- Pięć straconych bramek to sporo, natomiast Pogoń niczym nas nie zaskoczyła. Pierwszy gol to błąd indywidualny. Potem zaczęliśmy grać, doprowadziliśmy do wyrównania. Pogoń jest zespołem, który potrafi podkręcić tempo i nas złapali. Nie potrafiliśmy z tego wyjść. Różnicę zrobiło wejście Kamila Grosickiego. Byliśmy na to przygotowani, chcieliśmy pomagać na tej stronie boiska, podwajać, potrajać krycie, ale Grosicki był jedynym zawodnikiem, z którym nie byliśmy w stanie sobie poradzić - powiedział trener Kaczmarek.

W drugim meczu z rzędu bardzo źle zagrał Mateusz Żukowski. - Najbliższy czas jest dla niego wyzwaniem. Dziś dostał najtrudniejsze zadanie, na które w defensywie nie był gotowy, a my jako zespół nie byliśmy gotowi, by mu pomóc. Chciałem, żeby zagrał w Szczecinie, bo wierzę w tego chłopaka i jego rozwój. Oczywiście błędy są częścią futbolu, ale prawda jest taka, że mieliśmy spory problem z pozycją młodzieżowca, bo Kacper Sezonienko i Jan Biegański byli chorzy przez dwa tygodnie i w tym tygodniu dopiero zaczęli z nami trenować. Żaden z nich nie był gotowy, żeby grać od początku. Cóż, takie podjąłem decyzje. Muszę to mocno przemyśleć. Rzuciłem Mateusza na bardzo głęboką wodę, ale wiem, że on z tego wyjdzie - przyznał trener Kaczmarek.

Ilkay Durmus w tygodniu był chory, w związku z czym rozpoczął mecz w Szczecinie na ławce rezerwowych, a miejsce na skrzydle zajął Marco Terrazzino i był kompletnie niewidoczny. - Szukaliśmy rozwiązania. Marco nie grał jednak jako skrzydłowy, a prawa "dziesiątka" - wytłumaczył szkoleniowiec.

Lechia zdobyła jedyną bramkę po długim zagraniu do Łukasza Zwolińskiego, ale wielokrotnie próbowała grać w ten sposób. - Wiedzieliśmy, że Pogoń będzie szukała pressingu, a w tym momencie otwiera się przestrzeń za linią obrony. Flavio Paixao i Marco Terrazzino mieli szukać dziur między formacjami, a Łukasz Zwoliński razem z Conrado szukali miejsca za linią obrony. Strzeliliśmy gola w ten sposób, a oprócz tego zrobiliśmy dwie-trzy akcje, z których byliśmy w stanie coś sobie stworzyć - podsumował trener Kaczmarek.

źródło: własne