- Lech pokazał więcej piłkarskiej jakości i wygrał zasłużenie. Próbowaliśmy nawiązać walkę, w drugiej połowie zrobiliśmy potrójną zmianę, by dać drużynie trochę pozytywnej energii, ale piękna bramka na 2:0 była decydująca. Lech jest ostatnio drużyną, która mocno urosła i postawiła nam dziś trudne warunki. Niezależnie od tego wymagam od swojego zespołu znacznie więcej. Mówię tu o kreatywności, o odwadze, o lepszej organizacji gry. Nie wyszedł nam ten mecz. Zagraliśmy słabo - powiedział trener Piotr Stokowiec po przegranej z Lechem Poznań (0:2).

- Odkąd jestem w Lechii, ta drużyna gra na miarę swojego potencjału. Dziś zagraliśmy słabiej, ale we wcześniejszych meczach dobrze się prezentowaliśmy. Myślę, że miejsce Lechii jest w czołówce. Chcemy o nią walczyć. Widzimy jak trudna jest konkurencja w tym roku, drużyny się powzmacniały. My jednak nie składamy broni, a mecz w Poznaniu jeszcze o niczym nie świadczy. Sezon dopiero się zaczyna i proszę nas za wcześnie nie skreślać - powiedział trener Stokowiec.

Lechia wyraźnie przegrała walkę w środkowej strefie boiska. - Wynikało to z dużej jakości w zespole Lecha oraz ze stosunkowo szybko straconej bramki. To na pewno nie wzmocniło naszej pewności siebie. Brakowało nam przyspieszenia, a Lech po przejęciu piłki od razu ruszał do kontry i było bardzo groźnie. Cóż, trafił nam się taki mecz, a ja wymagam od swojej drużyny znacznie więcej - dodał trener Lechii.

- Nie przyjechaliśmy do Poznania się bronić, tylko grać w piłkę, ale niestety tego zabrakło - kontynuował trener Stokowiec.

Dość nieoczekiwanie w wyjściowym składzie Lechii znalazł się Dusan Kuciak, a na ławce rezerwowych usiadł Zlatan Alomerović. - Wynikało to przede wszystkim z rywalizacji. Zależy mi na tym, by była ona na każdej pozycji. Do trenera należy, by zawodnicy nie czuli się zbyt komfortowo. Muszę ich wyprowadzać z tej strefy komfortu i sprawiać, by oni wznosili się na wyższy poziom. Gdy Dusan przychodził do Lechii, nie miał tu konkurenta. Był Oliver Zelenika, który w ciągu dwóch lat zagrał jeden mecz. Tamten sezon o mało nie skończył się spadkiem, a Dusan wpuścił około sześćdziesięciu bramek. Nie był to oczywiście decydujący czynnik, ale też braliśmy to pod uwagę - wytłumaczył trener Stokowiec.

źródło: własne