Raport meczowy: Nadmorzanin Stegna - Lechia Gdańsk | Kolejka 22 | 2001/02 A Klasa - Gr. IV Gdańsk
2001/02 A Klasa - Gr. IV Gdańsk2001/02 A Klasa - Gr. IV Gdańsk

Nadmorzanin Stegna vs Lechia Gdańsk
0 4

Więcej info

Data meczu: sobota, 15 czerwiec 2002
Godz. meczu: 19:00 h
Sędzia: Marcin Wojtowicz
 
Widzów : 500

Skład wyjściowy

Bramkarz
Obrońca
Pomocnik
Napastnik

Pierwszy trener

Zmiany

    Oś czasu

    Min. zmiany 65 ::<img src='/images/com_joomleague/database/events//in.png' />Krzysztof Bartoszuk <br> <img src='/images/com_joomleague/database/events//out.png' />Łukasz CiuciasMin. zmiany 71 ::<img src='/images/com_joomleague/database/events//in.png' />Lech Kaniszewski <br> <img src='/images/com_joomleague/database/events//out.png' />Krzysztof WilkMin. zmiany 71 ::<img src='/images/com_joomleague/database/events//in.png' />Robert Piżewski <br> <img src='/images/com_joomleague/database/events//out.png' />Marcin WaniugaMin. zmiany 80 ::<img src='/images/com_joomleague/database/events//in.png' />Zbigniew Czajka <br> <img src='/images/com_joomleague/database/events//out.png' />Mateusz BąkGOL Min. 85 ::<img src='/images/com_joomleague/database/persons/urbanski_przemyslaw.jpg' height='40' width='40' /><br />Przemysław UrbańskiGOL Min. 77 ::<img src='/images/com_joomleague/database/persons/paulewicz_lukasz.jpg' height='40' width='40' /><br />Łukasz PaulewiczGOL Min. 31 ::<img src='/images/com_joomleague/database/persons/bloch_mariusz.jpg' height='40' width='40' /><br />Mariusz Bloch

    Wydarzenia


     Podsumowanie

    Bramka samobójcza (Nadmorzanin):

    Paruch 6’

    Czerwona Kartka (Nadmorzanin):

    Danecki 74’

    Info:

    Na meczu 300 kibiców Lechii.

    Relacja (Lechia.gda.pl):

    Ostatni mecz sezonu, spotkanie wyczekiwane zarówno przez zmęczonych już piłkarzy, jak i głodnych świętowania kibiców. Potyczka w Stegnie wieńcząca pierwszy sportowy awans Lechii od 18 lat. Dla obu drużyn miał to być typowy mecz o nic, tymczasem sytuację skomplikowały zespoły z samego dołu tabeli. W poprzednich kolejkach osiągnęły na tyle dobre wyniki, że nawet ostatnia Błyskawica Postolin przybliżyła się do Nadmorzanina na zaledwie 1 punkt...

    Przed meczem "ludzie Nadmorzanina" starali się delikatnie nakłonić Lechię, żeby odpuściła sobie dzisiaj walkę o zwycięstwo. Klubowi ze Stegny potrzebne były punkty, gdańszczanie mieli ich w dużym nadmiarze. Wszystkie tego typu sugestie piłkarze Lechii bez sekundy wahania zbijali jednak śmiechem. Już w Gdańsku ufarbowali włosy na zielono i z takimi fryzurami, świadczącymi o przywiązaniu do klubu, wybiegli na boisko w Stegnie. Nie wdając się w najmniejsze układy, przejęli inicjatywę od pierwszego gwizdka sędziego. W 6 minucie obrońca Nadmorzanina po centrze Staruszkiewicza pokonał własnego bramkarza, choć gdyby nie interweniował, niechybnie w zdobyciu gola wyręczyłby go Stolc lub Urbański. Kolejne trafienie obejrzeliśmy dopiero po 25 minutach mało atrakcyjnej gry. Po ładnej lewostronnej akcji Bartka Stolca, gola z kilku metrów uzyskał Mariusz Bloch, wracający do gry po 4 tygodniach nieobecności (zawieszony za czerwoną kartkę otrzymaną w juniorach starszych). I na tym popisy strzeleckie w pierwszej połowie się skończyły, choć jeszcze kilka dobrych okazji do podwyższenia wyniku było. W 43 minucie biało-zielonym nie pomógł nawet rzut wolny pośredni z odległości 8 metrów od bramki, przyznany za złapanie przez bramkarza w ręce piłki podawanej przez jego obrońcę. Mateusz Bąk tymczasem był kompletnie bezrobotny. Więcej uwagi zmuszony był poświęcać stojącym za jego bramką kibicom, niż akcjom gospodarzy, których prawie nie było. Ani jeden strzał nie poszedł w światło strzeżonej przez niego bramki.

