Sobotnim meczem z Cracovią (godz. 17.30) piłkarze Lechii zakończą zmagania w 2020 roku. Biało-zieloni przystępują do tego spotkania po czterech porażkach z rzędu. - Nie chciałbym się dystansować od zespołu. Razem wygrywamy i razem przegrywamy. Odpowiedzialność za wynik nie spoczywa tylko na piłkarzach. Nie jest tak, że kiedy odnosiliśmy sukcesy, to pierwszy wystawiałem pierś do orderów, a teraz w trudniejszym momencie będę się chował czy znikał. Rozumiem uczciwą krytykę. Liczę też na uczciwą ocenę mojej pracy - przekonuje trener Piotr Stokowiec.

Uczciwie stawiamy więc sprawę - naszym zdaniem zwolnienie Piotra Stokowca w tym momencie nie miałoby żadnego sensu. Od paru miesięcy wiadomo było, że sezon 2020/21 będzie tym przejściowym. Spada tylko jedna drużyna i naprawdę musiałby się stać kataklizm, żeby to była Lechia. Jest to w zasadzie niemożliwe, patrząc na dyspozycję takich zespołów jak choćby Podbeskidzie Bielsko-Biała czy Warta Poznań. Warto dać w spokoju popracować obecnemu sztabowi szkoleniowemu. Nerwowe ruchy nie są wskazane. Oczywiście, na obecną grę biało-zielonych nie da się patrzeć na trzeźwo, natomiast z każdego kryzysu da się wyjść.

Lechia nie strzeliła w lidze gola od 368 minut (wiadomo, jest to trochę przekłamane, bo w meczu z Lechem Poznań zdobyła prawidłową bramkę, ale sędziowie jej nie uznali). Tak źle ze skutecznością Lechii po raz ostatni było ponad 9 lat temu. Wtedy złożyły się na to wyniki dwóch trenerów - Tomasza Kafarskiego i zastępującego go Rafała Ulatowskiego. Haniebna seria trwała wtedy 417 minut. W Gdańsku zdają sobie sprawę, że coś jest nie tak. Wiedzą nawet dlaczego w ostatnich tygodniach zauważamy spory regres w grze Lechii.

- Jesteśmy jedyną drużyną w lidze, która nie miała okresu przygotowawczego. Późno skończyliśmy poprzedni sezon, a kiedy pojechaliśmy na obóz, to po jednym dniu musieliśmy już wracać. To musiało się kiedyś odezwać. Nie jest dla mnie zaskoczeniem, że odezwało się pod koniec roku - tłumaczy trener Piotr Stokowiec.

- Teraz jest gorszy moment. Ja jestem trenerem-warsztatowcem. Lubię popracować z drużyną, lubię kiedy drużyna wie, co ma wykonywać i skupia się na tym, co możemy zrealizować. Myślę, że wiem, co dolega tej drużynie i wiem jak mogę jej pomóc. Znam ten zespół od podszewki. Nie mogę mówić o wszystkim, ale wiem na co chorujemy. Myślę, że wspólnie ze sztabem zapracowaliśmy na kredyt zaufania. Jest teraz okres, żeby dokładnie to zanalizować i skorygować - dodał szkoleniowiec.

Powiedzmy, że poniekąd to kupujemy, natomiast od niepamiętnych czasów przeważnie było tak, że gdy drużynie nie idzie, to wymówki szuka się w przygotowaniu fizycznym.

*

Lechia zakończy rok w meczu przeciwko Cracovii. Jest to rywal, który w ostatnim czasie wybitnie biało-zielonym nie leży. Przegrany finał Pucharu Polski, do tego notoryczne wygrane "Pasów" w spotkaniach ligowych. Po raz ostatni Lechia wygrała z Cracovią 10 listopada 2018 roku, a zatem ponad dwa lata temu.

- Nie ma znaczenia czy gramy z Cracovią czy innym zespołem. Potrzebujemy dobrej gry i zwycięstwa. Nie chodzi o to, żeby teraz wspominać nasz ostatni mecz z Cracovią czy szukać okazji do rewanżu. Jest w nas dużo sportowej złości i chcemy jak najszybciej się odegrać za ostatnie cztery przegrane, natomiast nie liczy się dla mnie z kim gramy. Fajnie, że możemy zagrać jeszcze raz w tym roku. Dopiero później siądziemy i dokładnie przeanalizujemy to, co zrobiliśmy - mówi trener Stokowiec.

źródło: własne