W sobotę (godz. 17.30) w Lubinie piłkarzy Lechii czeka tzw. mecz o sześć punktów. Biało-zieloni, podobnie jak Zagłębie, walczą o obecność w grupie mistrzowskiej po trzydziestu kolejkach. Ewentualna wygrana ekipy Piotra Stokowca sprawi, że przewaga nad "Miedziowymi" urośnie do ośmiu punktów.

Wystarczy, że spojrzymy na obecną tabelę PKO Ekstraklasy.

tabelkafot. 90minut.pl

Jeśli Lechia przegra w Lubinie, mocno skomplikuje sobie sytuację. Zwycięstwo sprawi natomiast, że sytuacja stanie się dość komfortowa.

Biało-zieloni będą osłabieni brakiem Filipa Mladenovicia, który w starciu z Legią Warszawa ujrzał już dwunastą w tym sezonie żółtą kartkę, co oznacza przymusową pauzę dwóch spotkań. W miejsce Serba zobaczymy Rafała Pietrzaka, który chce się zrehabilitować za fatalny błąd ze środy.

Czy Piotr Stokowiec dokona innych zmian? Wiele na to wskazuje, bo przed Lechią prawdopodobnie najważniejszy tydzień w tym sezonie. Zaraz po meczu z Zagłębiem gdańszczanie zagrają w Totolotek Pucharze Polski z Piastem Gliwice, a za tydzień odbędą się derby Trójmiasta. Trzeba więc umiejętnie szachować siłami, być może już w Lubinie paru zawodników dostanie chwilę odpoczynku, by być w pełni przygotowanym na mecze z Piastem lub Arką.

Oczywiście to nie jest tak, że dla Lechii Puchar jest ważniejszy niż liga, natomiast korekty w składzie będą, bo być muszą. Raczej nie będzie ich wiele, raczej jakieś kosmetyczne zmiany.

Sobotnie spotkanie w Lubinie będzie trzecim w tym sezonie starciem Zagłębia i Lechii. Oba poprzednie spotkania odbyły się w Gdańsku - w lidze Zagłębie wygrało 2:1, z kolei w Pucharze Polski triumfowali gdańszczanie. Po świetnym meczu Lechia odrobiła dwie bramki straty i ostatecznie wygrała 3:2.

Co ciekawe, w Zagłębiu zabraknie Bartosza Kopacza, który podpisał już kontrakt z Lechią, ale będzie on obowiązywał dopiero od lata. W poprzedniej kolejce w meczu z ŁKS-em Łódź Kopacz "przypadkowo" się wykartkował.

źródło: własne