    Przerwa rozpoczęła się ze sporym opóźnieniem. Skrupulatny sędzia uparł się, że na siatkach bramek nie mogą wisieć zawieszone tam kilka minut wcześniej flagi. A mecz nadal był słaby, zawodnikom nie pomagały nawet donośne śpiewy kibiców. Gospodarze nie istnieli w ofensywie, goście z kolei mieli pewne problemy z obroną przeciwników. Trzecia bramka padła więc dopiero w 77 minucie, kiedy to efektownym uderzeniem z ponad 20 metrów popisał się Łukasz Paulewicz. 3 minuty potem bezpośrednio z rzutu wolnego trafił do bramki Stolc, tyle że był to rzut wolny pośredni. Najlepszy strzelec Lechii oprócz tego strzelił jeszcze w słupek, tak więc jego bilans zdobytych goli zamknął się na liczbie 40. W 85 minucie ostatniego, czwartego gola strzelił Przemek Urbański, po znalezieniu się w środku pola karnego naprzeciw stegnieńskiego golkipera. W ostatnim kwadransie o normalnej grze nie mogło być już mowy, choćby z tego powodu, że fani Lechii stracili cierpliwość w oczekiwaniu na koniec spotkania. Co rusz wbiegali więc na boisko, wchodzili na murawę z flagami, niektórzy nawet spokojnie wjeżdżali na plac gry zabranymi skądś rowerami, okrążając bramkarza i mało przejmując się, że parędziesiąt metrów obok trwa gra. Arbiter miał świadomość, że niewiele w tej sytuacji jest w stanie zrobić, więc przerwał mecz tylko raz. A gdy dmuchnął w gwizdek po raz ostatni, na murawę wbiegła większa część gdańskich kibiców, żeby całkowicie pozbawić strojów biało-zielonych graczy. Nie tylko koszulek, ale prawie dokładnie wszystkiego. Nie uchowało się nic. Garderoby pozbawiony został także sędzia spotkania. Później trwało już wielkie świętowanie, kilku piłkarzy było podrzucanych w górę, wszyscy krzyczeli "Lechia Gdańsk"!

    To miał być najlepszy wyjazd i bezwzględnie taki był. Do nadmorskiej Stegny, mimo nie najpiękniejszej pogody, przyjechało ok. 300 kibiców Lechii. Wszyscy w biało-zielonych barwach, szalikach, koszulkach, z wieloma flagami. Przybyło wielu długoletnich kibiców, którzy w ostatnim czasie rzadko przychodzili na mecze Lechii. Bardzo głośny doping zaczął się jeszcze przed meczem i trwał nieustannie, jeszcze długo po jego zakończeniu! Prawie nikt nie oszczędzał gardeł, tworząc tym samym niezapomnianą atmosferę. Były petardy, konfetti, do pełni szczęścia zabrakło tylko rac i trochę lepszej organizacji. A wraz z zakończeniem spotkania, co już zostało wspomniane, wszyscy wbiegli na boisko, żeby ściągnąć z piłkarzy stroje i przez kilka minut świętować jeszcze na samej murawie. Następnie zmotoryzowani kibice zgrupowali swoje samochody w jedną kolumnę aut, która wspólnie wróciła do Gdańska. Świętowanie zakończenia sezonu i awansu do V ligi zakończyło się na trybunach stadionu Lechii. Oby za rok było co najmniej tak samo radośnie, a nawet jeszcze bardziej!