 roku i zupełnie nieudanym sezonie 1950, wydawało się, że także kolejne rozgrywki zakończą się dla Biało-Zielonych niepowodzeniem. W 1951 roku II liga została podzielona na 4 grupy, których zwycięzcy mieli się spotkać w meczach finałowych o dwa miejsca w ekstraklasie. Warto przy okazji wspomnieć, że w roku 1950 wprowadzono zarządzenie o zmianie nazw klubów na nazwy branżowe. W związku z tym w latach 1950 – 1954 Lechia występowała pod nazwą Budowlani Gdańsk.

Rozgrywki pierwszej fazy powoli zbliżały się do końca. Lechia zajmowała w tabeli swojej grupy trzecie miejsce, a do rozegrania pozostały jej trzy mecze. Tymczasem liderująca Warta Poznań miała nad Lechią aż pięć punktów przewagi, dużo lepszy bilans bramkowy i tylko jeden mecz do rozegrania.

Szanse na zdystansowanie liderów były więc iluzoryczne. 15 sierpnia 1951 roku Lechia podejmowała wicelidera – Pomorzanina Toruń, a Warta wyjeżdżała do Polonii Bydgoszcz, zajmującej miejsce w środku tabeli.

Gdyby Warta wygrała, to zapewniłaby sobie zwycięstwo w grupie, w przypadku remisu Biało-Zieloni musieliby wygrać wszystkie trzy mecze do końca i to bardzo wysoko (przed tymi spotkaniami Warta miała wskaźnik bramkowy 2,46, a Lechia tylko 1,7514). W latach 1921 – 1961 w rozgrywkach piłkarskich w Polsce o wyższym miejscu w tabeli, przy równej liczbie punktów, decydował wskaźnik uzyskany w wyniku podzielenia bramek zdobytych przez bramki stracone. Np. przy 6 zdobytych bramkach i 3 straconych (6:3) wskaźnik ten wynosił 2.

Relacja prasowa z meczu Lechia Gdańsk-Kolejarz Toruń
Relacja prasowa z meczu Lechia Gdańsk-Kolejarz Toruń

Zadanie wydawało się niewykonalne. Jednak mecz z zespołem z Torunia był niezwykły. Zawodnikom gospodarzy wychodziło dosłownie wszystko, a rywale nie byli im w stanie przeszkodzić. Jeszcze do przerwy goście próbowali walczyć, a mimo to wynik na zakończenie pierwszej części spotkania brzmiał 4:0 dla Lechii.

O spotkaniu w Gdańsku Przegląd Sportowy napisał jedno zdanie: W drugiej połowie gry na boisku niepodzielnie panowali gospodarze.

To stwierdzenie nie mówi nic o wręcz nieprawdopodobnych wydarzeniach po przerwie. W 49. minucie jest już 6:0, a po utracie kolejnej bramki rywale zupełnie się rozsypują i gdańszczanie „dorzucają” jeszcze 8 goli, odnosząc rekordowe zwycięstwo 14:0 (wynik mógł wynieść 15:0, ale Alfred Kokot nie wykorzystał rzutu karnego). Niezwykłego wyczynu dokonał Roman Rogocz, który aż sześciokrotnie kierował piłkę do bramki rywali.

15 sierpnia 1951 roku
Mecz II ligi
Lechia Gdańsk – Pomorzanin Toruń 14:0 (4:0)
Widzów: ok. 8 000
Roman Rogocz – 6, Robert Gronowski, Krzysztof Baszkiewicz – po 3, Alfred Kokot, Leszek Goździk – po 1
Lechia: Henryk Gronowski - Hubert Kusz, Czesław Lenc, Bogdan Araminowicz, Alfred Kamzela, Piotr Nierychło, Robert Gronowski, Alfred Kokot, Krzysztof Baszkiewicz, Leszek Goździk, Roman Rogocz.; Trener: Czesław Bartolik

Najwięcej jednak radości przyniosła Biało-Zielonym wiadomość z Bydgoszczy – Polonia bezbramkowo zremisowała z Wartą! Oznaczało to jedno – jeżeli Lechia wygra dwa ostatnie mecze, zapewni sobie awans do finałowej walki o ekstraklasę. Ostatecznie, po pokonaniu bydgoskich Brdy (5:1) i Polonii (1:0), gdańszczanie zostali zwycięzcą swojej grupy II ligi.

Rogocz najlepszy w ataku Lechii
Rogocz najlepszy w ataku Lechii
O AUTORZE
DarioB
Author: DarioBWebsite: https://www.dariob.net/
Redaktor Naczelny
Z portalem Lechia.net związany od 2003 roku. Wcześniej głównie foto, obecnie badanie historii Klubu.
Ostatnio napisane przez autora