Artur Sobiech miał świetną sytuację w końcówce meczu z Brøndby, ale po jego strzale głową piłka trafiła zaledwie w poprzeczkę. - Zabrakło paru centymetrów, a na rewanż jechalibyśmy z dwubramkową zaliczką - przyznał napastnik Lechii.

Z jednej strony piłkarze Lechii byli po meczu zadowoleni, ale z drugiej czuć było niedosyt, bo jednak stworzyli sobie zdecydowanie więcej świetnych okazji do zdobycia bramek niż rywale. - Myślę, że zagraliśmy dobry mecz. Oczywiście żal tej straconej bramki, natomiast mieliśmy jeszcze parę okazji do podwyższenia wyniku, m.in. mój strzał w poprzeczkę w ostatnich minutach. Szkoda, że to nie wpadło, zabrakło paru centymetrów, ale pierwszą połowę wygraliśmy. Jeśli tak samo zagramy w rewanżu, to awansujemy - powiedział Sobiech.

Poza pierwszymi pięcioma minutami, gdy dało się zauważyć lekki stres u biało-zielonych, oglądaliśmy pełną dominację w wykonaniu gospodarzy. Duńczycy wyglądali na zaskoczonych, że Lechia wychodzi do nich aż tak wysokim pressingiem. - Mieliśmy bardzo dobrze rozpracowanego rywala i myślę, że było to widać. Byliśmy zdecydowanie lepszą drużyną, natomiast nasza gra była znacznie lepsza niż wynik - mówi napastnik Lechii.

Na rewanż biało-zieloni udadzą się więc z jednobramkową zaliczką. Wystarczy nie przegrać i uda się awansować do kolejnej rundy, w której czeka już SC Braga. - 0:0 w rewanżu daje nam awans, ale nie chciałbym wychodzić przed szereg i mówić jak zagramy. Wszystko zależy od taktyki przygotowanej przez sztab - stwierdził Sobiech.

źródło: własne