Lechia Gdańsk wygrała 2:1 z Miedzią Legnica. W końcówce było nerwowo po drugiej żółtej kartce Igora Bambeckiego, ale Biało-Zieloni dowieźli zwycięstwo do końca. Oto nasze pomeczowe wnioski.

 - Zacznę od gratulacji dla wszystkich. Graliśmy przeciwko bardzo mocnej drużynie. Analizując ich mecze, widzieliśmy, że to jest jeden z mocniejszych zespołów w lidze. Byliśmy troszeczkę smutni po tym ostatnim meczu, ale zeszły tydzień był bardzo ciężki, ale mieliśmy trzy wyjazdowe mecze z rzędu - mówił po meczu trener Władysław Łupaszko. A jakie są nasze pomeczowe wnioski?

Potrzeba czasu i zgrania

Zmęczenia nie było widać już w niedzielę, widoczny był natomiast brak zgrania. Trener kilkukrotnie w ostatnich dniach jednak podkreślał, że ta drużyna potrzebuje czasu na zgranie. Z pomocą przyjdzie nadchodząca, najdłuższa w ostatnich latach przerwa na reprezentację. Lechia pojedzie na obóz w podkarpackiej Woli Chorzelowskiej (około 7-10 dni), ma zagrać sparing, choć na razie trwają poszukiwania rywala. To na pewno pomoże w lepszym wkomponowaniu w zespół nowych zawodników.

Trener Łupaszko wielokrotnie podkreślał, że zawodnicy dołączali do drużyny późno. Okno transferowe w Lechii trwało praktycznie do ostatniego dnia. Nie dziwi więc potrzeba czasu, aby drużyna wyglądała spójniej. Do tego przerwa pomoże poszczególnym zawodnikom w dojściu do optymalnej formy fizycznej. Mowa m.in. o Władysławie Blanucie czy Kacprze Łopacie.

Lechia ma kozaka w bramce

Wiele przed tym meczem mówiło się o zmianie w bramce do jakiej doszło po spotkaniu z Polonią Warszawa. Od Pucharu Polski broni Axel Holewiński, na co wpływ ma m.in. przepis o konieczności posiadania młodzieżowca w polu. Szymon Weirauch po dobrych meczach z Ruchem czy Polonią usiadł na ławce. Trener przekonywał, że golkiper przyjął tę wiadomość ze zrozumieniem. Sam Weirauch miał być w Niecieczy rozczarowany. 

Axel Holewiński broni się jednak na boisku. W niedzielę rozegrał bardzo dobry mecz. Kilka razy wybronił groźne akcje rywali. Do tego niesamowicie "żył", instruował kolegów. Mamy kozaka w bramce i nie bójmy się słów. 

Z Władysława Blanuty będą ludzie

Władysław Blanuta dołączył do Lechii pod koniec sierpnia, mówi się, że Paolo Urfer zapłacił za niego 1,5 miliona euro. Od początku trener Łupaszko powtarzał, że napastnik potrzebuje trochę czasu, aby dojść do pełnej sprawności fizycznej. Ostatnio nie grał za wiele. W niedzielę pierwszy raz wyszedł w podstawowym składzie. Nie strzelił gola, zmarnował kilka dogodnych sytuacji, ale był często pod grą i piłka go szukała. Widać, że potrzebuje jeszcze trochę czasu, ale będziemy mieć z niego pożytek.

 

 

- Zagrał bardzo dobry mecz. On długo nie miał praktyki w grze. Zaytałem się go, kiedy grał po raz ostatni w podstawowej jedenastce. Jak się okazało, po raz ostatni grał przeciwko mojej drużynie w wyjściowej jedenastce. Potrzebujemy jeszcze dać mu trochę czasu, ale pokazał swój dobry poziom - mówił po meczu trener Łupaszko.

Największy ból głowy na prawym skrzydle

Po odejściu Camilo Meny właśnie prawe skrzydło jest najbardziej problematyczną pozycją w Lechii w kontekście obsadzenia. W niedzielę zagrał tam Tomasz Wójtowicz i nie był to jego najlepszy mecz. Widzieliśmy jego lepsze występy w tym sezonie. Być może alternatywą będzie Narek Hovhannisyan, który kilka dni temu dołączył do zespołu. Z Miedzią był jeszcze poza kadrą meczową ze względów formalnych - czeka na pozwolenie na pracę. 

***

W najbliższą sobotę Lechia Gdańsk zagra u siebie z FKS Stalą Mielec. Początek o 12.30. Będzie to ostatni mecz przed przerwą reprezentacyjną. 

źródło: własne